Lubię książki, które przenoszą czytelnika w baśniowy świat. Od lektury tytułu „Słowo i miecz” Amy Harmon, nie mogłam się oderwać. Teraz przeczytałam kolejny tytuł rozgrywający się w tej samej krainie. Spotykamy w nim kilka znanych już postaci, choć pełnią w większości role drugoplanowe. „Królowa i Uzdrowicie” to następna baśń dla dorosłych, w której znajdują się magiczne moce, potwory, rycerze, romanse. Jest wszystko, czego można byłoby oczekiwać po książce tego typu.

W pierwszej części najważniejsi byli niemówiąca Lark i król Tiras. W tej, na pierwszy plan wysuwa się brat Tirasa z nieprawego łoża, Kjell z Jeru i  uratowana przez niego niewolnica Sasha.

Przypadkowe spotkanie, czy dotyk przeznaczenia?

Kjell nigdy nie zazdrościł bratu tronu. Jest wojownikiem i w tym czuje się najlepiej. Nie należy do zbyt taktownych i wrażliwych, a jednak jego serce nie jest pozbawione uczuć. Z poprzedniej książki wiemy, że jest on jednym z Obdarzonych, posiada Dar uzdrawiania. Chociaż chciałby go wyprzeć, staje się on coraz bardziej potrzebny. A wszystko za sprawą młodej kobiety, którą znalazł ledwo żywą po zrzuceniu ze skał. Uratowana Sasha wyznaje, że jest niewolnicą i nie pamięta kim była wcześniej. Jednocześnie ma Dar widzenia i nie raz potrafi przewidzieć, że stanie się coś złego.

Sasha jest w pełni oddana swojemu wybawcy, gotowa spełnić wszystkie rozkazy. Jemu jednak wcale to nie odpowiada, choć trudno mu się z nią rozstać. Kiedy na dworze Tirasa pojawia się osoba, która może przywrócić dziewczynie pamięć, może zmienić się wszystko. Czy Sasha nadal pozostanie Sashą? I czy Kjell po tym wszystkim nadal będzie odpornym i nieczułym Kjellem?

Książka, która cię pochłonie

Chociaż patrząc na tytuł i zarys fabuły mogłoby się wydawać, że zakończenie jest przewidywalne, ręczę za to, że nie do końca. Owszem można nieco przewidzieć, ale autorka zaserwowała sporo zwrotów akcji, nie raz zaskakujących. Wszystko to sprawia, że lektura jest szybka, niezmiernie wciągająca i dynamiczna. Kiedy do niej siądziecie, nawet nie zauważycie, kiedy upłyną godziny.

„Mężczyźni zarabiający na życie mieczem byli duzi i silni albo szybko ginęli. Kobiety, które zarabiały na życie, służąc innym, były gładkie i szczupłe i nie zostawiały zbyt wiele na sobie. Kjell był wojownikiem, a Sasha niewolnicą.

Ale czuł ją.

Chyba wyczuła jego drżenie, bo jej usta wróciły. Tym razem bez wściekłości i bez zębów. Po prostu złożyła wargi na jego wargach i połączyła się z nim, jakby ten prosty akt dawał jej wejrzenie w jego wnętrze i jego myśli, a tym samym pozwolił definitywnie rozstrzygnąć, czy jest na nią niewrażliwy”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: