Witamy w świecie Marvela. Chciałbym zwrócić się dziś do osób, które nie miały jeszcze styczności z tym światem i pokazać, że jest to coś wartego uwagi. Również coś, co naprawdę potrafi uzależnić. Mam zamiar przekazać Wam wszystko, co warto wiedzieć o produkcjach Marvela.

Trzeba to przyznać. Nawet jak nie lubisz, to i tak wiesz, o czym mowa. A dlaczego? A bo świetne efekty, a bo niesamowicie szybka akcja, a bo najlepsza obsada. „A bo” można by wymieniać w nieskończoność i mimo, że znajdą się tacy, co powiedzą, że to nieambitne kino i że strasznie to wszystko jest strasznie płytkie, to trzeba przyznać, że ten rodzaj kina, nie ma być ambitny i z niesamowicie głębokim przekazem. To ma być kino pełne niesamowitych efektów i superbohaterów, do których wszyscy fani będą się porównywać i których supermoce każdy z nas by chciał mieć.

Jeśli jednak są jeszcze tacy, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z kinowym uniwersum Marvela, to, co nieco, przybliżę wam kolejność oglądania tych filmów. Przyznam szczerze, że można się w tym wszystkim zgubić z czternaście razy.

Kolejność oglądania

Mimo, że są różne wersje i jedni uwzględniają seriale i one shoty, to trzeba przyznać, że uniwersum Marvela tworzą przede wszystkim filmy kinowe. I, mimo że czasami seriale nawiązują do filmów kinowych, to w drugą stronę to nie działa. Są też dwa rodzaje chronologii. Z jednej strony można powiedzieć, że przecież filmy są wydawane w kolejności, w jakiej powinny być oglądane. To nie do końca prawda i właśnie to, mam zamiar Wam uświadomić, bo jeżeli chcecie poskładać filmy w jedną całość, to troszkę trzeba namieszać. No to jedziemy

Kapitan Ameryka: Pierwsze starcie (2011)

Poznajemy Steve’a Rogersa za młodych lat, kiedy mimo swej postury niedożywionego dziecka, stara się dostać do armii Stanów Zjednoczonych Ameryki i walczyć na froncie. Swoją uczciwością i zapałem do obrony ludzkiego życia, przekonuje do siebie wynalazcę serum superżołnierza i dostaje się do tegoż właśnie programu. Po czym ulepszony i „napakowany” zostaje wysłany do walki z nazistowską organizacją Hydra. Kapitan przejmuje tajną broń Red Sculla (dowódcy Hydry), czyli tesserakt.

 

 

 

Iron Man (2008)

Znany wszystkim producent broni, Tony Stark, zostaje ranny i uprowadzony zaraz po pokazie wyrzutni rakiet JERYCHO. Życie ratuje mu inny naukowiec, który montuje mu w klatce piersiowej elektromagnes. Dzięki niemu, pozostające w organizmie Starka odłamki szrapnela, nie wwiercają się w jego serce. Zmuszony przez porywaczy do zbudowania broni, zamiast tego, tworzy zasilany przez reaktor łukowy prototyp zbroi IRON MANA. Reaktor ten jednocześnie utrzymuje go przy życiu. Stark ucieka z niewoli w zbudowanej przez siebie zbroi. Po powrocie do domu, dowiaduje się, że jego wynalazki, dostają się w ręce terrorystów.  Postanawia przejść na „jasną stronę mocy” i przestać produkować broń. Szuka również lepszych zastosowań dla działalności swojej firmy.

 

Iron man 2 (2010)

Dalsze losy Tony’ego Starka, który jak się okazuje, odczuwa skutki uboczne zastosowanego w nowym reaktorze łukowym, palladu. Wraz z powiększającym się stężeniem toksyn w organizmie, Tony decyduje się na coraz niebezpieczniejsze zachowania, jak na przykład, poprowadzenie własnego bolidu F1. Podczas wyścigu w Monte Carlo, pojawia się nowy wróg – Whiplash. Stark traci jedną ze zbroi Iron Mana, którą w konsekwencji przejmuje wojsko amerykańskie. Pojawia się również Czarna Wdowa, a razem z nią TARCZA (SHIELD) – organizacja pozarządowa, którą pomógł stworzyć ojciec Tony’ego, Howard Stark. Stojący na jej czele Nick Fury, przekazuje  Tony’emu skrzynię z rzeczami po ojcu i, być może, sposób na uratowanie życia miliardera.

 

Niesamowity Hulk (2008)

Mimo, iż Hulka poznaliśmy już wcześniej, w 2003 roku, to niestety nie był to film rzucający na kolana i nie zalicza się on też do opisywanego tu uniwersum. Szczerze, bardzo dobrze, że nikt nie skreślił Bruce’a Bannera bo w tym filmie jest o niebo lepiej. Choć pewnie można by się przyczepić do kilku detali, to i tak film jest dosyć dobry. Co prawda, aktor (Edward Norton) mi trochę nie pasuje, ale w postaci Hulka nawet daje radę.

Ukrywający się w Brazylii, Banner (Hulk), rani się w pracy i przez przypadek jego krew trafia do jednej z butelek z napojem, jaki tam produkują. Pech chce, że butelka ta trafia prosto do Stanów, gdzie smakuje jej nie kto inny, jak niesamowity Stan Lee (twórca komiksów Marvela) i podobno dostaje po nim „większego kopa, niż się spodziewał”. Tym tropem, Bannera znajduje wojsko i Generał Ross, który chce jego moc wykorzystać do stworzenia nowego wojska. Do walki z Hulkiem tworzy własnego potwora, z którym później Hulk musi się zmierzyć.

Thor (2011)

Witamy w Asgardzie, królestwie Odyna. Kto to Odyn, chyba wszyscy wiecie? Jeśli nie, to poszperajcie w wyszukiwarce, na pewno coś znajdziecie na jego temat. Jest to pierwsze spojrzenie na Thora Odynsona, boga piorunów, zadufanego w sobie i niepokonanego wojownika. Poznajemy również jego brata, Lokiego – boga psot i bardzo utalentowanego maga.

Do zbrojowni w Asgardzie dostają się wrogowie. Odyn, w obronie królestwa, używa żelaznego strażnika, dzięki któremu, nic nie zostaje skradzione. Thor wraz z bratem i drużyną zaufanych wojowników, chcąc dać nauczkę najeźdźcom, wbrew woli ojca, udaje się do ich krainy, Jotunheimu. Wszczyna tam bitwę, z której ratuje ich sam Odyn. Po powrocie do Asgardu, król, chcąc ukarać syna i dać mu lekcję, odziera go z mocy i zsyła na wygnanie na Ziemię. Jego młot, mjolnir, również zostaje tam ciśnięty, jednak z dołączonym zaklęciem: „TEN, KTO OKAŻE SIĘ GODZIEN MŁOTA, OTRZYMA MOC THORA”

Avengers (2012)

Nareszcie nastał ten czas, ta wyczekiwana chwila i pierwszy raz widzimy na ekranie całą ekipę bohaterów. Loki postanawia najechać ziemię wraz z Chitauri, armią swojego sprzymierzeńca.  Naprzeciw niego mają stanąć właśnie Avengers, czyli Iron Man, Thor, Hulk, Czarna Wdowa, Hawkeye i oczywiście Kapitan Ameryka. Co prawda, na początku nie łapią tej całej sprawy z drużyną i współpracą, ale po śmierci jednego z agentów Tarczy (SHIELD), agenta Phila Coulsona, odkładają na bok dzielące ich sprawy i zaczynają działać jak dobrze naoliwiona maszyna. Widzimy tu po raz kolejny tesserakt, dzięki mocy którego, obcy przedostają się na Ziemię. Tylko dzięki berle Lokiego, które odbierają mu Avengersi, udaje się zamknąć portal, unoszący się nad Nowym Jorkiem. Możecie się domyślać, że coś łączy te dwa artefakty. A co? Są to kamienie nieskończoności. Dwa z sześciu kamieni o nieograniczonej mocy, którymi niewielu może władać.

Dlaczego właśnie Marvel?

Jest to koniec pierwszej fazy MCU i tak, wiem, że sprzedałem kilka spojlerów, ale możecie mi wierzyć na słowo, że to tylko czubek góry lodowej i warto samemu się o tym przekonać. Nawet, jeżeli nie lubicie tego rodzaju kina, to na pewno będziecie się dobrze bawili oglądając adaptacje komiksów zrobione przez Marvel. Dlaczego? Bo z jednej strony jest tu mnóstwo fenomenalnych efektów specjalnych, niesamowicie szybka akcja i świetni aktorzy oraz bardzo duża dawka powalającego humoru. Z drugiej strony ścieżki dźwiękowe w MCU, to po prostu rozwalający system, nie jednego miłośnika muzyki, zestaw, który na długo zostaje w głowie i uszach. Mi powoli zaczyna brakować miejsca na karcie w telefonie, gdyż mam tam ścieżki dźwiękowe z prawie każdego filmu Marvela, jaki powstał i czekam na więcej.

P.S. Nie zapomnijcie o tak zwanych easter eggs, czyli prezentach od MCU. Po każdym filmie, jest co najmniej jedna scena po napisach (lub w trakcie ich trwania), w której czasem przybliżane jest nam coś z następnego filmu, a czasem, po prostu, jest to jakaś śmieszna scenka. Nie mniej jednak warto je obejrzeć.

Dzięki, że dotrwaliście do końca tekstu. Znaczy to, że czymś Was zaciekawiłem. Jeśli tak, to zapraszam na kolejny tekst, w którym przedstawię II fazę Marvel Cinematic Universe, czyli po prostu MCU.


źródło grafik: filmweb.pl, Marvel Studios [Public domain], via Wikimedia Commons