corka-doskonala-72-378x567Czytając „Świąteczną kafejkę” pokochałam styl pisania Amandy Prowse. Kiedy zbliżała się premiera najnowszej książki tej autorki, „Córka doskonała”, niecierpliwie jej wyczekiwałam. Chociaż poruszana tematyka jest różna, stanowi równie przyjemną i wzruszającą lekturą.

Nie wiem, czy jest inna pisarka, która w taki sposób potrafi opisywać życie codzienne i rodzinne. W „Córce doskonałej” nie ma kwiecistego stylu, są opisywane zwyczajne dni jednej z rodzin. Zapraszam Was do domu, gdzie żyją zwyczajni ludzie, którzy mieli nadzieje i marzenia, którzy czują wdzięczność, żal. Którzy tęsknią, kochają, zastanawiają się, co by było gdyby…

Utracone marzenia

Jacks Morgan jest przeciętną kobietą. Ma kochającego męża, dwójkę dzieci i bardzo chorą matkę, której poświęca każdą chwilę. Jest to o tyle trudne, że starsza pani niewiele pamięta, co chwilę dzwoni dzwonkiem, aby córka podeszła do jej pokoju. W przeszłości nie były sobie bliskie. Jaks ma żal o to, jak matka traktowała ojca i oskarża ją, że przez nią nie spełniła swojego marzenia o wielkiej miłości… Nastoletnia Jacks była zakochana do szaleństwa, jednak jej rodzice nie chcieli zaakceptować tego związku, a później chłopak z rodzicami wyjechał. Zalana łzami szybko wpadła w ramiona Pete’a, za którego wkrótce wyszła. Jej mężem został młody mężczyzna, którego lubili rodzice…

„- Ciekawe, że są ludzie, których można znać całe lata i praktycznie ich nie dostrzegać, a są tacy, którzy pojawiają się na moment w naszym życiu i zostawiają ślad nie do wymazania, nieważne, jak bardzo się starać. Może to właśnie oni byli nam pisani, ci, którzy zniknęli. Tak się zastanawiam…”

Jacks bardzo by chciała, aby jej córka Martha nie zaprzepaściła swojej szansy na zrealizowanie marzeń o studiach, jednak wkrótce dziewczyna się zakochuje i dla swojej miłości jest gotowa na wszystko. Jack nie chce do tego dopuścić. Czy jednak dba o spełnienie marzeń swoich, czy córki?

Córki doskonałe?

W jednym domu mieszkają kobiety reprezentujące trzy pokolenia. Każda z nich miała swoje marzenia, choć niekoniecznie się spełniły. Wydarzenia obserwujemy z perspektywy Jacks. Dowiadujemy się o tym, jak wyglądało jej życie jako nastolatki, jak wygląda teraz, czemu jej stosunek do matki jest taki chłodny. Patrząc na nią i jej córkę nachodzi nas refleksja, że wbrew pozorom ma z matką wiele wspólnego.

Książka jest bardzo ciepła i pomimo tego, że stanowi lekką lekturę, jest pełna sentencji i przemyśleń. Bohaterka wielokrotnie zadaje sobie pytanie „co by było, gdyby?”, a rozważenia odbijają się na jej najbliższych. A gdyby tak przed laty uległa głosowi serca? Czy jej życie wyglądałoby inaczej? Miała podróżować, zwiedzać świat, a tymczasem całą dobę zajmuje się matką, ledwo starcza na najpotrzebniejsze wydatki domowe. Do tego wieczny dźwięk dzwonka, bunt nastolatki i zadania na ostatnią chwilę młodszego syna. Nic dziwnego, że jej psychika w końcu mówi „dość!”.

„- Najgorsze w starzeniu się jest poczucie, że twoje życie jest tak strasznie zwyczajne, a miało być zupełnie wyjątkowe, i świadomość, że kończy ci się czas, żeby coś z tym zrobić – wyszeptała ponad głową matki.

– I tak już zostanie. Trzeba się zadowolić tym, co jest. Tak to właśnie wygląda. Cieszyć się z tego, co się ma.”

Jak powiedziałam, nikt tak jak Amanda Prowse nie potrafi opisywać codzienności czyniąc z niej coś wyjątkowego. W trakcie lektury w wielu momentach możecie odnieść wrażenie, że coś jest dla Was znajome, że rozumiecie Jacks. Jest w książce wiele prawdy, wiele wzruszających momentów. Kto wie, być może część z Was poczuje napływające do oczu łzy?


Książkę objęłyśmy patronatem medialnym dzięki współpracy z:

site-logo