zabrania_sie01Lekka, ciepła i zabawna powieść, to propozycja w sam raz na letni wypoczynek. Zgadzacie się? Jeśli jesteście tego samego zdania co ja, polecam zwrócić uwagę na książkę Mamen Sànchez „Zabrania się miłosnych ekscesów na progu stancji”. Sànchez ma to do siebie, że już samymi dłuższymi tytułami potrafi zaciekawić i zaintrygować. Nie inaczej było z powieścią „Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana”, którą recenzowałam rok temu. Nawiasem mówiąc, też jest idealna na lato! A oto, co znajdziemy w najnowszym tytule.

Kiedy poznajemy główną bohaterkę, Cecilię Duenas, kobieta jest świeżo po rozwodzie. Ma czterdzieści kilka lat, nie ma dzieci, planu na przyszłość. Cecilia wraca do miejsca, które kojarzy jej się z najpiękniejszymi latami w życiu – domu zmarłych przed paroma laty dziadków. Postanawia przeprowadzić w nim remont. Kiedy jednak znajduje ukrywającego się w szopie młodego Kenijczyka, jej plan się zmienia. Wbrew protestowi niesympatycznego Andresa Leala, pozbawionego nogi i… empatii człowieka, który miał zająć się kwestią remontu, chce pomóc chłopakowi. Spotkanie imigranta wpływa na podejście Cecilii wobec domu dziadków, a to jedynie początek wielu zmian, jakie zajdą w jej życiu… Kobiecie odpowiada to, że od tej pory będzie miała towarzysza. Dlatego postanawia… otworzyć stancję. Chce, aby zamieszkało u niej kilka przykładnych studentek. Wszystko zdaje się iść jak z płatka, ale… w ściance działowej robotnicy znajdują stary, tajemniczy medalik. U progu staje kobieta, która szuka pracy, a ogłoszenie znalazła w gazecie kilka lat wcześniej. Na stancji zjawiają się trzy studentki, a każda z nich nosi w sobie tajemnicę. Cecilia stara się odnaleźć w całej sytuacji i ustala szereg zasad. Czy na pewno wszyscy lokatorzy będą ich przestrzegać? Czy sama Cecilia będzie ich przestrzegać?

„Zabrania się miłosnych ekscesów na progu stancji” to jak wspomniałam ciepła i zabawna książka. Główna bohaterka cechuje się ogromną wiarą w ludzi, czasem jest nieco naiwna, co wynika to z dobroci serca. Bohaterowie są bardzo wyraźnie zarysowani, bardzo kontrastowi. Oschły i nieczuły Andres. Pochodzący z innej kultury Kenijczyk Justice. No i oczywiście studentki: Rosjanka Ivana, piękna luksusowa prostytutka, Catalina z niezwykłym zmysłem detektywistycznym i delikatna i krucha Noelia. Podobnie jak „Zupełnie niespodziewane zniknięcie Atticusa Craftsmana” akcja toczy się w Hiszpanii, a to kolejny punkt za tym, że książkę latem będzie czytać się ją doskonale. Podczas lektury z jednej strony czytelnik zanurza się w pełen ciepła dom Cecilii, z drugiej nie potrafi się doczekać dalszych losów bohaterów, rozwiązania sekretów i prywatnych śledztw. A tych nie brakuje! Mamen Sànchez co rusz zaskakuje kreatywnością i trudno domyślić się jaki będzie finał skrzętnie ukrywanych tajemnic.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Media Rodzina

Media Rodzina