Lubicie komiksy? To znakomita rozrywka dla małych i dużych. A historia Sunny Lewin jest szczególna. Koniecznie musicie ją poznać.

Sunny Lewin zostaje wysłana na lato do mieszkającego na Florydzie dziadka. Początkowo ma nadzieję, że będzie się dobrze bawić – ostatecznie właśnie na Florydzie mieści się Disney World. Jednakże miejsce, w którym mieszka dziadek, nie przypomina wesołego miasteczka. Jest pełne… starych ludzi. Ale takich naprawdę starych. Na szczęście Sunny nie jest jedynym dzieciakiem w okolicy. Poznaje Buzza, chłopca mającego bzika na punkcie komiksów, i wraz z nim zaczyna przeżywać przygody. Będzie miała do czynienia z piłkożernymi aligatorami, zbiegłymi kotami i tajemniczo znikającymi sąsiadami. Pozostaje jednak najważniejsze pytanie: dlaczego Sunny w ogóle przyjechała na Florydę? Odpowiedź kryje się w rodzinnej tajemnicy, która niebawem przestanie być dla Sunny tajemnicą.

„Głowa do góry, Sunny!” to historia dla wszystkich, od lat 8 do 108. Moja ośmioletnia córka natychmiast sięgnęła po ten komiks i wręcz się w nim zaczytywała. Historia Sunny wygrała z najśmieszniejszymi filmikami w serwisie You Tube i ulubionymi zabawkami.

Co najważniejsze, to historia, z której każdy, bez względu na wiek, wyniesie coś dla siebie. Możecie czytać go Wy, Wasze dzieci, ich dziadkowie lub możecie robić to wspólnie. Będzie to zabawa i nauka dla każdego.

Autorami tego komiksu jest nagradzany duet rodzeństwa, a sama historia Sunny została zainspirowana wydarzeniami z ich dzieciństwa, dzięki czemu nabiera jeszcze więcej autentyczności. „Głowa do góry, Sunny!” to komiks z przesłaniem, że problemu uzależnienia kogoś bliskiego od narkotyków lub alkoholu nie należy się wstydzić. Można o tym rozmawiać, szukać pomocy i wsparcia dla siebie, gdyż wraz z osobą uzależnioną cierpią jej bliscy. Smutek, strach i zagubienie nie są w tej sytuacji niczym dziwnym, a pomocy należy szukać wśród rodziny, nauczycieli czy szkolnego pedagoga.

Komiks to oczywiście nie tylko dialogi w dymkach. To przede wszystkim ilustracje, które dają całej historii tło i wiele wyjaśniają. W komiksach nie ma opisów otoczenia, rysownik przedstawia nam wszystko sam. Tu te ilustracje są stosunkowo proste, ale jednocześnie wystarczająco wymowne, by każdy, nawet najmłodszy czytelnik, zrozumiał wszystko, co autor chce przekazać.

Moja córka już sięgnęła po drugi tom, czyli „Trzymaj się, Sunny!”. Wkrótce (jak tylko uda mi się go jej podkraść i przeczytać) będziecie mogli przeczytać również jego recenzję.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu