Wielkimi krokami ku zakończeniu sagi – Joanna Jax „Bezkres nadziei”

Za mną lektura piątego tomu najnowszej sagi Juanny Jax – „Bezkres nadziei”. Wydarzenia, jakie znajdziemy w tej części „Zemsty i przebaczenia” rozgrywają się u schyłku wojny. Ulga, nadzieja, poczucie wolności, to te wartości, jakie powinny towarzyszyć bohaterom. A jednak daleko im do wewnętrznego spokoju…

Ponowne spotkanie z postaciami wykreowanymi przez autorkę wiąże się z tak samo potężną dawką emocji, jaka była w poprzednich tomach. Część z nich najgorsze chwile przeżyła podczas wojny, a część dopiero musi zmierzyć się z prawdziwymi demonami. Kiedy Europa czuje, że czas terroru dobiega końca, okazuje się, że nie wszyscy mogą spać spokojnie.  Po raz kolejny na szali znajdzie się życie, miłość i przyjaźń. Gdzie przebiega granica człowieczeństwa i ile można poświęcić dla najbliższych? Jestem przekonana, że ani na moment nie będziecie mogli przerwać lektury, a kiedy ją skończycie, niecierpliwie będziecie wyglądać „Doliny spokoju”.

Niedosyt w oczekiwaniu na ostatni tom

Kiedy czytałam kolejne części zastanawiałam się, jaki jest pomysł Joanny Jax na następne tomy, kiedy wojna się już skończy. Jak się okazuje, jej zakończenie wojny nie oznacza końca problemów dla wszystkich, a autorce nie brakuje pomysłów. Można spodziewać się niespodziewanego i to jest w tych książkach najlepsze. Po raz kolejny ostatnie strony to finał z przytupem, który zostawia czytelnika w niepewności i napięciu. Szósta książka z tej serii będzie ostatnią i już nie mogę się doczekać, kiedy dowiem się, co będzie dalej.

„Mimo, że wojna jeszcze się nie skończyła, Hanka Lewin zdawała się tym w ogóle nie interesować. Rosjanie parli na zachód, trzebiąc niemieckiego wroga, co dawało dużą szansę Łyszkinowi, Emilowi i Alicji na przeżycie. Inne sprawy, szeroko dyskutowane podczas spotkań towarzyskich, nie wzbudzały w niej żadnego zainteresowania. Swoje ponure przeżycia zakopała głęboko na dnie duszy, razem z żałobą, jaką nosiła w sercu po śmierci Ireny i po największej swojej miłości, do Igora Łyszkina”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: