„J.R.R. Tolkien. Listy” – J.R.R. Tolkien

listy j.r.r. tolkien

listy j.r.r. tolkien„J.R.R. Tolkien. Listy” to ponad 300 zapisów korespondencyjnych wielkiego pisarza z wydawcami, najbliższymi członkami rodziny, przyjaciółmi oraz czytelnikami. Jaki obraz twórcy – osoby prywatnej oraz pasjonującej pracy naukowej wyłania się z treści?

Poznawanie listów wielkich twórców jest szczególnym rodzajem korelacji autorsko – czytelniczej. Świadomość, iż mamy możliwość zagłębiania zapisów, których nie byliśmy – w założeniu – pierwotnymi odbiorcami nieco zmienia podejście do lektury i percepcję.

„Listy” opierają się na korespondencji, której nadawcą jest Tolkien – profesor filologii oraz literatury, autor „Hobbita”, „Władcy Pierścieni” i „Silmarillion”. Dzieł, wokół których przez dziesięciolecia peregrynowały wszelkie wypowiedzi i dyskusje powieściopisarza.

Wokół Śródziemia

Tolkienowskie epistoły obejmowały wątkami wydarzenia począwszy od I wojny światowej po lata siedemdziesiąte. Choć niejednokrotnie odwoływały się do rzeczywistości, nawiązując choćby do poglądów politycznych, religijnych i relacyjnych damsko – męskich, trzonem myśli autora niezmiennie pozostawał świat przezeń stworzony. Autentyzm Śródziemia na tyle wgryzł się w przeżywane realia, iż jeden z adresatów korespondencji otrzymał świąteczne życzenia bożonarodzeniowe zapisane alfabetem angerthas – runami krasnoludzkimi. Co zaś dotyczy samego Śródziemia, warto nadmienić, iż wyimaginowana ziemia wywodzi się ze średnioangielskiego słowa „middle – erde” i oznacza krainę „między morzami”.

Jakie interesujące fakty mogą poznać miłośnicy pisarza? Warto odnotować chociażby, że Orkowie są skażoną, zniekształconą ludzką odmianą przywodzącą skojarzenia z typem mongoloidalnym. Galadriela, elficka królowa, otrzymała imię w związku z atrybutem, którym były złoto – srebrne lśniące włosy; samo nazwanie posiada formę sindarską i oznacza „pannę z koroną lśniących włosów”. W założeniu pozostała także niesplamiona żadnymi złymi uczynkami, natomiast do Śródziemia przybyła niezależnie od Noldorów. Co dotyczy języka elfów – wczesną formą był quenyi, który Tolkien wymyślił jeszcze w czasach studenckich.

w kwestiach formalnych – pierwsze siedem lat piastowania urzędu profesora języka staroangielskiego w Oksfordzie przyniosło znaczną część „Hobbita”. Prócz treści, Tolkien przekazywał wydawcom także samodzielnie robione rysunki uwzględniające m.in. mapy oraz runy. Powieściopisarz nie uniknął w swojej karierze również absurdalnych dociekań, jak choćby, czy hobbitowy gatunek powstał na bazie inspiracji afrykańskimi pigmejami.

Ku chwale uporowi

„Literatura staroangielska czy staroislandzka nie jest bardziej odległa od ludzkich trosk czy trudniejsza do zgłębienia za małe pieniądze niż (powiedzmy) używany w stosunkach handlowych hiszpański. Próbowałem obu rzeczy. W każdym razie – oprócz run (staroangielskich) oraz imion krasnoludów (islandzkich), które nie zostały wykorzystane z antykwaryczną dokładnością i (ku mojemu żalowi) dla uniknięcia niezrozumiałości zastąpiły prawdziwe alfabety oraz imiona z mitologii, do której wdziera się pan Baggins – obawiam się, że moja wiedza zawodowa nie jest w książce bezpośrednio wykorzystana. Magia, mitologia i stanowiąca obszar odniesień >>historia<< oraz większość imion (np. epopeja o upadku Gondolinu) pochodzą z niepublikowanych, niestety, prac, znanych jedynie mojej rodzinie (…). Zastanawiam się jednak, czy powinno się pozwolić, by niczego niepodejrzewający wyobrażali sobie, iż wszystko to pochodzi ze >>starych Książ<<, lub też by kusić tych, co o tym wiedzą, informacją, że tak nie jest?”

W ujęciu całościowym

O samym J.R.R. Tolkienie – przynajmniej od czasu renesansu filmowej trylogii „Władcy Pierścieni” – jak mantrę powtarzano, iż był erudytą i niezrównanym twórcą. To właśnie „Listy” pozwalają spojrzeć na autora w sposób koherentny. Oto mamy możliwość obcować z czułym mężem i ojcem, wrażliwym i wnikliwym obserwatorem rzeczywistości. Z zaangażowanym innowatorem oraz pokornym katolikiem. Prywatne spostrzeżenia dopełniają obrazu artysty o niewiarygodnie bogatej wyobraźni.


Za książkę do recenzji dziękujemy wydawnictwu

wydawnictwo zysk i s-ka

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close