„Diabeł ubiera się u Prady” to przeżytek. Pora na „Stylistkę”. Poznajcie Amber i piekielną Monę Armstrong.

Pewnego dnia Amber Green, która pracuje w londyńskim butiku, dostaje pracę jako asystentka sławnej stylistki gwiazd Mony Armstrong. Dziewczyna wie, że to idealna szansa, aby rozpocząć karierę w świecie wielkiej mody. Jednak nikt jej nie ostrzegł, że wpadnie w wir wielkich intryg i niekończących się kaprysów Mony, jednej z najbardziej wrednych osób w Hollywood. Nie wspominając już o gwiazdach czerwonego dywanu. Sezon wielkich gali i festiwali wywraca życie Amber do góry nogami. Na dodatek dziewczyna wpada w oko dwóm przystojniakom. Czy w tym szalonym biegu znajdzie czas na randki i czy uda jej się zadowolić wybredną szefową?

Ta historia zaczyna się niepozornie. Wielka Mona przyjeżdża do butiku Smith’s, w którym pracuje Amber i w wyniku niespodziewanego biegu wydarzeń, zatrudnia dziewczynę, jako swoją asystentkę. Nic wielkiego, zwyczajny początek. Ale w rzeczywistości to czubek góry lodowej i cisza przed burzą w jednym. To wstęp do świata, którego nie spodziewała się Amber. Świata intryg i kaprysów Mony oraz gwiazd, które ubiera. Świata, w którym zwyczajnemu śmiertelnikowi, nieprzyzwyczajonemu do jego brutalności, niemoralności czy skandali, nie jest łatwo funkcjonować.

 „Stylistka” jest rewelacyjna. To historia, w której się zakochacie. Rosie Nixon wciągnie Was w wir wydarzeń i szalony zakulisowy świat gwiazd z Hollywood do tego stopnia, że nie będziecie chcieli się od niej oderwać. Odkryjecie oblicze celebrytów, ich świat, czy realia przygotowań do ceremonii rozdania nagród, których nie znacie z Internetu czy gazet. Zobaczycie także, jaki sztab ludzi odpowiada za sukcesy (lub porażki) podczas tych krótkich chwil na czerwonym dywanie.

Te historię warto przeczytać również z innego powodu. Jakiego? Rosie Nixon jest jedną z redaktorek naczelnych magazynu Hello!, która ten świat zna od podszewki. Wcześniej pracowała również na wysokich stanowiskach dla takich czasopism kobiecych jak „Grazia” czy „Glamour”. Co to więc oznacza? Że dostaniecie historię niemal z pierwszej ręki. Realistyczną, wiarygodną, a przede wszystkim taką, która czyta się podobnie, jak historie o celebrytach publikowane w różnych czasopismach.

Obserwowanie Amber i jej przemiany, dostarczy Wam wiele rozrywki. To dziewczyna, przez którą wielokrotnie będziecie się śmiać. Ale nie tylko. Znajdzie się kilka momentów, zmuszających do zastanowienia się, wzruszających czy nieco smutnych. To przeplatanka różnych emocji. Będziecie świadkami ekspresowego rozwoju kariery Amber i coraz większego upadku Mony, wraz z kolejnymi jej wpadkami.

Stylistka” ma dla mnie jeden minus i jest to minus za kwestie typowo techniczne. Mam na myśli drobny druk i dużą ilość wierszy na stronie, a stron książka ma ponad czterysta To wszystko powodowało, że mój wzrok męczył się stosunkowo szybko, przez co przeczytanie całej książki zajęło mi więcej czasu niż zazwyczaj.

Jeśli po lekturze powieści, tak jak ja, będziecie mieli ochotę na więcej perypetii Amber, mam dla Was dobrą wiadomość. Już w połowie sierpnia premierę będzie mieć kontynuacja losów tej bohaterki, czyli powieść „Stylistka podbija Manhattan”.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu