The Sweetest oblivion – Danielle Lori [patronat medialny]

the sweetest oblivionThe Sweetest oblivion to kolejna historia mafijna, jednak ta wyszła spod pióra Danielle Lori. Jak autorka poradziła sobie z tym popularnym tematem? Czy warto po nią sięgnąć?

Elenę nazywają słodką Abelli. Kobieta uważa, że to ze względu na jej pogodne usposobienie, jednak w szeregach mafii z zupełnie innego powodu otrzymała taki przydomek… Mężczyźni wodzą za nią pożądliwym wzrokiem i wielu z nich oddałoby wszystko, żeby dowiedzieć się, jak słodka może być Abelli.

Szczególnie jeden z nich – szef mafii o pseudonimie „As”, z wytatuowanym na przedramieniu asem pik. Jednak w aranżowanym małżeństwie Nicolas ma poślubić młodszą, nie starszą siostrę Abelli.

Elena nie może zaprzeczyć, że mężczyzna jest bardzo seksowny i kiedy znajduje się w pobliżu, jej serce bije w rytmie uderzających o szybę kropli deszczu. Tylko że on jest zbyt straszny, zbyt niebezpieczny i zostanie jej szwagrem…

Im bliżej ślubu, tym większe wątpliwości ma Nico.

(opis wydawcy)

Włoska telenowela mafijna w papierowej wersji

Dokładnie taka była moja pierwsza myśl, kiedy zaczęłam czytać The Sweetest oblivion. Toż to włoska telenowela z mafijną rodziną w roli głównej. Mnóstwo w niej hałasu, kłótni, strzelania, ale i miłości oraz zaufania. A wszystko oczywiście w niebezpiecznych mafijnych klimatach. Na dodatek autorka użyła w powieści bardzo dużej ilości włoskich określeń, co dodatkowo podkreśla korzenie bohaterów.

Nieco chimeryczna

Historia jest nieco chimeryczna. Momentami jest tu sporo chaosu, skoków po tematach, choć docelowo wszystko ma sens. Ale mimo wszystko ma w sobie coś, co powoduje, że chciało mi się czytać ją dalej. Szczególnie od pewnego momentu w fabule (nie będzie spoilerów, więc Wam tego nie zdradzę), kiedy to dosłownie wszystko rusza z kopyta. Jest z nią podobnie, jak z historiami od Tijan. Mają w sobie coś, co przyciąga czytelnika i wręcz zmusza do przeczytania jej do końca. A The Sweetest oblivion to dość opasłe tomiszcze, bo liczy ponad czterysta pięćdziesiąt stron. Nie będziecie narzekać na brak tekstu do przeczytania.

Długo się rozkręca

Jaki jest minus The Sweetest oblivion? Długo się rozkręca. Zanim dotarłam do momentu, w którym akcja zaczęła się na tyle przyspieszać, że nie mogłam oderwać się od książki, przeleciała mi przed oczami naprawdę duża ilość stron. Wydaje mi się, że mogła to być co najmniej jedna trzecia powieści. Nie zrażajcie się, jeśli będzie się Wam nieco dłużyło. Poza tym, kto wie. Może w Waszym przypadku będzie zupełnie inaczej i łykniecie tę historię nie chcąc jej odłożyć już od pierwszych stron.

The Sweetest oblivion to pierwszy tom mafijnej serii noszącej tytuł „Made”. Kolejny tom, czyli The Maddest Obsession pojawi się już pod koniec roku. Nie martwcie się jednak zawczasu. Książki można czytać osobno, gdyż każda z nich stanowi odrębną historię, choć oczywiście są ze sobą powiązane postaciami.

Kulturantki objęły powieść The Sweetest oblivion patronatem medialnym, więc już za chwilę będziecie mogli wygrać jej egzemplarz w naszym konkursie.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy wydawnictwu

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close