Tęskniliście za bohaterami poznanymi w „Friend-Zoned”? W końcu powracają. I ponownie dostarczą Wam mnóstwo powodów do śmiechu i wzruszeń.

Asher „Duch” Collins i Natalie Kovac spędzili ze sobą namiętną noc. Noc, o której oboje nie potrafią zapomnieć. W takim razie, dlaczego tak trudno jest im przebywać w swoim towarzystwie? Nie ma szans na to, że dojdą do porozumienia, więc postanawiają iść każde swoją drogą. I jakimś cudem kończą bliżej siebie niż kiedykolwiek wcześniej. Czy przyjaźń wystarczy tej dwójce?

Uważaliście, że historia Tiny i Nika była zabawna i pokręcona? Uwierzcie mi, że im więcej stron przeczytacie, tym bardziej będziecie utwierdzać się w przekonaniu, że się myliliście. Nat i Asher, zwany też „Duchem”, biją ich po prostu na głowę. Co prawda w ich historii nie ma aż tak dramatycznego zwrotu akcji, jak miało to miejsce w przypadku wcześniej wspomnianej dwójki, jednak momentów zaskoczenia w „Miłości po sąsiedzku” z całą pewnością nie zabraknie. A już szczególnie oczekujcie tego na ostatnich stronach książki. Nie wiem, czy spodziewacie się takiego finału. Ja byłam mocno zaskoczona. Powieść Belle Aurory wciąga równie mocno, jak jej pierwszy tom.

O Nat można by napisać książkę. Dosłownie. Nie przesadzę, jeśli napiszę, że swoją osoba mogłaby zapisać wiele stron. Nat, to po prostu Nat. Szalona, odważna, pyskata, z niewyparzoną gębą. Zawsze mówi to, co myśli i robi to, co chce. Niestety w swoim niemal dwudziestodziewięcioletnim życiu nie ma szczęścia, przede wszystkim do facetów. Najwyraźniej przyciąga podejrzane typy. To dziewczyna do tańca i do różańca. Jestem przekonana, że bardzo ją polubicie, a może wręcz nawet pokochacie. Mieć taką przyjaciółkę, to skarb. Niestety to, co Nat pokazuje ludziom, to przede wszystkim fasada, za którą skrywa się prawdziwa Nat.

Duch. Niech go diabli. Tak, do diabła z nim. Jest do mnie podobny. Też niespecjalnie towarzyski. To oznacza, że nie łączy nas przyjaźń. Koleś jest wielkim wrzodem na mojej dupie. Wykorzystuje każdą okazję, by wyszeptać mi do ucha coś, przez co tracę nad sobą panowanie. A wiele mi do tego nie trzeba.

 

„Duch” czy też po prostu Asher, to facet o wielu twarzach. Znany jest ze swojej bezduszności, trzymania się wobec ludzi na dystans, gburowatości. Wydawać się może, że nic nie czuje, bo niemal wcale nie okazuje uczuć. Prawda jest jednak inna. Asher Collins po prostu nie każdemu pozwala zobaczyć te prawdziwe oblicze. Oblicze skrzywdzonego dziecka, znajdującego się w ciele dorosłego mężczyzny. Doczekacie się wyjaśnienia wszystkich zachowań „Ducha”, lecz czytanie o nich będzie dość bolesne.

Ich relacja to typowe hate – love, choć podane w nieszablonowej formie i z dodatkiem znakomitego, zaskakującego zakończenia. Są dla siebie niczym wrzód na tyłku czy denerwujący rzep przyczepiony do psiego ogona, ale w rzeczywistości nie potrafią bez siebie żyć. Czytając ich rozmowy, wyzwiska wobec siebie i inne sytuacje, w których pokazane są ich konfrontacje, będziecie wręcz momentami płakać ze śmiechu.

Jeśli porównamy pikantność „Friend-Zoned” i „Miłości po sąsiedzku”, to zdecydowanie gorętsza i ostrzejsza będzie ta druga. Pierwszy tom serii można przy niej określić bardziej, jako historię dla nastolatków. Tym razem Belle Aurora popuściła wodze fantazji i zafundowała naszym bohaterom wiele gorących scen. Tych nie zabraknie Wam, nawet przez chwilę.

Każda dziewczyna chce złego faceta, dobrego jedynie dla niej. Wszystkie liczymy, że poskromimy dziką bestię. A Duch jest dziki jak cholera. Nieprzewidywalny, ponury, beznamiętny. Równie dobrze mógłby być dzikim zwierzęciem. Nigdy nie słyszałam nawet, żeby się śmiał. W moich fantazjach natomiast to kochający, dominujący, zabawny mężczyzna. Ale taki Duch nie istnieje. Żyje tylko w mojej głowie.

 

Jednak podobnie jak w przypadku pierwszego tomu, Belle Aurora daje nam nie tylko znakomitą rozrywkę dzięki pomysłowej fabule, zabawnym sytuacjom i namiętnym scenom. Pod płaszczykiem gorącego romansu porusza temat przemocy domowej i problemów, z jakimi borykają się ich ofiary. Po raz kolejny widać, że powieści, mające z założenia dostarczyć czytelnikowi rozrywki, mogą być również znakomitym nośnikiem informacji o problemach społecznych i podpowiedzią sposobów na poradzenie sobie z nimi.

„Miłość po sąsiedzku” to drugi tom z serii Friend-Zoned. Pozostaje nam czekać (oby jak najkrócej) na trzeci tom, czyli historię Maxa, młodszego brata Nika. Będzie się działo, bo w żeńskiej roli głównej zobaczymy Helenę, siostrę Nat. Jesteście na to gotowi?

Kulturantki objęły powieść „Miłość po sąsiedzku” patronatem medialnym, w związku z czym już jutro wypatrujcie konkursu, w którym do wygrania będzie egzemplarz tej powieści.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu