Do tej pory nie czytałam żadnych książek, jakie napisała Małgorzata Rogala, aż do teraz, kiedy w rękę wpadł mi tytuł „Kiedyś cię odnajdę”. Interesujący opis przełożył się na to, że liczyłam na coś intrygującego i wciągającego. Nie pomyliłam się, książka została napisana w taki sposób, że jej lektura zajęła mi jeden wieczór.

Główną bohaterką jest Weronika. Z wykształcenia pedagog, pracująca jako grafik. Nikt z jej otoczenia nie ma pojęcia jaką tragedię przeżyła w przeszłości. Jedynie koleżanka z roku przebiła się przez mur, jaki wybudowała dziewczyna. Od tamtej pory Weronika i Olga są najlepszymi przyjaciółkami i razem mieszkają.

Koszmar powraca

Matka Weroniki została bardzo brutalnie zgwałcona i zamordowana, co na trwałe wyryło ślad w psychice dziewczyny. Kiedy życie po latach zaczyna wyglądać względnie normalnie, wszystko wraca. Olga zostaje zamordowana w ten sam sposób, co mama Weroniki. Kobieta jest zrozpaczona i biorąc pod uwagę to, że kiedyś policja zaprzestała poszukiwań sprawcy, teraz, kiedy znów nie ma śladów i podejrzanych, Weronika decyduje się na desperacki krok. Zatrudnia się w szkole, w której z zapałem pracowała Olga i jako pedagog szkoły usiłuje prowadzić dochodzenie. Czy to możliwe, żeby morderca krył się w szeregach kadry pedagogicznej? Czy to zupełnie błędny tok myślenia?

„Ojciec pokazał mu, jak traktować dziewczyny, żeby były posłuszne i uległe. Pamiętaj, ciamajdo, kobiety należy trzymać krótko, mówił do niego, gdy pobita matka płakała w kącie. Inaczej nie będą cię szanować. Nie wiem, co z ciebie wyrośnie, nieudaczniku. Jesteś taki sam, jak ta dziwka, twoja matka.

Przez długie lata bał się go i schodził mu z drogi, żeby nie oberwać. Potem potwór zaczął go fascynować”.

Kryminał z wątkami obyczajowymi

Książka jest pełna dynamiki. Wprowadza czytelnika w szkolne środowisko i relacje między nauczycielami. Weronika jest gotowa na wszystko, by jak najwięcej dowiedzieć się o Oldze i tym, dlaczego to właśnie jej przyjaciółkę spotkał taki los. Autorka serwuje czytelnikowi dużą dawkę wrażeń. Jest też sporo zaskakujących zwrotów i w zasadzie do końca nie można spodziewać się zakończenia. Od pierwszych stron wciąga w wir wydarzeń, a na piętrzące się pytania chcemy poznać odpowiedzi. W „Kiedyś cię odnajdę” bardzo podobało mi się to, że poza kryminałem odnajdujemy elementy powieści obyczajowej, a wątki dotyczące życia Weroniki i szkoły są obszernie przedstawione.


Za książkę do recenzji dziękujemy: