Wydawnictwo NieZwykłe nie wzięło swojej nazwy z przypadku. Oni po prostu mają dar do wydawania niezwykłych historii. A jedną z nich jest właśnie „Dla Ellison”.

Gdy miałem dziewiętnaście lat, interesował mnie tylko seks, narkotyki i imprezy. Miałem wszystko – wygląd, szybki samochód, gorącą dziewczynę. Nic w życiu nie było dla mnie ważniejsze. Dopóki nie spotkałem Ellison James… Kiedy spotkałem ją po raz pierwszy, była jak rozwścieczony byk. Wepchnęła mnie do błota i obrzucała wyzwiskami tak szybko, że ledwo nadążała z ich wymówieniem.

Była złośliwa. Była nieuprzejma. Wyprowadzała mnie z równowagi jak żadna inna kobieta. Spędziłem z nią lato i towarzyszyłem jej przez trzy miesiące…

Otworzyła mi oczy. Zmieniła moje życie. Sprawiła, że stałem się lepszym człowiekiem.

Po przeczytaniu prologu, bałam się czytać dalej. Coś mnie blokowało od wewnątrz, przeczuwając, co może nadejść później. Być może podświadomie wiedziałam, że ta historia nie skończy się dobrze lub będzie na tyle niesamowita, że rozerwie moje serce na kawałki. Okazało się to drugie. Każda minuta spędzona z tą powieścią była czystą przyjemnością. Od pierwszej, do ostatniej strony.

Historia Ellison i Huntera w niektórych momentach jest odrobinę przewidywalna. Jednak absolutnie nie jest to minusem powieści. Jednak niech Was to w żaden sposób nie zmyli. M.S. Willis umieściła w niej kilka sytuacji, które mnie naprawdę mocno zaskoczyły i w Waszym przypadku może być tak samo. Autorka zadbała również o odpowiednią ilość humoru, której dostarczy Wam para głównych bohaterów. Będą momenty, kiedy będziecie się zaśmiewać aż do łez.

Podobnie jest w przypadku pary głównych bohaterów. Początkowo dość przewidywalny, typowy, choć niesamowicie inteligentny, zbuntowany dziewiętnastolatek – Hunter, który okazuje się w rzeczywistości zaskakującą postacią. Do tego niezwykła, nieszablonowa, nieprzewidywalna Ellison. Światełko rozświetlające każdą ciemność. Każde z nich potrafi jednak zaskoczyć, zarówno to drugie, jak i wszystkich innych. Poświęcić się dla drugiej osoby, nawet jeśli ona tego nie oczekuje lub wręcz tego nie chce.

Obserwowanie „dorastania” Huntera to czysta przyjemność. Skradł moje serce swoją osobą, chociaż początkowo byłam nastawiona do niego bardzo sceptycznie. Ellison jest za to postacią, którą pokocha każdy. Silna, twardo stąpająca po ziemi i przede wszystkim bardzo odporna na urok osobisty Huntera. A połączenie ich obojga daje nam przepiękną, wzruszającą i pouczającą opowieść.

„Dla Ellison” to historia głębsza niż z pozoru się to może wydawać. Wystarczy się w nią wczytać i odnaleźć ukryte w niej bardzo ważne przesłanie. To powieść, którą będziecie mieli ochotę się delektować, zamiast przeczytać ją jak najszybciej. Celowo będziecie spowalniać jej czytanie. To cudowna opowieść o popełnianiu błędów, sile miłości, poświęceniu i przemianie, która może niespodziewanie zajść w człowieku pod wpływem uczuć do bliskiej osoby.

Zmiana okładki z początkowego projektu na ten, który ostatecznie zagościł na książce, była strzałem w dziesiątkę. To niemalże wyjęta z kart książki Ellison i jeden z jej psów. Kiedy sięgniecie po książkę, przekonacie się o tym sami.

Kulturantki objęły powieść „Dla Ellison” patronatem medialnym i już jutro będziecie mogli wziąć udział w konkursie, w którym do zdobycia będzie jej egzemplarz.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu