Boss of Me – Tia Louise [patronat medialny]

boss of meBoss of Me to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Czy może być lepsze połączenie niż biurowy romans i relacja hate – love?

Jej nowy szef jest arogancki, wredny, złośliwy i… seksowny jak diabli. Ładne opakowanie skrywa wcielonego diabła, o czym Raquel szybko się przekona. Kiedy zostaje zatrudniona w jego firmie, nie liczy na ciepłe przyjęcie, ale na tak wredne uwagi pierwszego dnia pracy – też nie. Jednak gdy zaczyna bliżej poznawać swojego szefa, powoli dostrzega mężczyznę, którego coś dręczy. Raquel wmawia sobie, że nie obchodzą ją jego ciemnobrązowe oczy ani sposób, w jaki poruszają się jego mięśnie twarzy, kiedy jest wkurzony.

Siostra udzieliła jej rady, żeby pod żadnym pozorem się w nim nie zakochała. Raquel uznała te słowa za śmieszne. Jednak teraz… wcale nie jest jej do śmiechu.

Raquel i Patton to mieszanka wybuchowa. On jest wredny od samego początku, a ona nie potrafi się mu oprzeć. Przyciąga ich do siebie niewidzialna siła. Logika podpowiada, że nie powinni ze sobą współpracować, jednak oni mają to gdzieś.

Kolejny romans biurowy?

Sięgając po Boss of Me spodziewałam się, że dostanę po prostu kolejny zwyczajny, choć gorący, buchający seksem romans biurowy. Ta książka jest jednak czymś więcej, a biurowa relacja jest wyłącznie początkiem głębszej relacji. Jak to jednak bywa w związkach, tych książkowych, jak i w życiu prywatnym, skrywanie tajemnic nie prowadzi do niczego dobrego. Prawda kiedyś wyjdzie na jaw i rykoszetem trafi stronę ukrywającą fakty. Podobnie jest i tym razem, choć przyznam szczerze, po odsłanianych kolejno fragmentach tajemniczych wydarzeń z przeszłości, spodziewałam się dużo bardziej szokującej prawdy.

Boss of Me to historia, którą dosłownie pochłonęłam jednym tchem. Nie ma w tym określeniu żadnego nadużycia. Dosłownie nie wiem, kiedy wręcz przeleciało mi przed oczami te niemal trzysta stron tekstu.  Nie znajdziecie tu rozwleczonych opisów, lania wody, by zapełnić ilość stron czy innych podobnych zabiegów, które powodują przynudzanie czytelnika. Dostałam za to esencjonalną historię, która wzbudziła moje zainteresowanie i zachęcała do dalszej lektury.

Dla kogo jest ta historia?

Zastanawiacie się czy ta powieść trafi w Wasze gusta? Wszystko zależy od dwóch czynników. Po pierwsze, co już było wspomniane, czyli od tego, czy lubicie biurowe romanse. Drugą kwestią jest to, czy lubicie relację hate – love pomiędzy bohaterami. Znajomość Raquel i Pattona zaczyna się od lejącego się jadu, wrednych komentarzy czy gburowatego zachowania ze strony Pattona. Raquel też nie wypadła sroce spod ogona i ku zaskoczeniu swego szefa, nie tylko potrafi, ale przede wszystkim nie boi się mu odgryźć. Na dodatek została uprzedzona o szefie – wcielonym diable, gdyż jej siostra miała okazję pracować w jego firmie. Te słowne (i nie tylko) przepychanki, dostarczają sporo rozrywki.

Boss of Me rozgrzeje Wasze serca, rozpali Wasze policzki i wywoła nieprzyzwoite myśli. Będzie idealną lekturą na coraz chłodniejsze wieczory, by miło spędzić czas z książką. Tia Louise oferuje czytelnikom lekką, pozytywną i zabawną powieść, z odpowiednią domieszką życiowych dramatów, mocno mieszających w życiu bohaterów.

Kulturantki objęły powieść Boss of Me patronatem medialnym, a to oznacza, że wkrótce ogłosimy konkurs, w którym do wygrania będzie jej egzemplarz.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close