„Nie ma w tobie nic zwykłego…” – Tijan, Anti-stepbrother. Antybrat

Dawno nie byłam zmuszona napisać tak bardzo neutralną recenzję. Chciałabym napisać lepszą, bardziej pozytywną, ale za dużo tu niedociągnięć, choć historia na to nie zasługuje.  Chcecie wiedzieć dlaczego? Poznajcie moją opinię na temat książki „Anti-stepbrother. Antybrat” Tijan.

Życie Summer Stoltz nie mogło się już chyba bardziej skomplikować. Jej matka zmarła po ciężkiej chorobie, a ojciec ponownie się ożenił. W pakiecie z macochą dostała przybranego brata, Kevina Matthewsa. Niesamowicie przystojny, był licealną gwiazdą, za którą chętne dziewczyny ciągnęły się niczym królewska świta. Niestety wśród nich znalazła się również Summer. Wzdychała do niego po cichu, ukrywając swoje zainteresowanie nim przed całym światem. Jednak Kevin wyjechał na studia, a gdy wrócił na jej rozdanie świadectw, doszło między nimi do pewnego zdarzenia. Summer postanowia podjąć studia na tej samej uczelni, co jej platoniczna, zakazana miłość. Kevin należy tam do bardzo popularnego bractwa i ma spore grono wielbicielek. Lecz to ona chce być tą jedną jedyną. Podczas imprezy w bractwie wpada na Cadena Banksa. Arogancki i seksowny jak diabli wywołuje w niej fascynację. Coś ją do niego przyciąga i nie pozwala o nim zapomnieć. Problem w tym, że Caden jest wrogiem numer jeden Kevina. Summer jest rozdarta. Czy można stracić głowę dla kogoś, kto jest całkowitym przeciwieństwem jej przybranego brata?

Gdy przeczytałam opis z okładki, pomyślałam, że będzie to historia w stylu „Przyrodniego brata” Penelope Ward. Tijan poszła jednak z fabułą w nieco inną stronę, choć ten przybrany brat (bo taki rodzaj relacji opisany był w książce Penelope Ward, lecz zostało to źle przetłumaczone w tytule książki, co mogło wprowadzać w błąd) pełni tu równie ważną rolę i jest zapalnikiem wielu kluczowych wydarzeń, mających miejsce w tej historii.

– Ciągnie cię do mnie, bo skrzywdziłem osobę, która skrzywdziła ciebie.

 

Dotychczas miałam do czynienia z irytującymi bohaterkami. Jeszcze nie zdarzyło mi się jednak trafić na męskiego bohatera, który byłby pusty niczym dzwon Zygmunta i drażnił mnie tym do granic możliwości. Aż do teraz. Kevin Matthews jest po prostu kretynem. Nie widzę innych słów, którymi mogłabym go najkrócej opisać. Zapatrzony w siebie dupek, hipokryta, egoista. Mogłabym taj długo wymieniać, używając zarówno tych kulturalnych, jak i niecenzuralnych określeń na jego temat.

Summer też wcale nie była lepsza. Jest mocno irytującą postacią. Niezdecydowana, impulsywna, często zachowuje się irracjonalnie. Zdecydowanie ma nierówno pod sufitem. Poniższy cytat idealnie ją opisuje.

Ale ty jesteś cholernie dziwna. W jednej chwili potrafisz być całkiem spoko, a w kolejnej zachowujesz się, jakbyś urwała się z choinki.

 

Zamiast porozmawiać i wyjaśnić swoje wątpliwości, ona dyskutuje na ten temat sama ze sobą, we własnej głowie, a czasami zdarza jej się to również robić na głos. Na dodatek sama wymyśla niestworzone scenariusze zdarzeń, zamiast stanąć twarzą w twarz z Cadenem czy Kevinem i zagrać w otwarte karty.

Caden to właśnie tytułowy antybrat. Jest zupełnym przeciwieństwem Kevina. Zrównoważony, rozsądny, dbający o osoby, na których mu zależy, troskliwy. Z pozoru arogancki, niedostępny i jednocześnie fascynujący. Idealny facet, o którym marzy praktycznie każda dziewczyna na kampusie. Ta postać uratowała całą książkę. Gdyby nie Caden, to po prostu miałabym wrażenie, że czytam „Modę na sukces” w wersji papierowej.

Był jak pieprzony książę z bajki – jak ktoś, kto będzie cię kochał, dbał o ciebie i cię chronił.

„Anti-stepbrother. Antybrat” to powieść new adult z „krwi i kości”. Ma wszystkie cechy tego gatunku. Znajdziecie tu m.in. romans, coś zakazanego, szczyptę mniej lub bardziej dramatycznych wydarzeń. Jeśli jednak szukacie tu mocniejszych wrażeń czy ostrych, konkretnych scen seksu, to nie znajdziecie tego. Wręcz przeciwnie. Scen zbliżeń pomiędzy bohaterami jest tu jak na lekarstwo.

Dlaczego recenzja jest neutralna? Ponieważ coś tu nie zagrało. Momentami jest mocno chaotycznie. Zdarzało mi się gubić w fabule, szczególnie w dialogach. Wydaje mi się jednak, że nie wynika to z braku umiejętności autorki (a po przeczytaniu „Fallen Crest. Akademia” jestem tego wręcz pewna), lecz z przekładu powieści na język polski. Moje wątpliwości potwierdziło kilka osób czytających tę historię również w oryginale.

– Nie ma w tobie niczego zwykłego, Summer. Nie pozwól, by ktoś taki, jak twój głupi przybrany brat, ci to wmówił.

Jeśli lubicie pokręconych bohaterów i skomplikowane sytuacje, to „Anti-stepbrother. Antybrat” przypadnie Wam do gustu. Czego nie można zarzucić tej powieści, to faktu, że czyta się ją ekspresowo.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy

  • Mnie się z kolei ta książka bardzo spodobała :D Właśnie tego potrzebowałam ^^

    Zabookowany świat Pauli

    • I to jest właśnie w książkach wspaniałe. Ilu czytelników, tyle może być różnych opinii :) Mi zdecydowanie bardziej do gustu przypadła Fallen Crest, która przez wielu uważana jest, po prostu, za głupią. A ja akurat czegoś takiego po niej oczekiwałam, że będzie wyłącznie lekką lekturą, przy której będę mogła się pośmiać. Bez wielkich dramatów ;) Kasia

  • Mam podobne zdanie. Średnia książka. Summer strasznie irytująca i głupia.

    • Pomysł na fabułę był fajny, byłoby lepiej, gdyby chociaż Summer nie była tak drażniąca. Jednak teraz, po przeczytaniu fragmentów książki po angielsku, wiem, że bardzo leży tłumaczenie. Tijan używa dość specyficznego języka, pełnego slangu itp, i tłumacze sobie z nią nie poradzili