Podobno kiedy decydujesz się na studiowanie psychologii musisz uświadomić sobie znaczenie jednej, istotnej rady. Jeśli przychodzisz poznać tajniki ludzkiej psychiki, by pomóc sobie lub bliskim – nie masz tam czego szukać. Stąd też zapewne zrodziło się poniekąd powiedzenie, iż lepiej jest radzić komuś obcemu, niż zastosować te rady w stosunku do samego siebie.

Ta sama zasada dotyczy głównej bohaterki książki zatytułowanej: „Niczemu winne”. Laura, wydawać by się mogło, że jest szczęśliwą mężatką, spełnioną w swojej pracy i niesieniu rad innym. Posiada piękny dom, drogi samochód i zakochanego w niej po uszy męża, czyli ma dokładnie to, czego mogłaby pozazdrościć jej każda kobieta. Skrywa jednak jedną małą tajemnicę… W głębi ducha ma czarną, emocjonalną pustkę. W pięknym domu nie brakuje jej niczego, jedynie kogoś, kto już dawno powinien wypełniać płaczem i śmiechem na zmianę z pozoru puste pokoje, a jego cichy sen powinien nadawać rytm całemu życiu.

Dom może cieszyć, kochana, gdy w nim mieszkają ci, który powinni.

Laura bowiem straciła dziecko, syna w piątym miesiącu ciąży i wraz z zamknięciem wieka białej, małej trumny pochowała na długo swoje szczęście. Ciężko się jest podnieść po stracie dziecka, żałoba po takim wydarzeniu nigdy nie ma końca. Czas jedynie pozwala na oswojenie się z bólem, żalem i bezsensowym pytaniem: dlaczego ja?

Mając wspaniałego męża, który usiłuje podnieść ją z upadku starają się ponownie o dziecko, jednak zbyt duży stres związany z ostatnimi wydarzeniami niweczy starania. Bohaterka zaczyna zapadać w psychiczną blokadę. Do tego wszystkiego dochodzi przeszłość i brutalne wydarzenie, które miało miejsce z czasów jej wczesnej młodości. Jakby wszystkiego było mało, jej młodsza siostra – Karolina, pakuje się w kolejne kłopoty nie mogąc wyzwolić się ze swojego rozwiązłego życia.

Czytając tę książkę zobaczymy dwie sprzeczności: Laurę, poukładaną, odpowiedzialną kobietę z wielkim bagażem życiowym, a także Karolinę – młodą, wyzwoloną dziewczynę, dla której ucieczka z domu, picie i luźne życie jest codziennością. Pozostaje jeden aspekt. To, za co Laura oddałaby wszystko, nieoczekiwanie dostaje jej młodsza siostra…

Powieść stanowi debiut Anny Krzyczkowskiej, autorki bloga wypisz-wymaaaluj. Napisana jest ciekawym, lekkim językiem jak na poruszany temat. Można pokusić się o stwierdzenie, że jest to fikcja, która niesamowicie oddaje rzeczywistość i tematy, które w dalszym ciągu pozostają tematami tabu. Narratorem całej opowieści jest główna bohaterka. Taki zabieg sprawił, że jeszcze dokładniej można niejako wejść w kobiecą psychikę i poznać te, najbardziej ukrywane przez kobiety uczucia.

„Niczemu winne” to wciągająca opowieść, która porusza niezwykle ważny i ciężki temat. Pokazuje kobiecą siłę, odcienie i barwy miłości oraz kobiecości. Z całą pewnością jest to historia warta przeczytania, wzruszająca i bardzo rzeczywista w swojej fikcyjności. Szczególnie polecam na długi wieczór z kubkiem gorącej herbaty i chusteczką pod ręką.


Książkę objęłyśmy patronatem medialnym dzięki współpracy z: