Opowieść o tym, jak mała iskra w życiu kobiety może wzniecić prawdziwy pożar – dosłownie i w przenośni. Sięgając po ten tytuł spodziewałam się nawiązań do astronomii, ale to, co dostałam, przeszło moje oczekiwania. To wspaniała opowieść o tym, na ile nasze życie determinują nasze świadome wybory, a ile w tym jest winy gwiazd.

Czasami jedna podjęta decyzja wpływa na całe nasze życie… Czasami winimy samych siebie za całe zło, jakie nas spotyka, innym znów razem zrzucamy winę na układ gwiazd i zły horoskop.

Claire od najmłodszych lat za swoje niepowodzenia i wybór życiowej ścieżki winiła kometę Halleya. Czy słusznie? Wszak sama nie wiedziała, jaki ogień  w sobie nosi…

Gwiazd naszych wina

Claire, 40-letnia przykładna żona i matka jest przygnębiona życiem, jakie wiedzie. Zrezygnowała z kariery w instytucie meteorologii i planach wkroczenia w jednostki NASA i poświęciła się macierzyństwu. Rozkwitła za to kariera jej męża, który awansował i stał się cenionym lekarzem, oddalał się jednak od rodziny.

Pewnego dnia Claire dla zabicia czasu zalogowała się na Facebooka. Jakież było jej zdziwienie, gdy zobaczyła tam zaproszenie do znajomych od swojej pierwszej wielkiej miłości. Nie minęło dużo czasu, a kobieta wdała się w internetowy romans, który szybko przeniósł się do realnego świata. To właśnie w prawdziwym świecie Claire zdała sobie sprawę z tego, kim naprawdę jest i jaki ogień trawi jej wnętrze od lat…

Brakowało mi słów. Nie wiedziałam, jak wytłumaczyć to wszystko mojemu mężowi. Wtedy przypomniał mi się cytat, który pod wpływem chwili wysłałam do Deana, zanim wsiadłam na pokład samolotu: „Jesteśmy jak komety. Zostawiamy za sobą pył naszego życia, który wciąż do nas powraca”.  

Demony przeszłości i kometa Halleya

Pojawienie sie Deana obudzi uśpione od lat demony z przeszłości, wyrwie Claire z letargu i pozwoli jej zacząć wszystko od nowa. Czy kobieta skorzysta z takiej ofiarowanej przez los szansy? Czy ułoży sobie na nowo życie ze swoją pierwszą miłością? A może postanowi ratować swoje małżeństwo? Każda decyzja pociągnie za sobą nieodwracalne konsekwencje…

Każdy z nas zadaje sobie czasem pytanie: „co by było, gdyby…”. Nie każdy jednak dostaje od losu szansę na naprawienie błędów młodości, na przekonanie się, czy nasze wyobrażenia są słuszne. Claire wydaje się prawdziwą szczęściarą. Czy jednak na pewno tak jest? W miarę czytania książki zdałam sobie sprawę, jak skomplikowana jest ta, na pozór błaha, historia. Internetowy romans to wierzchołek góry lodowej, która w miarę topienia odsłania przed czytelnikiem drugie dno i pokazuje, że nic w tej książce nie jest czarno-białe, zero-jedynkowe. Jeszcze długo po lekturze tej książki zastanawiałam się, jak ja postąpiłabym na miejscu głównej bohaterki i cieszę się, że nie muszę podejmować takich decyzji.

„Gwiazdy, które spłonęły” to wzruszająca opowieść o prawdziwym życiu, które nie jest tak słodkie jak obrazki z Pinteresta. To sztuka podejmowania trudnych decyzji, to dorosłe życie #nofilter, stawianie czoła przeszłości, którą teoretycznie zostawiło się daleko za sobą i weryfikowanie swojego prawdziwego „ja”.

Zrobię wszystko, by w naszym pokiereszowanym gwiazdozbiorze znowu zaświecą wszystkie gwiazdy. Naprawię wszystkie błędy, które tak dawno temu przyniosła ze sobą kometa Halleya.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: