Wracamy na tor Formuły 1, jednak tym razem w blasku fleszy i świetle reflektorów staje największy konkurent poznanego w Revved Carricka Ryana, czyli, nie kto inny, jak Leandro Silva.

India Harris miała pod górkę od urodzenia, kiedy to została porzucona przez rodziców wraz ze swoim bratem bliźniakiem. Dorastali w rodzinach zastępczych i mogli liczyć tylko dla siebie. Przez wczesny związek z nieodpowiednim mężczyzną, India zaszła w ciążę i została nastoletnią matką. Postanowiła jednak zapewnić swojemu synowi jak najlepsze życie, o którym ona mogła tylko pomarzyć. Wykorzystała daną przez życie szansę i ukończyła z wyróżnieniem studia. Teraz ma trzydzieści lat i jest uznaną terapeutką.

Leandro Silva był w szczytowej formie, o jakiej nie jeden kierowca Formuły 1 może sobie wyłącznie pomarzyć. Miał wszystko, aż do pewnego wyścigu, w którym otarł się o śmierć. Po roku bardzo ciężkiej rehabilitacji udało mu się odzyskać sprawność fizyczną, jednak trauma po wypadku nie pozwala mu usiąść za kierownicą samochodu. Swoje frustracje i gniew rozładowuje za pomocą morza alkoholu oraz przypadkowych kobiet. Niestety został mu ostatni rok kontraktu, sponsorzy są nieubłagani, a on musi podjąć ostateczną decyzję. Albo wróci na tor, albo straci wszystko, co osiągnął. Zmusza się do podjęcia terapii, która jest dla niego ostatnią szansą powrotu do dawnego życia. Tym sposobem trafia do gabinetu Indii Harris. W swoim planie nie uwzględnił jednak zakochania się w pięknej pani doktor. Ona również nie planowała nagłych uczuć do brazylijskiego, wściekłego kierowcy i jednocześnie nowego pacjenta. Ale co, jeśli to właśnie złe decyzje są tak naprawdę tymi dobrymi?

Kiedy w moje ręce trafił egzemplarz „Revived”, wiedziałam jedno i to zanim zaczęłam czytać tę książkę – jest po prostu zbyt cienka. Nie myliłam się ani trochę. Powieść czyta się ekspresowo, wręcz ją pochłaniając. Kartki przelatują pod palcami w bardzo szybkim tempie. Im bardziej zagłębiamy się w fabułę, tym bardziej chcemy wiedzieć, co wydarzyło się później. Pojawia się też paradoks chęci jednoczesnego szybkiego dotarcia do finału historii i przeciągania tego faktu jak najdłużej by móc delektować się jej lekturą.

Życie jest pełne ostrych zakrętów i rzuca nam pod nogi różnorodne przeszkody, ale liczy się tylko to, jak sobie z nimi poradzimy. Jeśli staniemy przed nim odważnie i będziemy szczerzy wobec siebie oraz wobec innych, wszystko dobrze się skończy.

 

Leandro to bohater, którego nie można nie lubić. Powiedziałabym, że wręcz go pokochacie. Jestem pewna, że skradnie serce nie jednej czytelniczki. Mimo, że w pierwszym tomie wydawał mi się niesamowicie zadufanym w sobie typem, wręcz nazwałabym go bucem, to tutaj, kiedy poznajemy go już po wypadku, jest zupełnie inną osobą. Bycie na krawędzi życia i śmierci, a wręcz bycie wyrwanym śmierci spod kosy, potrafi zmienić najtwardszego typa. Nadal jest bad boyem, jednak takim, z którym chce się spędzić czas, którego chce się poznać bliżej. I to nie tylko z powodu jego przystojnej twarzy, wysportowanego ciała i wykonywanego zawodu.

A India? To bardzo mądra, skromna i uparta kobieta, która w swoim życiu wiele przeszła, a do miejsca, w którym się znajduje, dotarła dzięki swojej ciężkiej pracy. Nigdy nie mogła liczyć na nikogo więcej, niż jej brat, więc trudno jej zaufać innym mężczyznom. Najważniejsza jest dla niej rodzina i to właśnie swojego syna stawia na pierwszym miejscu, pragnąc zapewnić mu to, czego sama nie miała, czyli miłość rodzica oraz jego obecność. To postać, której nie da się nie lubić. Mimo, że czasami podejmuje decyzje, które mogą się czytelnikowi wydawać irracjonalne, to za każdym razem są one przez nią przemyślane, a podejmując je myśli w pierwszej kolejności o swoim synu i jego przyszłości.

Historię ich romansu, podobnie jak w „Revved”, poznajemy z dwóch perspektyw, zarówno Indii, jak i Leandra. Otrzymujemy wszystkie informacje z pierwszej ręki. Widzimy, jakie emocje nimi targają, przed jakimi stają dylematami, jak walczą sami ze sobą podejmując pewne decyzje. Każde z nich miało swoje plany na życie, ale żadne z nich nie miało w planach zakochania się w innej osobie. Między nimi iskrzy od samego początku, a napięcie można wręcz kroić nożem. Nie zabraknie gorących scen z udziałem tej dwójki.

Wydawało się, że nie jesteśmy dla siebie stworzeni, ale byliśmy idealni w najprawdziwszym znaczeniu tego słowa.

 

Jeśli tęskniliście za bohaterami z pierwszego tomu, czyli Andi i Carrickiem, spotkacie ich tutaj kilkukrotnie. Od wypadku Leandra, który miał miejsce w pierwszym tomie serii, wiele się zmieniło w relacjach pomiędzy nim a Carrickiem. Z odwiecznych wrogów, nie tylko na torze, stali się najlepszymi przyjaciółmi. Oczywiście na torze nadal rywalizują między sobą, jednak to właśnie Carrick i Andi w bardzo dużym stopniu przyczynili się do próby powrotu Brazylijczyka na tor.

„Revived” to drugi tom serii Reved, jednak mimo to, można ją czytać, jako osobną historię. Jeśli jednak przeczytacie pierwszą część serii, będziecie mieli jeszcze więcej zabawy podczas lektury historii Leandra i Indii.

Niestety to drugie i ostatnie spotkanie z naszymi bohaterami. Na osłodę mamy jednak dla Was konkurs. Kulturantki objęły powieść „Revived” patronatem medialnym, w związku z czym, już jutro, będziecie mogli powalczyć o jej egzemplarz w organizowanym przez nas konkursie.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu