„Dal. Listy z Afryki minionej” – Marcin Kydryński

"Dal". Okładka na tle kartki zapisanej pochyłym odręcznym pismem

Dla kogo jest „Dal”? Na pewno dla podróżnika, kulturoznawcy czy fotografa, ale myślę, że zwykły Iksiński też znajdzie w książce Marcina Kydryńskiego coś dla siebie.

"Dal", okładka„Dal” jest wymagającą lekturą, intelektualnym wyzwaniem. Zdradza imponującą erudycję autora. Przepleciono ją licznymi odniesieniami do literatury, malarstwa i fotografii, napisano pięknym językiem. Niemal każde zdanie jest warte zacytowania. Styl charakteryzuje się reporterską zwięzłością, mimo to miejscami czuć w nim poezję.

Nie jestem zwolenniczką dzielenia czytelników na lepszy i gorszy sort. Dlatego uważam, że nawet tak zwany przeciętny Kowalski mógłby sięgnąć po „Dal” i nie pożałować. Choćby tylko ze względu na niezwykłe, poruszające zdjęcia wyraziście ilustrujące dzieje Afryki.

Wehikuł czasu

Fotografie, którymi Marcin Kydryński tak hojnie obdarzył swoją książkę, to pocztówki z przełomu XIX i XX w. Wędrowały drogą morską z Czarnego Lądu do Europy, gdzie trafiały w ręce rodzin i znajomych afrykańskich kolonizatorów. Wiele lat później, upolowane w antykwariatach – w tym paryskich, tych ulicznych – na aukcjach i targach staroci, stały się łupem autora „Dali”.

Kolekcjonuję spojrzenia i milczenie; kolejne nadzieje na trwanie, na ponowne spotkanie po wieku, na lichą, jaką bądź nieśmiertelność, choćby na kartach książki. W naszych oczach, póki my jeszcze trwamy.*

"Dal". Europejczyk trzymający pal, na który nabito głowę i ramię afrykańskiego rebelianta
Nabite na pal głowa i ramię ciemnoskórego buntownika.

Marcin Kydryński widzi fotografię jako metaforyczny wehikuł czasu. Według niego jest kotwicą dla pamięci, szansą na nieśmiertelność. Potrafi także zadrwić z człowieka. To co z założenia miało być fotograficzną pochwałą kolonizacji, ostatecznie stało się dowodem w wielu procesach i pomogło doprowadzić do jej zakończenia.

Afrykańska makabra

Niektóre zamieszczone w publikacji fotografie są makabryczne. Na przykład zdjęcie Europejczyka trzymającego nabitą na pal głowę buntownika. Ta pocztówka została wysłana razem z życzeniami dobrego zdrowia. O czym myślał nadawca kartki, gdy kreślił te słowa? Dlaczego ludzką tragedię zmienił w trofeum? Czemu odarł ciemnoskórego mężczyznę z człowieczeństwa?

Skąd zło, przez wieki obecne w spotkaniach Europy z Afryką? Zadaniem tej książki nie jest odpowiedź na to pytanie, lecz jest nim, wraz z napotkaniem na fotografii spojrzenia zawieszonego w otchłani czasu, próba zachowania w pamięci wyrazu tych oczu.

Z wielu zdjęć wybranych przez Kydryńskiego patrzą czasem gniewne, ale częściej przejmująco smutne i pozbawione nadziei oczy zniewolonych ciemnoskórych mieszkańców Afryki. Pisarz stara się przywrócić ich na chwilę do życia i dzięki temu przynajmniej symbolicznie naprawić wyrządzone krzywdy. Czy to jest w ogóle możliwe?

Diabły i robaki

Przykre, że w czasach kolonializmu wielu sławnych ludzi, uznanych autorytetów silnie wpływających na opinię publiczną, podsycało rasistowską postawę. Na przykład filozof Georg Wilhelm Friedrich Hegel uważał, że Afrykanie nie są zdolni ani do rozwoju, ani do nauki. Wrażenie robi też retoryka szkockiego historyka Thomasa Carlyle’a:

[…] ileż bohaterskich, nieznanych bojów musieli stoczyć Europejczycy, ilu musiało ich paść w śmiertelnej agonii, zanim dżungle gnijące, ogromne i dzikie przemieniły się w ziemię uprawną i w jakiejś mierze ujarzmiono te diabły!

Co mnie zaskoczyło, i to bardzo niemile, to przytoczone z „Listów z Afryki” słowa Henryka Sienkiewicza o żebrzących afrykańskich dzieciach:

Były między nimi cztero- i pięcioletnie śmieszne figurki, jakby sztuczne, o wydętych brzuchach i cienkich nóżkach, na których podskakują jak małe czarne pchełki. […] doznaje się takiego uczucia, jakby się patrzyło na kłębienie robaków.

"Dal". Skuty niewolnik owinięty siecią
Owinięty siecią i skuty afrykański niewolnik.

Diabły, robaki? Podobne epitety w ustach tych, którzy przez wzgląd na własny zawód siłą rzeczy muszą brać większą odpowiedzialność za słowo, brzmią stokroć gorzej niż wykrzyczane przez pijanego nieroba spod budki z piwem. Nie pomogli ci wielcy panowie filozofowie, historycy i pisarze. Całe szczęście nie tylko oni mieli coś do powiedzenia w tej sprawie. Koniec końców zniewolenie, wyzysk i udręka mieszkańców Afryki przestały być społecznie akceptowane. Przynajmniej w naszych kręgach kulturowych.

Pamięć

Kantorowska prawda jest uniwersalna: nie da się ożywić umarłych wspomnień. Jednak poprzez pamięć wyrażamy szacunek, przywracamy godność i zaspokajamy wewnętrzną potrzebę sprawiedliwości. Przeszłości nie można zmienić, ale można i trzeba walczyć o to, aby zło się nie powtórzyło. A ono nie śpi. Skala protestów w Stanach z powodu śmierci George’a Floyda bardzo wyraźnie wskazuje, że problem dyskryminacji rasowej wciąż istnieje i ma się dobrze. Tak jak pamiętamy o ofiarach antysemityzmu z czasów II wojny światowej, pamiętajmy również o całej krzywdzie wyrządzonej rdzennym mieszkańcom Afryki przez białego człowieka.

*Wszystkie cytaty i zdjęcia pochodzą z recenzowanej książki.


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close