dziecko-bridget-jones-dziennik-b-iext45462163Rzadko zdarza się, żebym miała za sobą najpierw ekranizację a dopiero potem książkę, jednak w przypadku tytułu „Dziennik Bridget Jones. Dziecko” Helen Fielding tak właśnie się stało. Czy żałuję? Właściwie nie. Podczas oglądania filmu od początku pewne elementy mi nie pasowały biorąc pod uwagę dalsze losy Bridget jako matki. Na szczęście książka jest spójnym pomostem między wcześniejszymi i późniejszymi perypetiami bohaterki.

Kiedy żegnamy Bridget w drugiej książce – „W pogoni za rozumem”, jest z Markiem. Natomiast najnowsza powieść rozgrywa się kilka lat później, kiedy para się rozeszła, a Mark jest mężem znanej wszystkim Natashy. Tymczasem Bridget znów jest singielką. Oprócz kilku osób, większość jej znajomych ma już dzieci. W trakcie uroczystości w kościele, podczas której kobieta ponownie ma być chrzestną spotyka świeżo rozwiedzionego Marka i oboje dają upust namiętności. Bez większych wyjaśnień, Mark rano opuszcza Bridget, a ta niebawem na krótko wpada w ramiona Daniela Cleavera. Obie przygody być może szybko byłyby wymazane z pamięci, gdyby nie to, że Bridget zaszła w ciążę i nie wiadomo, kto jest ojcem…

Dęte Mamuśki, czy pijane Singielki?

Samotna kobieta z brzuchem czuje się wyrzutkiem. Nie należy ani do grupy mamusiek ani nie może się uważać za singielkę. Z jednej i z drugiej strony dostaje sprzeczne rady, potencjalni ojcowie zaczynają być obecni w życiu przyszłej mamy, a w pracy nadchodzą zmiany niekoniecznie na lepsze. Całość przekłada się na wiele zabawnych sytuacji, których komizm jest utrzymany na równie wysokim poziomie jak w pozostałych książkach Fielding. Pomimo tego, że wcześniej widziałam film, kiedy czytałam, nie mogłam przestać się uśmiechać.

„-Masz pociąg we włosach.

-Zdaję sobie sprawę.
Wyciągną rękę i jednym zgrabnym ruchem zdjął mi z głowy lokomotywę.

-Masz tam jeszcze coś? Co to jest… ciastko?

Stary, słodki, kompetentny Mark. Miałam ochotę go pocałować.”

Książka a film

Jak powiedziałam na wstępie, są znaczące różnice między książką a filmem. Przede wszystkim dotyczą jednego z głównych bohaterów. W filmie praktycznie nie ma mowy o Danielu, o którym jest jedynie wzmianka na początku, kiedy jest uznany za zaginionego, tymczasem w książce może być ojcem dziecka Bridget. W moim odczuciu w książce Mark jest ukazany zabawniej. Różnica jest także w sytuacji życiowej przyjaciół Bridget. W książce to Magda i Jeremy mają dziecko, natomiast w filmie matką jest bohaterka kojarzona przede wszystkim z… „podłym Richardem”. W każdym razie jedna i druga wersja jest świetna i polecam zarówno książkę jak i film.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy

zysk-logo-nowe