Bardzo lubię książki o rodzinnych sekretach utrzymywanych w tajemnicy przez wieki. Gdy tylko przeczytałam opis „Jaskółczego ziela” Anny Marcinkowskiej wiedziałam, że to książka dla mnie. Dwie kobiety, dwie historie, dwa różne światy. Dzieli je przeszło sto lat, a łączy? Więcej niż się na pozór wydaje…

Maria i Tekla. Co je łączy? Tego stopniowo dowiadujemy się. Wiemy, że bohaterki dręczą dziwne sny, mają zwidy na jawie, migawki z przeszłości, ale nie mogą ułożyć brakujących fragmentów układanki. Dlaczego Maria czasami ma poczucie, że Tekla to jej dawne wcielenie? Czy reinkarnacja jest możliwa?

Tekla, żyjąca na początku XX wieku, była inna niż jej rówieśnice. Lubiła sama spędzać czas i włóczyć się nocami w dziwnych miejscach. Odrzuca zaloty swoich wielbicieli, swoim zachowaniem niekiedy łamie konwenanse. Ma wrażliwą duszę artystki. Jest też trochę feministką. Gdy poznaje malarza Mikołaja jej serce zaczyna bić mocniej… Jest to jednak miłość zakazana. Mikołaj maluje portret Tekli, który po latach będzie niezwykle ważny dla pewnej kobiety…

Życie to wzloty i upadki

Następnego dnia zadzwoniła do Baśki. Chodziło o te stare znaleziska na strychu, a zwłaszcza o fotografie. Umawiały się wtedy, podczas spaceru, ale dopiero teraz, po wyjeździe ciotki Adeli, Maria ma trochę czasu.

 

Maria żyje w XXI wieku. Jest zaskoczona swoimi snami, które przenoszą ją w czasy Tekli. W snach pojawia się też Antoś – chłopiec z rodzinnej fotografii. Jaki ma związek z Marią i Teklą?

„Jaskółcze ziele” to wciągają powieść, która porywa już od pierwszych stron i nie pozwala oderwać się od lektury. Akcja została poprowadzona tak, by co jakiś czas zaskakiwać czytelnika nowymi informacjami i zwrotami akcji. Książka ta zmusza do przemyśleń dotyczących zawiłych ludzkich losów. To niecodzienna historia dwóch różnych kobiet, żyjących w zupełnie innych czasach, a jednocześnie związanych ze sobą… Historia, na którą warto poświęcić wieczór.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: