Sponsor tom 2 – K.N. Haner [patronat medialny]

Czekaliście na finał historii Kaliny i Natana? K.N. Haner powraca z drugim tomem „Sponsora”. Przekonajcie się, co takiego czeka na Was podczas lektury.

Nieszczęśliwy wypadek odebrał Kalinie zdrowie. Wyczerpująca rehabilitacja, opieka nad młodszą siostrą Sabriną, złamane serce i niedaleka przeszłość nie dają jej ani chwili wytchnienia. Gdy wydaje się, że dziewczyna powoli wychodzi na prostą, jedna zaskakująca wiadomość stawia ją przed ogromnie trudną decyzją. Czy Kalina będzie w stanie wybaczyć Nathanowi? Czy będzie potrafiła wesprzeć mężczyznę, którego kocha, a który tak bardzo ją skrzywdził? Nathan wie, że musi przegonić własne demony, by stawić czoła problemom i zmierzyć się z tym, co przyniesie los. Razem z Kaliną będą musieli walczyć o miłość, a droga nie będzie prosta. Mur, który między sobą zbudowali, zacznie się w końcu kruszyć, jednak pewne osoby zrobią wszystko, by rozdzielić Kalinę i Nathana raz na zawsze.

Drugi tom „Sponsora” już dawno za mną, ale wrażenia, jakie na mnie wywarł, długo nie zapomnę. Tę książkę czyta się jak niesamowicie wciągający thriller. Właściwie czyta to niewłaściwe określenie. Ją się dosłownie pochłania. Kolejne numery stron w tempie iście ekspresowym zmieniały się na moim czytniku. Zanim się obejrzycie, będziecie mieli za sobą połowę książki, a po kolejnej dłuższej chwili będziecie czytać jej ostatnią stronę, dziwiąc się, kiedy to wszystko minęło. Ponownie spotkacie bohaterów, których zapewne polubiliście po lekturze pierwszego tomu. Jednak ci, którzy zdecydowanie zasługują na miano czarnych charakterów (lub nadacie im to miano tuż po przeczytaniu książki), nie odpuszczą. Oni również się tutaj pojawią, niektórzy nawet wielokrotnie.

Kasia skonstruowała fabułę nakręcającą się niczym tocząca się kula śniegu, zgarniająca wszystko, co napotka na swojej drodze. Im bardziej się w niej zagłębiamy, tym więcej i ciekawiej się dzieje. Znajdziecie tu mnóstwo emocji, dramatycznych zdarzeń, sensacji, scen rodem z najlepszych thrillerów czy kryminałów. Tajemnice, intrygi, nieoczekiwane zwroty akcji to chleb powszedni tej powieści. Napięcie rośnie praktycznie od początku do samego końca. A na deser otrzymacie finał, którego absolutnie nie będziecie się spodziewać.

Przy okazji pierwszego tomu pisałam Wam, że „Sponsor” to zupełnie inne oblicze K.N. Haner. Nie znajdziecie tu ostrych, gorących, pełnych erotycznego napięcia scen zbliżeń pomiędzy bohaterami, znanych z takich powieści jak „Zakazany układ” czy „Na szczycie”. W przypadku drugiego tomu praktycznie jest tak samo. Jednak nie myślcie, że Kasia zrezygnowała z nich całkowicie. Co to, to nie. Po prostu jest ich tutaj dużo mniej, niż to, do czego nas przyzwyczaiła w swoich książkach.

Czasami nie wystarczy mieć przy sobie bliskiej osoby, by czuć pewność, że wszystko się ułoży. Gdy słowa to za mało, gesty również nie są wystarczające.

 

Pamiętajcie, że sięgając po tę książkę, fundujecie sobie gwarantowanego książkowego kaca mordercę. Dokładnie tak, jak napisałam. Na zakończenie czeka na Was wielki książkowy kac, który pozostanie z Wami na długo. O takich książkach się długo nie zapomina. A „Sponsor” zdecydowanie należy do powieści, do których wraca się z wielką chęcią po krótszym lub dłuższym czasie.

Pisząc Wam o pierwszym tomie, zachwalałam cudowną okładkę, która jest piękną ozdobą tej książki. Teraz nie jest inaczej. I przyznam Wam, że gdybym miała wybierać, która okładka jest lepsza, miałabym ogromny dylemat. Choć chyba wskazówka delikatnie, naprawdę minimalnie, skłaniałaby się w stronę drugiego tomu.

Kulturantki objęły powieść „Sponsor tom 2” patronatem medialnym, w związku z czym już niedługo będziecie mogli wziąć udział w konkursie, w którym do zdobycia będą egzemplarze tej powieści. Śledźcie nas uważnie.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu