Adam WątorOstatnio zapraszałyśmy na wystawę Adama Wątora pt. „Kobiety”. To zupełnie nowa definicja kobiecego aktu. Adam Wątor w swoich pracach podejmuje klasyczny temat kobiecego aktu, ujmując go w zupełnie nową i współczesną formę. Dzisiaj prezentujemy rozmowę z autorem prac o jego sztuce, tworzeniu swojego warsztatu i pierwszych obrazach.

W Pana obrazach bardzo podkreślane są dłonie. Dlaczego akurat ta część ciała jest dla Pana tak ważna?

Świadomie zrezygnowałem w swoich obrazach z  przedstawiania twarzy. W związku z tym, idealnym nośnikiem emocji pozostały dłonie. Każdy układ, szczególne splecenie lub drobny gest pozwalają wydobyć i podkreślić klimat panujący na obrazie. Moim zdaniem daje to mocny, ale subtelniejszy przekaz niż emocje wyrażone np.mimiką.

Tematem prac na Pana obecnej wystawie są kobiety. Czy ma już Pan pomysł, wizję, na tematy przewodnie kolejnych obrazów?

Na razie nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość, nie wiem co mnie zainspiruje. Kobieta, ciało, człowiek jest według mnie niewyczerpanym tematem i źródłem inspiracji.Adam Wątor - Towarzysz 2

Znalazłam informację o tym, że na Pana obrazach jest człowiek i emocje. Czy zdarzają się obrazy poświęcone czemuś innemu?

Oczywiście nie zajmuje mnie tylko i wyłącznie człowiek, choć najczęściej. Tematem moich obrazów są również miejsca, które są dla mnie istotne i bliskie. Jest to na pewno krakowski Kazimierz, na którym od wielu lat mieszkam, jego klimat i zakątki. Poświęciłem też kilka prac Myślenicom, z których pochodzę.

Skończył Pan Akademię Sztuk Pięknych. Czy sztuka od zawsze była dla Pana czymś ważnym? Czy może jednak ta pasja dojrzewała z czasem?

Odkąd pamiętam zawsze dużo rysowałem. Zdecydowanie było to moje ulubione zajęcie. Z czasem zacząłem sięgać po farby. Pamiętam do dziś, że mój pierwszy obraz przedstawiający zimowy pejzaż, namalowany był pastą do zębów. Uwielbiałem przeglądać albumy poświęcone sztuce, później pojawiła się literatura związana z tym tematem. Tak, sztuka zawsze była dla mnie czymś ważnym. Cieszę się, że mogę robić to, co naprawdę kocham.Adam Wątor - Zaczarowana 2

Chociaż obrazy, które Pan tworzy są olejne lub akwarelowe, przypominają rysunek. Dużo czasu zajęło Panu wypracowanie swojej indywidualnej techniki?

Moje obrazy, jak chyba u większości artystów, podlegają ciągłej, ale powolnej ewolucji, więc wypracowanie mojej techniki trwało dosyć długo. Zawsze zależało mi, żeby nikogo nie naśladować i być sobą w tym, co robię. Gdy spojrzę wstecz na moje obrazy myślę, że każdy następny ma w sobie coś nowego i jest coraz dojrzalszy, choć zadowolenie z powstałego obrazu trwa bardzo krótko.

Część obrazów można zobaczyć na wystawie, wiele obrazów już było sprzedanych. Czy pamięta Pan pierwszy sprzedany obraz? Co przedstawiał?Adam Wątor - Zielono-niebieski

Oczywiście, pamiętam. Było to po drugim roku studiów, po przeglądzie kończącym rok. Obrazy przedstawiały modeli z Akademii. Kilka rysunków i obrazów sprzedałem za niebotyczną jak mi się wtedy wydawało sumę dwustu dolarów.

Czy wśród prac stworzonych do tej pory jest jeden, który został obdarzony szczególnymi emocjami, sentymentem?

Do tej chwili wydawało mi się, że nie mam takiego obrazu, że najważniejszy jest obraz, który ostatnio namalowałem lub właśnie maluję. Lecz po chwili namysłu uświadomiłem sobie, że największym sentymentem obdarzam obrazy na których pojawia się najbliższa mi osoba.

Bardzo dziękuję za rozmowę, a Czytelników zachęcam do zwiedzenia wystawy, którą podziwiać można do końca lipca w Salonie Wystawowym MARCHAND, na Pl. Konstytucji 2 w Warszawie.