Slapstick – Kurt Vonnegut

slapstick kurt vonnegut

slapstick kurt vonnegutSlapstick Kurta Vonneguta to zapis życia wpisanego w groteskę i za wszelką cenę oscylującego wokół walki z samotnością. Choć wydawać mogłoby się, że szpetny wygląd fizyczny i ogólnoświatowy problem z przyciąganiem ziemskim skazują na relatywnie częstsze wyobcowanie aniżeli u przeciętnie wyglądających ludzi poddających się prawidłowo działającej grawitacji, nic bardziej mylnego.

Wilbur oraz Eliza urodzili się tak szkaradni oraz – zgodnie z wnioskami lekarzy – wszechstronnie niedorozwinięci, że rodzice nie mogąc znieść widoku własnych dzieci, odizolowali je od reszty społeczeństwa. Pocieszeniem dla pięknych, bogatych i niezbyt lotnych młodych rodziców stało się medyczne założenie, że bliźnięta z racji nieprzystosowania czeka rychła śmierć. W osobliwym oczekiwaniu na koniec życia i wynikającej z przedłużającej się egzystencji niezręczności, w otoczeniu wykwalifikowanej służby domowej i pod okiem lekarza, rodzeństwo dorastało w skrzętnie zabezpieczonej przed wzrokiem ciekawskich rezydencji. Jednak Wilbur i Eliza poza odstręczającym wyglądem rozwijali się nadspodziewanie doskonale. Wykształciwszy świadomość powszechnie przyjętej opinii o opóźnieniu rozwojowym, bezproblemowo przyjęli narzuconą rolę.

Problematyczny dysonans

Prawdopodobnie łatwiej jest wyrzec się miłości, zainteresowania i empatycznych odruchów wobec własnych dzieci, które wyglądem przypominają wyrośniętych neandertalczyków nie wykazujących się rozumnością i emocjonalnością właściwym przeciętnej urody  i mądrości latoroślom. Świadomość, że rodzeństwo nocami studiowało uczone księgi, opracowało teorie naukowe i opanowało obce języki, mogłaby przyprawić o  niekomfortowe wyrzuty sumienia i ogromny rodzicielski dramat. Tymczasem, choć każde z osobna wyróżniało się przeciętną wiedzą i inteligencją, razem – dosłownie – po zetknięciu się głowami, tworzyli zatrważająco genialny duet… Na tyle niebezpieczny, że bliźnięta postanowiono odseparować jakiekolwiek szanse na godne życie przyznając jedynie Wilburowi. Jednak po latach do świata Wilbura wkracza ona. Wojownicza i zdradzona połowa genialnego bliźniaczego organizmu, Eliza. Czego żąda? Jakie są jej powiązania z mikrymi, groźnymi Chińczykami i kosmosem? Czy tym razem rodzeństwu uda się odbudować i wykorzystać potencjał wynikający z zaprzepaszczonej bliskości?

Latający pączek i Księżyc

Wilbur Żonkil-11 Swain jest ostatnim prezydentem Stanów Zjednoczonych, który urząd objął wskutek zwycięskiej walki z samotnością społeczeństwa amerykańskiego. Jest także jednym z ocalałych wskutek panoszącej się Zielonej Śmierci  ludzi zamieszkujących ziemię. Ponadto, przez kłopotliwie działające przyciąganie ziemskie (u mężczyzn charakteryzujące się częstą erekcją) świat, niemal dosłownie, runął w posadach. Co stało się z Elizą? Jakie znaczenie w życiu rodzeństwa odegrała izolacja?

„Czytałem te tragiczne wieści, stojąc na starej drewnianej werandzie poczty, w cieniu znajdującego się obok kościółka.
   Nagle naszło mnie niezwykłe uczucie. Początkowo myślałem, że ma ono źródło w mojej psychice, w pierwszym przypływie żalu. Wydawało mi się, że wrosłem w deski werandy. Nie byłem w stanie podnieść stóp. Co więcej, skóra na mej twarzy zachowywała się niczym topniejący wosk.
   W rzeczywistości zaś ogromnie wzrosła siła ciążenia.
   W kościele rozległ się głośny łomot. To wieża upuściła swój dzwon.
   Po czym przeleciałem przez deski werandy i grzmotnąłem w znajdującą się pod nimi ziemię.”

Hej ho

Reasumując, Slapstick nicuje pojęcie samotności w każdy możliwy sposób i spogląda na nią w wielu wymiarach. Poprzez kuriozalną relację rodzeństwa dostrzegamy ludzki wymiar dramatu samotności, ale i spełnienie oraz szczęście z posiadania bliskiej osoby. Vonnegut akcentuje organiczne ludzkie prawo do bycia „z”, życia „przy”. Samotność ogranicza. Nie tylko sprawia, że stajemy się przeciętni i nie jesteśmy w stanie rozwinąć swojego potencjału. Kieruje emocje w stronę złości, zgorzkniałości i przyprawia o specyficzny rodzaj dzikości. To wyalienowanie i potrzeba przynależności stanowią uniwersalne, silne hasła porywające za sobą tłumy będące przecież zbiorem pojedynczych ludzi. Na ile udało się autorowi poprzez tradycyjnie absurdalną formę zaakcentować rolę rodziny, skomplikowanych relacji i wykluczenia? Sprawdźcie sami! Hej ho.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

wydawnictwo zysk i s-ka

 

 

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close