Fallen Crest. Dom – Tijan

fallen crest domFallen Crest. Dom to przedostatni tom serii o perypetiach Sam, Masona i Logana. Przyszła pora zmierzyć się z przeszłością. W jakie problemy wpakują się tym razem?

Sam i Mason w końcu mają dla siebie więcej czasu. Chcą wykorzystać wakacyjną przerwę, aby odpocząć po przejściach na uniwersytecie. Ostatni rok był dla nich pasmem nieustannych zmagań. Jednak nie dane im będzie ani odpocząć, ani cieszyć się swoją miłością. Aby zaliczyć semestr, Mason musi odbyć praktykę w firmie ojca. Sam przeżywa ciężkie chwile w Fallen Crest. Miasteczko nie jest już takie samo jak przed laty. Na dodatek w Fallen Crest pojawia się największy wróg Samanthy – jej biologiczna matka.

Tijan się kocha lub nienawidzi

Nieraz pisałam o tym i jeszcze raz się powtórzę. Zarówno serię Fallen Crest, jak i samą Tijan albo się kocha, albo nienawidzi. Nie ma nic pośrodku. Jej historie są pokręcone i skomplikowane. Autorka uwielbia gmatwać życie swoim bohaterom i nie inaczej jest teraz. Choć pozornie zaczyna się spokojem, to finalnie okazuje się, że Sam, Masona i Logana czeka prawdziwa burza. Chyba jeszcze w żadnym tomie nie wpakowali się w tak realne niebezpieczeństwo, bezpośrednio zagrażające ich życiu. Teraz już nie tylko chodzi o młodzieżowe porachunki. Tu zdecydowanie idzie o coś więcej. Co dokładnie? Sprawdźcie sami sięgając po książkę.

Nie trudno się domyślić, że książka jest skierowana wyłącznie do osób, które przeczytały poprzednie tomy. Dla tych, którym nie jest znana cała historia zawarta w poprzednich pięciu tomach, nie będzie ona w ogóle zrozumiała. Jeśli więc zaintrygowała Was wspomniana wyżej fabuła powieści, koniecznie sięgnijcie po tę młodzieżową telenowelę w papierowej wersji.

Specyficzny styl Tijan

Tijan pisze w dość specyficzny sposób. Trochę szalony, trochę pokręcony. Momentami jej książki są wręcz trudne w odbiorze lub nawet niezrozumiałe. Wszystko wynika właśnie z tego tijanowego stylu pisania oraz języka, jakim posługuje się autorka, które niestety są dość trudne do przełożenia z języka angielskiego. Nie zawsze to, co zostało przetłumaczone, ma taki sam sens, jak w oryginale. Nie zawsze brzmi też równie dobrze. Takie to uroki zagranicznych powieści.

Fallen Crest. Dom to ostatnia prosta przed finałem serii. Jak na prawdziwą telenowelę przystało, trochę się to ciągnie. Jednak jeśli jesteście fanami stworzonych przez Tijan bohaterów, wiecie, że warto. Przed Wami został finałowy tom, czyli Fallen Crest. Na zawsze, którego recenzję przeczytacie już w najbliższych dniach.

Okładka na minus

Jest jedna kwestia, która nie podobała mi się w tym przypadku. Chodzi dokładnie o zmianę w okładkach, jaka zaszła już od poprzedniego tomu, czyli Fallen Crest. Uniwersytet. Mam wrażenie jakby były to dwie zupełnie inne serie. Charakter okładki zmienił się całkowicie. Dobrze, że chociaż grzbiety zostały pozostawione w tym samym stylu i pasują do siebie ustawione jedna książka obok drugiej na półce. Do samego jej wyglądu absolutnie nie mogę się przyczepić, bo jest naprawdę ładna, jednak stylowo to pierwsze cztery o wiele bardziej do mnie przemawiały. Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu

wydawnictwo kobiece

 

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close