Narzeczona na chwilę – Monika Serafin

Narzeczona na chwilę – Monika SerafinNarzeczona na chwilę to debiut literacki Moniki Serafin. Książka ta rozpoczyna serię „Narzeczona”. Autorka przyciągnęła mnie tytułem, który od razu przywodzi na myśl Narzeczonego mimo woli ze znakomitą Sandrą Bullock. Czy przy książce bawiłam się równie dobrze, co przy filmie? Muszę przyznać, że dawno nie miałam tak mieszanych uczuć po lekturze…

Mackenzie Wilson straciła w wypadku ukochaną siostrę i szwagra. Rodzinna tragedia sprawiła, że 24-letnia Mac przerwała studiowanie architektury i zajęła się siostrzenicą, która z dnia na dzień stała się sierotą. Żeby wiązać koniec z końcem podejmuje pracę  jako sprzątaczka w firmie Warrick Industries.

Quinten Warrick jest niespełna trzydziestoletnim prezesem firmy Warrick Industries. Słynie z beztroskiego, kawalerskiego życia i braku stałości w uczuciach. Nie da się go usidlić na dłużej, a już o małżeństwie w ogóle nie ma mowy. Najważniejsza jest dla niego posada prezesa i nie wyobraża sobie, że mógłby ją stracić. Gdy więc dziadek stawia mu warunek, jest zszokowany – nestor rodu przepisze na wnuka wszystkie udziały w firmie, jeśli ten… ożeni się do swoich 30. urodzin. Jeśli nie, odda firmę w obce ręce.

Narzeczona #1

Quinten postanawia oszukać dziadka i przedstawić mu udawaną narzeczoną. Liczy na to, że gdy staruszek zobaczy, że zależy mu na kobiecie, odpuści i przepisze firmę, a on nie będzie musiał stawać przed ołtarzem. W tym celu proponuje Mackenzie, swojej asystentce, żeby za odpowiednie wynagrodzenie, zgodziła się udawać jego przyszłą żonę. Na dobrą sprawę stawia swoją podwładną pod ścianą i kobieta może mu dać tylko jedną odpowiedź. Tak zaczyna się pokręcona historia biurowego romansu oraz próba największego przekrętu w historii Warrick Industries.

Ale czy chciałam udawać związek z panem Warrickiem? Czy po takiej sprawie możliwy będzie powrót do tego, co było przedtem? Nie wydawało mi się to wykonalne. W dodatku… Sprawy związane z narzeczeństwem i małżeństwem zawsze były dla mnie swego rodzaju świętością. Wierzyłam w to, że ludzie wiążą się ze sobą z miłości, nie z przymusu. Powinno się być z kimś, kogo się znało, w końcu związki są osobistym przeżyciem, opierają się na szacunku i zaufaniu. 

Narzeczona na chwilę czy na dłużej?

Akcja książki została ukazana z perspektywy dwójki głównych bohaterów, dzięki czemu mamy dostęp do ich myśli, przeżyć i motywacji. Mackenzie przechodzi metamorfozę. Początkowo jest grzeczna, potulna i poukładana, myśli o innych, o sobie zaś na końcu. Jest szczera w tym co robi i w swoich uczuciach. Stara się żyć w zgodzie ze sobą i wyznawanymi przez siebie wartościami. Bardzo polubiłam tę bohaterkę. Ma wyrzuty sumienia z powodu uczestniczenia w mistyfikacji, w którą wplątał ją szef. W trakcie udawanego narzeczeństwa zaczyna jednak pokazywać, że potrafi powiedzieć nie, zadbać o siebie, postawić się i sprowadzić mężczyznę do parteru. A za to, co zrobiła na ostatnich stronach książki należą się jej brawa.

Quinten to idiota. I jeden z największych dupków we współczesnej literaturze kobiecej. I nie ratuje go w mojej ocenie to, że jest przystojnym dupkiem. Jest zapatrzonym w siebie egoistą, dla którego liczy się praca i własna przyjemność. Świetny manipulator, bardzo dobry prezes, ale żaden z niego materiał na męża. Chce się powiedzieć: uciekaj kobieto od niego jak najdalej. Gdy coś idzie nie po jego myśli, zachowuje się jak rozkapryszony bachor i uważa, że wszystko mu się należy, bo jest przystojny i bogaty. Nie mogłam go polubić od początku książki, a swoim zachowaniem w finałowej scenie tylko przypieczętował moje złe zdanie o nim.

Historia stara jak świat

Narzeczona na chwilę to całkiem przyjemna w odbiorze książka, przy której można się zrelaksować i spędzić wieczór. Czy jest to udany debiut? W połowie. Książka ma kilka minusów, a największym z nich jest w moim odczuciu to, że przez mniej więcej połowę lektury ja nie wierzyłam w to, co tam się dzieje. Nie uwierzyłam w to, że sprzątaczka w mgnieniu oka może stać się asystentką prezesa. Trudno mi również uwierzyć w to, że historia toczy się w Stanach Zjednoczonych. Dla mnie wciąż jesteśmy na polskim podwórku. Widzę jednak w Autorce potencjał. Druga połowa Narzeczonej na chwilę rzeczywiście wciąga i nie jest już taka przewidywalna. I duży plus za kreację głównej bohaterki.

Jestem bardzo ciekawa, jak Monika Serafin się rozwinie pisarsko i jaką historię przedstawi czytelnikom w drugiej części serii „Narzeczona”. Z pewnością sięgnę po Narzeczoną na dłużej żeby się o tym przekonać.


Za książkę do recenzji dziękujemy Wydawnictwu:

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close