„Dlaczego nosimy maseczki?” – na to pytanie odpowiada dzieciom popularna włoska wirusolożka Ilaria Capua.
Nawet my, dorośli, dziwnie czujemy się na świecie pełnym ludzi o zasłoniętych twarzach. Kiedy nie wiemy, czy ktoś się uśmiecha, czy jest poirytowany, a może smutny. Dla dzieci ta sytuacja jest jeszcze trudniejsza. Nie wiedzą przecież i nie rozumieją tyle co my, nie potrafią tak dobrze poradzić sobie z emocjami.
Książka „Dlaczego nosimy maseczki” ma za zadanie oswoić maluchy z tematem pandemii i myślę, że całkiem nieźle się z niego wywiązuje.
Wirus mówi: cześć!
Bohaterem historii opisanej przez Ilarię Capuę jest… wirus. Sympatyczny, różowy stworek, bardzo ładnie narysowany przez Ilarię Faccioli, opowiada małej dziewczynce Kai, kim jest i dlaczego należy go unikać. W trakcie opowieści cały czas uśmiecha się i przytula małego pluszowego misia. Czy takiego wirusa można się bać? Nie można, bo nie chodzi o to, aby wystraszyć małego czytelnika, tylko nauczyć go ostrożności i zrozumienia natury tajemniczego tworu, jakim jest wirus.
Wirus w podróży
My, wirusy, zawsze jesteśmy z wami! Czy tego chcecie, czy nie, jesteśmy nieodłącznymi towarzyszami ludzi, zwierząt i nie tylko. Jesteśmy ukrytymi pasażerami i podróżujemy z waszą pomocą!*
Wirus na imprezie
W książce „Dlaczego nosimy maseczki?” znajdziemy informacje mówiące o sposobie przemieszczania się wirusów i o tym, jak się przed nimi bronić. Autorka bardzo dokładnie wyjaśnia, czemu należy nosić maseczki. Podkreśla też znaczenie mycia rąk i trzymania dystansu. A wszystko to serwuje w przyjemnej dla oka formie i nagle okazuje się, że nie taka pandemia straszna, jak ją malują.
* Cytat pochodzi z recenzowanej książki.
** Na wszystkich zdjęciach znajdują się strony recenzowanej książki.
Za książkę do recenzji dziękujemy:






