Na pewno każdy książkoholik zna tytuły, które wciągnęły go do tego stopnia, że nie może zasnąć, myśląc o bohaterach i ich dalszych losach. Kiedy niedosyt i wizja sięgnięcia po kolejny tom sprawia, że niecierpliwie przebiera się nogami. Dla mnie właśnie taką książką okazał się tytuł „Pieśni o wojnie i miłości”. Santa Montefiore jest angielską pisarką, której powieści wcześniej nie znałam. Po mojej ostatniej lekturze od razu awansowała do czołówki moich ulubionych autorek.

Sagi rodzinne, w których są gorące namiętności, zdrady i intrygi od razu wciągają czytelnika. Jeżeli do tego dodamy skandale, sztywne ramy społeczne, jakie były na przełomie XIX i XX wieku, oraz w pierwszych latach XX wieku, robi się jeszcze ciekawiej. A jeśli uzupełnimy to o wojnę w tle, tęsknotę, rozłąki, piękny irlandzki zamek, klątwę i…duchy, moc wrażeń gwarantowana!

Przyjaźń bez przyszłości

W Irlandii w 1900 roku przychodzą na świat w niewielkim odstępie czasu trzy dziewczynki. Kitty Deverill, córka dziedziców zamku Castle Deverill. Celia Deverill, kuzynka Kitty mieszkająca w Anglii. I Bridie Doyle, córka kucharki na zamku. W dzieciństwie Kitty i Bridie są nierozłączne, a latem dochodzi do nich Celia. Dziewczynki spędzają wiele czasu na wspólnych zabawach, choć dorośli wiedzą, że ta beztroska musi się skończyć, bo dzieli je wszystko. Przyjaźń dziewcząt zostaje wystawiona na ciężką próbę.

Kiedy miłość i zdrada wkraczają między osoby z różnych światów, wszystko może potoczyć się zupełnie inaczej niż do tej pory… Kiedy dorastają zakochują się w tym samym chłopcu – Jacku O’Learym. Bridie wie, że nie ma szans ze względu na swoje pochodzenie. Kitty z wzajemnością kocha Jacka, ale jej rodzicie nie zgodzą się na małżeństwo i to nie tylko dlatego, że pochodzi z biedniejszej niż ona rodziny Irlandczyków.

„Gdy przeczytała liścik, jej twarz zalała purpura aż po koniuszki uszu. Nie musiała nawet patrzeć na podpis „J” na końcu, by wiedzieć, że list jest od Jacka. Słyszała jego głos, jakby stał obok i wypowiadał te słowa. Padła na łóżko i rozpłakała się jak dziecko. Po chwili, przyciskając list do serca, stłumiła łkanie. Zakończył list wyznaniem: „Moja miłości na zawsze, nadal żywy, J.”. […]

Trzęsącymi się rękami Bridie włożyła z powrotem list do kieszeni spódnicy. Kitty nie może się dowiedzieć, że go przeczytała. Nie może się dowiedzieć, że właśnie złamała swojej przyjaciółce serce. Że roztrzaskała je na tysiąc kawałków, pomyślała zbolała Bridie. I nigdy nie uda się go skleić […]”.

Przeklęci na wieki

Kiedy rodzina Kitty przed wiekami przybyła do Irlandii, zabrała ziemię O’Learym, po czym została rzucona klątwa na cały ród Deverill. Od tej pory duchy wszystkich męskich potomków tej rodziny będą uwięzione w zamku. Większość uważa to za mit, bajkę. Jednak ognistoruda Kitty nie tylko urodę odziedziczyła po babci, ale także jej zdolności – Kitty widzi duchy i wie, że klątwa jest prawdą.

Tło historyczne

Dodatkowego koloru powieści dodaje patriotyzm i wojna dręcząca Europę. Z jednej strony mamy Anglików, którzy tracą życie na polu bitwy, a z drugiej strony są coraz bardziej buntownicze nastroje w Irlandii. Jej rodowici mieszkańcy marzą o niepodległości, co wywołuje animozje, napięcia i sabotaże. Jednym z rebeliantów jest Jack O’Leary. Jak podkreśliłam już na wstępie, jestem w tej książce absolutnie zakochana i wprost nie mogę się doczekać, kiedy rozpocznę lekturę drugiego tomu.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy: