Dzisiaj kolejna książka o Reksiu. Tym razem jest to tytuł, który nawiązuje do czegoś, czego wyglądamy za oknem – śniegu i zimowego szaleństwa. „Reksio. Zimowa przygoda” autorstwa Marii Szarf jest wyśmienitą lekturą na chłodniejsze dni. I nie tylko.

Książka ma stanowić przede wszystkim przyjemną lekturę, przy której można miło spędzić czas. Jednak w tym tytule jest wiele treści edukacyjnych. Czytaliśmy w domu wiele bajek o Reksiu i jakbym miała je ze sobą porównać, to „Reksio. Zimowa przygoda” jest tytułem najbardziej dynamicznym. Jest w nim co najmniej kilka różnych wątków. Sama lektura wiąże się z przekazywaniem wielu treści edukacyjnych.

Co się dzieje zimą w gospodarstwie?

Jak wskazuje tytuł, akcja książki rozgrywa się zimą. Teoretycznie sama książka nie jest gruba, a jednak dzieje się w niej bardzo dużo. Mamy radość z zimy i sporty zimowe. Zwierzęta z radością oddają się zimowemu szaleństwu. Niestety, nie dla wszystkich zima jest czymś przyjemnym. Ileż głodnych zwierzaków można zobaczyć na dworze? Kiedy Reksio z przyjaciółmi widzi głodne ptaki, postanawia podzielić się z nimi jedzeniem. Jest i Adaś, najlepszy przyjaciel Reksia! Chłopiec z chęcią pojeździ na łyżwach, ale lód na sadzawce niekoniecznie jest wystarczająco twardy, a to jest niebezpieczne…

Wartościowe przekazy

Jak widać dzieje się sporo. Każdy drobny wątek wnosi coś nowego. Najpierw poznajemy różne zabawy. Jest radość i śmiech. Później jest nieco o trosce i empatii, o tym, że każdy powinien się podzielić z kimś, kto nie ma nic. Czy może być na taką lekcję lepszy czas niż grudzień? W końcu jest i odpowiedzialność. Nie wolno wchodzić na zamarznięte stawy i rzeki, a „Reksio. Zimowa przygoda” dobrze to pokazuje.

„Kogut popatrzył na zziębnięte wrony, zamyślił się, a potem poszedł do Reksia po radę.

– Wiem, że czasem bywają nieprzyjemne, ale żal mi ich. Od rana nic nie jadły.

– Trzeba sobie pomagać – powiedział piesek. –  Zima jest trudna dla zwierząt. Podzielmy się z wronami tym, co mamy.

– Czy mogę pożyczyć twoją miskę? – zapytał kogut.

– Pewnie! – odparł Reksio. – Dorzucę coś od siebie – dodał i pobiegł do budy po pajdę chleba”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: