Stylistka podbija Manhattan
Stylistka podbija Manhattan

Świat mody nie jest przyjaznym miejscem. Po raz kolejny przekonała się o tym Amber Green, początkująca stylistka, wrzucona prosto do paszczy nowojorskiego lwa. Przed Wami „Stylistka podbija Manhattan”.

Odkąd Amber Green wyrwała się ze szponów hollywoodzkiej szefowej z piekła rodem, w jej życiu panuje niczym niezmącona idylla. Ma wymarzoną pracę i jest szczęśliwa u boku seksownego Roba. Jednak sytuacja okazuje się przejściowa, Rob dostaje pracę w Nowym Jorku i oboje muszą zmienić miejsce zamieszkania. Stolica światowej mody okazuje się wyjątkowo trudna. Amber staje się częścią świata skandali towarzyskich, wywołanych jednym zdjęciem na Instagramie i ciągłego wyścigu o popularność. Na domiar złego znów trafia na wyjątkowo trudny charakter w swoim otoczeniu… Czy Amber uda się ugryźć słodki kęs Wielkiego Jabłka modowego świata zanim ten pożre ją żywcem?

Znakomita kontynuacja „Stylistki”

Po lekturze „Stylistki” wiedziałam, że chcę poznać dalsze perypetie Amber. Świat mody stał przed nią otworem, musiała tylko wykorzystać tę okazję. Choć po tym, co spotkało ją podczas pracy z Moną Armstrong, można było sądzić, że z pracą stylistki nie będzie chciała mieć więcej nic wspólnego. A jednak. Za sprawą splotu wydarzeń wyjeżdża do Nowego Jorku, gdzie będzie miała okazję znów popracować w roli stylistki gwiazd. I ponownie czekają na nią ciekawe, niespodziewane, również niezbyt przyjemne doświadczenia.

„Stylistka podbija Manhattan” to znakomita powieść obyczajowa, w której znajdziecie mnóstwo wątków komediowych, dostarczających Wam dużej ilości rozrywki. Nie zabraknie tu jednak odrobiny dramatyzmu, a nawet sensacji. Będzie się działo, a po lekturze powinniście być zadowoleni.

Amber, jak zapewne zdążyliście się zorientować po pierwszym tomie, to mistrzyni wpadek. Nie spuszcza z tonu i w Nowym Jorku nadal nieświadomie działając, dostarcza czytelnikom rozrywki. Choć przyznam Wam, że momentami również jej współczułam, mimo że jest fikcyjną postacią. U Amber wtopa goni wtopę.

Nie byłam pewna, czy porównanie do Kopciuszka miało być komplementem, ale przemówiło do mnie. W mojej karierze stylistki na razie wszystko wyglądało trochę „kopciuszkowato” – od tego, jak przypadkiem dostałam posadę asystentki Mony Armstrong za sprawą pomieszania par butów na manekinach ustawionych w witrynach butiku, po szykowanie gwiazd w sezonie przyznawania nagród, bo Mona chorowała albo miała kaca. A teraz przebywałam w Nowym Jorku – dzięki mojemu chłopakowi – i starałam się zainicjować karierę dzięki wpadce na portalu internetowym.

Ogromnym plusem są tu postacie drugoplanowe. Wykonują one kawał dobrej roboty. Są niczym dekoracja na torcie. Bez nich byłby smaczny, ale czegoś by mu brakowało. Tak samo jest tutaj. Postacie te dodają całej gamy różnych smaków.

Sympatyków wrednej Mony Armstrong (nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z Cruellą z bajki 101 Dalmatyńczyków) pragnę poinformować, że upadła gwiazda świata mody, będzie mieć swoją chwilę również i w tej książce. Pięć minut byłoby przesadą, ale tę minutkę, w której dojdzie do interesującej konfrontacji między nią a Amber, mieć będzie.

Nie zrażajcie się, jeśli początek lektury przyjdzie Wam opornie. Szczerze Wam przyznam, że niemal połowę książki czytałam kilka dni. Pozostałe ponad dwieście stron po prostu połknęłam w jednej wieczór. Im bliżej było finału, tym trudniej było książkę odłożyć, choćby po to, by pójść po coś do picia. Ten początek jest po prostu nieco nudny, jakby autorka nie mogła rozkręcić fabuły. Trochę tak, jakbyście czytali dwie różne książki. Warto jednak przeczekać ten krytyczny moment, bo najlepsza zabawa dopiero przed Wami. Być może taki właśnie jest styl tej autorki. Nie żałuję ani chwili spędzonej z powieścią „Stylistka podbija Manhattan”.

Przyznam Wam, że po lekturze drugiego tomu mam ochotę przeczytać kolejną część, jednak nigdy takowa nie powstała. Mam nadzieję, że Rosie Nixon postanowi pociągnąć tę serię i przedstawi nam kolejną część życiowo – zawodowych perypetii Amber Green.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu