wiem-co-zrobilasWciągnęły Was losy Anny opowiedziane w książce „Witaj w domu, kochanie”? Kobieta miała nadzieję, że skoro poznała swojego stręczyciela to będzie jej łatwiej się przed nim bronić. Jak się okazuje, nic bardziej mylnego… W thrillerze „Wiem, co zrobiłaś” Anny Zacharzewskiej możemy śledzić dalsze zmagania z nieuchwytnym stalkerem… Tym razem obrał sobie za cel najlepsza przyjaciółkę Anny, Martę. Czy kobietom po raz drugi uda się przechytrzyć oprawcę?

Marta jest trzydziestoletnią singielką, pracującą na stanowisku prokuratora w Warszawie. Po tragicznej śmierci rodziców wychowywała ją babcia. Trauma z dzieciństwa znacząco wpłynęła na relacje Marty z mężczyznami – wiąże się tylko z żonatymi i „niedostępnymi”, którzy nie mogą stworzyć z nią rodziny.

Po na pozór wygranej walce ze stalkerem kobiety próbują wrócić do normalnego trybu życia, jednakże nie jest to takie proste. Wciąż mają problemy ze snem, spoglądają niespokojnie przez ramię, czy na pewno oprawca za nimi nie podąża. Na przekór tkwiącemu w nich strachowi Marta kupuje dom na Mazurach, a Ania zaczyna się z kimś spotykać. Gdy zaczynają wierzyć, że są bezpieczne, ich świat na nowo legnie w gruzach. Słono zapłacą za swoje złudzenia, bowiem zabawa w kotka i myszkę znów się zaczyna…

Autorka na wstępie książki zwraca się do czytelnika następującymi słowami:

Skoro zasiadasz do czytania tej książki, muszę Cię ostrzec: ta historia nie tyle nie kończy się dobrze, co nie kończy się wcale. Jest niczym koszmar, który natrętnie powraca, by po raz kolejny zerwać Cię z łóżka. Krzykiem, którego źródło lokalizujesz zbyt późno, bo nie dochodzi zza ściany, lecz właśnie więźnie Ci w gardle.

Naprawdę zamierzasz to czytać?

W takim razie nie gaś świateł i sprawdź, czy na pewno zamknąłeś drzwi na zasuwę. Wyostrz zmysły, bądź czujny, wyjrzyj jeszcze raz przez okno. Nie ignoruj szmerów, szelestów ani cichego dźwięku kroków na klatce. A jeśli ktoś kiedyś przyśle Ci kwiaty, pamiętaj, że krokusy nie pachną.

Nie są one wcale przesadzone. Niezrównoważony wielbiciel Anny pojawia się po kilku miesiącach, jeszcze bardziej zdeterminowany i bezwzględny. Przysyła kwiaty, przestawia rzeczy w mieszkaniu, podtruwa żywność, a to dopiero początek. Pała żądzą zemsty… Kobiety nie dają się jednak zastraszyć i wypowiadają stalekrowi walkę, w której wspiera je Marek, nowy adorator Anny.

Dlaczego tym razem, na celowniku Kempy, znalazła się Marta? To właśnie ją spotyka seria nieszczęść, które złamałyby niejedną, mniej dotkniętą przez życie osobę. Czy jednak na pewno uwziął się na nią Kempa? A może pani prokurator naraziła się innej osobie, która teraz mści się za doznane krzywdy…? Początkowo klarowna sytuacja, zmienia się w toku książki, sprawy się komplikują, wątpliwości narastają, a rozwiązanie zagadki oddala się…

Najnowszy thriller Anny Zacharzewskiej wciąga już od pierwszej kartki. Akcja nabiera rumieńców i trzyma czytelnika w napięciu do ostatniej strony, najbardziej zaskakującej. Pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi, co jest moim zdaniem, niewątpliwym atutem tej książki. Kolejna rzecz, która uwydatnia kunszt pisarski Zacharzewskiej, to mistrzowsko wplecione w tekst sceny i opisy ze szpitala psychiatrycznego. Akcja thrillera toczy się jakby dwutorowo: z jednej strony śledzimy zmagania bohaterów z Kempą, z drugiej zaś obserwujemy kobietę, umieszczoną w zakładzie — narrator stopniowo odkrywa przed nami karty, powolutku opowiada o zdarzeniach z życia „chorej”, o tym, dlaczego znalazła się w ośrodku i, wreszcie, wyjawia czytelnikowi tożsamość bohaterki…

Po przeczytaniu „Wiem, co zrobiłaś” nasunęło mi się wiele pytań dotyczących ludzkiej egzystencji, moralności, granicy zła, znajdującego się w najciemniejszych zakątkach ludzkiej duszy. Bezwzględny prześladowca przeraził mnie swoją brutalnością i skalą zła, które czynił. Autorka w początkowym apelu do czytelnika miała wiele racji. Po lekturze jej thrillera psychologicznego, sama na krótką chwilę zaczęłam oglądać się przez ramię i uważniej przyglądać mijanym na ulicy osobom. Strzeżmy się, bo nigdy nie wiemy, co kryje się w drugim człowieku. Nigdy w stu procentach nie możemy być pewni tego, czy w trakcie robienia zakupów albo wizyty u fryzjera, nie spotkamy kogoś, kto później będzie nas prześladował…

Nie martwcie się, jeśli nie czytaliście pierwszej części, „Witaj w domu, kochanie”. Autorka tak zgrabnie poprowadziła narrację, że po kilku stronach bez większego problemu będziecie orientować się w losach bohaterów. Nic nie stoi na przeszkodzie żebyście swoją przygodę z twórczością Anny Zacharzewskiej rozpoczęli właśnie od „Wiem, co zrobiłaś”. Ja sama tak zrobiłam i nie mogę doczekać się, żeby sięgnąć po początek i koniec tej historii.  Mam nadzieję, że się nie zawiodę i pierwsza oraz trzecia część przygód Marty i Anny (czyli „Witaj w domu kochanie” oraz „Do zobaczenia przed świtem”) okażą się tak samo wciągające, tajemnicze i mroczne, jak „Wiem, co zrobiłaś”.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu

logo pascal