Dzisiaj mamy coś dla fanów nieco romantycznych, cukierkowych historii o miłości. Na dodatek do dopiero pierwsza z czterech powieści znakomicie zapowiadającej się serii autorstwa Aurory Rose Reynolds. Jesteście gotowi na dużo lukru?

November Armsted zostaje napadnięta przez nieznanego jej napastnika w jednej z nowojorskich uliczek. Po tajemniczym wypadku wyjeżdża z miasta, w którym mieszkała od dziecka ze swoją despotyczną matką i wprowadza się do swojego ojca. Pragnie u jego boku znaleźć długo wyczekiwany spokój i bezpieczeństwo. Rozpoczyna pracę jako księgowa w prowadzonym przez jej ojca i jego brata klubie ze striptizem. Poznaje tam niezwykle przystojnego ochroniarza Ashera Maysona. Przy ich pierwszym spotkaniu Asher nie robi na niej dobrego wrażenia. Ona na nim wręcz przeciwnie. Jednak jej niechęć szybko zmienia się w fascynację i niepohamowaną namiętność. Niestety koszmary z przeszłości November zaczynają wracać. Pojawiają się nowe okoliczności rzucające nowe światło na dotychczasowe wydarzenia. Czy miłość Ashera jest w stanie ochronić dziewczynę przed czyhającymi na nią zagrożeniami z przeszłości?

WOW. Te trzy litery najlepiej i najkrócej opisują wrażenie, jakie zrobiła na mnie powieść Aurory Rose Reynolds. „Until November” nie pozwoliła mi się oderwać od pierwszych do ostatnich stron, wciągnęła mnie w całości. Czas wokół mnie się zatrzymał podczas lektury, nie liczyło się nic. Tylko ja, książka, ciepły koc i kawa. Przepadłam w historii November i Ashera. Pochłonęłam ją (to słowo najlepiej oddaje sposób czytania tej powieści) w kilka godzin, kończąc jej czytanie w środku nocy. Przydała się do tego dodatkowa godzina na czytanie, spowodowana zmianą czasu.

November to dziewczyna z trudną przeszłością. Od najmłodszych lat „wychowywała” ją matka. Skąd cudzysłów? Ponieważ wychowywała to naprawdę duża przenośnia. Gdy dziewczyna się urodziła, matka zabrała ją z Tennessee do Nowego Jorku, gdzie nie miała czasu na zajmowanie się swoim dzieckiem, praktycznie oddając ją pod ciągłą opiekę sąsiadki z mieszkania naprzeciwko. November zawsze była obwiniana przez nią za wszystkie niepowodzenia i inne problemy. Matka wmawiała jej, że jest nic nie warta i nikt, nawet jej własny ojciec, nie chce jej znać. Dopiero przeprowadzka do ojca, który odnalazł ją po ukończeniu przez dziewczynę osiemnastu lat, pozwoliła jej zdobyć wymarzną rodzinę i przyjaciół. Mimo to, November nie jest łatwo pozbyć się poczucia winy i bycia gorszą od innych.

Asher jest wielkoludem o gołębim sercu. To typowy samiec alfa. Wychowywał się w rodzinie pełnej miłości, ciepła, szacunku do kobiet, które się kocha. Jednak jego opinia wśród ludzi nigdy nie była zbyt dobra. W miasteczku zawsze miał przypiętą łatkę kobieciarza. Było tak do czasu, gdy pierwszy raz zobaczył November i po prostu przepadł, zakochał się od pierwszego wejrzenia. Od tamtej pory świata poza nią nie widzi i zrobiłby wszystko, żeby chronić ją przed niebezpieczeństwem i mieć ją zawsze przy sobie. Całkowicie stracił dla niej głowę.

Poznałaś moich braci, mamę, tatę i babcię. Żadna kobieta, z którą się spotykałem, nie poznała całej mojej rodziny. Zapragnąłem cię od pierwszej chwili, gdy cię zobaczyłem z twoim ojcem w klubie. Dlatego byłem taki wkurzony, gdy dopadłem cię na zewnątrz. A potem, gdy spotkałem cię u mojej babci, wiedziałem, że mam przesrane. Opowiadała o tobie od tygodni,, powtarzając, że muszę poznać tę dziewczynę, która jest taka słodka i śliczna i dopiero wprowadziła się do miasta, więc powinienem się z nią umówić, zanim zrobi to ktoś inny. Miała rację. Wczoraj uświadomiłem sobie, że muszę działać, zanim jakiś głupi typ sprzątnie mi cię sprzed nosa.

 

„Until November” to historia, w której słodycz leje się litrami. Czasami jednak taka ilośc lukru się przydaje, zwłaszcza, jeśli jest się po lekturze nieco mrocznego thrillera. To cukierkowa historia z dodatkiem dreszczyku grozy, niebezpiecznej przeszłości, czyhających na każdym roku niebezpieczeństw i zaskakującymi zwrotami akcji. Przeplatają się w trakcie trwania akcji, dodając jej dynamiki, wciągając jeszcze bardziej i zachęcając do dalszej lektury, aż do chwili dotarcia do ostatniej strony powieści.

Większość historii opowiedziana jest z perspektywy November, jednak całość urozmaicona jest kilkoma fragmentami przedstawianymi przez Ashera. Możemy wówczas rozszerzyć sobie obraz książkowej rzeczywistości i zrozumieć kilka, dotychczas budzących wątpliwości, kwestii.

Odkąd byłem dzieckiem, mój ojciec i dziadek powtarzali mi, że ja i moi bracia jesteśmy przeklęci, że możemy znaleźć w życiu tylko jedną miłość. Gdy spotkamy kobietę, która jest nam przeznaczona, to będzie jak eksplozja; nic oprócz tej kobiety nie będzie się liczyć. Sądziłem, że to bzdury, ale teraz już nie jestem tego taki pewien.

 

Powieść Aurory Rose Reynolds ma dla mnie jeden wielki, bardzo poważny minus. Jest zdecydowanie za krótka! Lubię sięgnąć czasami po takie wywołujące uczucie ciepła, wręcz kapiące miłością historie, wzbudzające we mnie tak pozytywne odczucia. Dwieście pięćdziesiąt stron takiej powieści, to po prostu za mało. Ledwo zdążyłam się wciągnąć w lekturę, akcja się rozkręciła, a już przede mną były ostatnie strony książki. Na szczęście „Until November” to dopiero pierwsza powieść z serii „Do utraty tchu” i już wkrótce na półkach księgarni zagości książka „Until Trevor”, której głównym bohaterem będzie jeden z trojga braci Ashera, czyli właśnie Trevor. Jako, że braci Maysonów jest czterech, to czekają na nas łącznie cztery tomy historii z każdym z braci w roli głównej. Seria ma także pięć spin offów, które, mam nadzieję, też zostaną wydane.

Na uwagę zasługuje również przepiękna, delikatna okładka w pastelowych odcieniach. Doskonale pasuje swoimi kolorami do tej cukierkowej historii. To idealna okładka dla osób będących „srokami” w tym temacie. Każdy fan ładnych, przyciągających wzrok okładek, powinien być nią usatysfakcjonowany. Jest idealnym uzupełnieniem tej przepięknej, romantycznej historii.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu