Jeżeli mam wymienić ulubionych autorów książek młodzieżowych, to Rebecca Stead jest jednym z nich. Ostatnio premierę miała jej najnowsza powieść – „Gdy tu dotrzesz”. Wspólne dla tej i pozostałych książek pisarki jest to, że bohaterami są nastolatki. To, co ją wyróżnia to to, że momentami można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z kryminałem. Dlaczego?

Główną bohaterką jest Miranda. Od zawsze w życiu dziewczyny był obecny Sal. Chłopak mieszka w sąsiedztwie. Oboje byli wychowywani przez samotne matki. Od żłobka nierozłączni. Aż coś się zmienia – Sal zostaje pobity i nagle odwraca się od Mirandy, która czuje się opuszczona i samotna. Nie widzi innego rozwiązania jak to, by zawrzeć nowe przyjaźnie.

To, co jeszcze się nie wydarzyło

W zasadzie do tego momentu wszystko wygląda normalnie, problemy są typowe dla nastolatków. A jednak coś jeszcze bardziej namiesza w życiu Mirandy. Niespodziewanie dziewczyna dostaje dziwne wiadomości. Kiedy giną klucze i razem z mamą ma świadomość, że ktoś nieproszony chodzi po domu, obie zaczynają się niepokoić. Jest to tym bardziej dziwne, że wygląda na to, że osoba, która je pisała wie coś na temat jej przyszłości. Jeżeli jesteście ciekawi kim jest tajemniczy nadawca i czy listy są groźne dla Mirandy, koniecznie przeczytajcie powieść.

„Mirando,

w swoim liście musisz opowiedzieć historię – prawdziwą. Na razie nie możesz zacząć, bo większość zdarzeń jeszcze nie miała miejsca. Nie musisz się śpieszyć, nawet kiedy będzie po wszystkim. Ale nie czekaj, aż wspomnienia zupełnie wyblakną. Potrzebuję jak najwięcej szczegółów. Podróż jest ciężka, muszę prosić Cię o te przysługi, póki jeszcze jestem przy zdrowych zmysłach.

Postscriptum: Wiem, że nie zachowałaś dla siebie mojej pierwszej wiadomości. Proszę, żebyś nie pokazywała nikomu pozostałych. Proszę. Tu nie chodzi o mnie”.

Lekka lektura, ciekawy finał

Ponieważ książka „Gdy tu dotrzesz” jest napisana z myślą o młodszym czytelniku, ma łatwy język i stanowi przede wszystkim lekką lekturę. Jednocześnie tak jak powiedziałam pojawiają się wątki, które cóż mogą mrozić krew w żyłach. Podobnie jak poprzednie książki tej autorki, które miałam przyjemność przeczytać, tak i najnowsza wciągnęła mnie od początku do końca. I jak zawsze na końcu autorka mnie zaskoczyła. Za każdym razem jestem pod wrażeniem jej pomysłów i kreatywności, nie inaczej było teraz.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy: