Zastanawialiście się kiedyś, jak wygląda życie dwojga pisarzy pod jednym dachem? Czy wspólna praca bardziej ich łączy, czy dzieli? Czy jedno z małżonków bywa zazdrosne o sukcesy drugiego? K.C. Hiddenstorm w „Krwawym Księżycu” opisała życie takiego małżeństwa. I zrobiła to w naprawdę niepokojący sposób…
Victoria Page i Thomas Wilde to małżeństwo światowej sławy pisarzy. Gdy Thomas oznajmia żonie, że zamierza wydać swój pierwszy kryminał, kobietę ogarnia nieuzasadniony niepokój. Thomas do tej pory specjalizował się w pisaniu biografii, stąd też ogromne zdziwienie na wieść, że wkracza właśnie na nową pisarską drogę. Mężczyzna ma nadzieję, że nowe dzieło zapewni mu sławę, prestiż i jeszcze większe pieniądze. Książka Thomasa, „Księżycowy zabójca” szybko staje się bestsellerem. Gdy Thomas ma swoje pięć minut, jego żonę zaczynają dręczyć koszmary senne. Victoria śni o tym, że ginie z rąk własnego męża…
Każde marzenie może stać się koszmarem
Krótko po premierze powieści w Nowym Jorku zaczyna grasować morderca, który naśladuje zabójcę wykreowanego na kartach kryminału Thomasa. Zabija on swoje ofiary podczas pełni Czerwonego Księżyca – dokładnie tak samo, jak fikcyjny morderca z książki. Victoria zaczyna obawiać się, że człowiek z którym dzieli życie, jest bardzo niebezpieczny…
Wszystko co przeżywamy, to tylko zawieszone w czasie momenty, małe autonomiczne życia, trwające godzinę, dzień, rok. Nic nie ciągnie się wiecznie i nic nie jest na zawsze. Żyjemy tak, jak śnimy – samotnie.
Każdy człowiek może stać się potworem
W książce można było wykasować kiepską linijkę i napisać ją od nowa, w życiu to nie działało.
Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Wydawnictwu:





