Uwielbiam kryminały w starym dobrym stylu. Jeśli i wy jesteście fanami twórczości Agathy Christie i innych autor piszących w tym klimacie, będziecie zachwyceni książką Francis Duncan „Morderstwo na Święta”. Akcja toczy się na angielskiej prowincji, w bogatej posiadłości w Boże Narodzenie, ale atmosfera wcale nie jest sielska.

Teoretycznie na pierwszych stronach wcale nie mamy do czynienia z morderstwem. Mimo to od początku odnosi się wrażenie, że coś tu nie gra, że coś jest nie tak, a w powietrzu unosi się napięcie. Co ciekawe, cała otoczka przypomina najbardziej bajkowe Święta. Wielka choinka, rozdający prezenty Mikołaj, suto zastawiony stół i grupa ludzi. Co może być nie tak?

Kto zabija w Święta?

Mordecai  Tremaine jest detektywem amatorem, który jest zaproszony przez nowego znajomego na Święta. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie wiadomość o tym, że coś może się wydarzyć złego, a właścicielowi posiadłości coś zagraża. Ma za zadanie niepostrzeżenie wniknąć w krąg gości, poznać ich, odkryć tajemnice. Szybko okazuje się, że sekrety w tym miejscu ma dosłownie każdy. Temperatura rośnie, powietrze gęstnieje, aż dochodzi do zabójstwa. Czyjego i dlaczego?

„Z kolei na zewnątrz pośród śniegu i cieni stały zakutane, skulone postacie. Ukryte przed domownikami i sobą nawzajem, uważnie obserwowały – czekały na okazję. Atmosfera była napięta, pełna niezdrowego wyczekiwania. Nad wszystkim unosiły się fantazja i tajemnica, przemoc i śmierć. Można było odnieść wrażenie, że czas wbrew sobie i z coraz bardziej naprężoną zgrozą zmierza ku jakiejś makabrycznej kulminacji.

I w końcu kulminacja nastąpiła”.

Co łączy gości?

Francis Duncan stworzyła plejadę niesamowicie barwnych postaci. Jest ekscentryczny właściciel posiadłości, który corocznie przebiera się za Świętego Mikołaja. Jest jego przyjaciel, który jest dla wszystkich nieprzyjemny w obyciu. Jest młoda dziewczyna, marząca jedynie o tym, by wyjść za ukochanego. Jest piękna i drapieżna dama chcąca złowić bogatego męża. Do tego dochodzi raczej nudnawe małżeństwo, specyficzny profesor i znany polityk. Wszyscy oni mają odmienne charaktery i podejście do wielu spraw, a to dodaje temu kryminałowi szczególnego smaczku. „Morderstwo na Święta” to jeden z tych tytułów, którymi trzeba się delektować. Stanowi fantastyczną czytelniczą ucztę, zwłaszcza jeśli chcemy zagłębić się w śledztwo, w którym do prawdy nie dochodzi się nowoczesnymi metodami, a dzięki obserwacji i dedukcji.


Za książkę do recenzji dziękujemy: