Dylematy LauryCieszy mnie, że coraz częściej siegamy po polskie autorki. Wydają dużo naprawdę godnych uwagi książek. Niedawno moją uwagę przykuła książka „Dylematy Laury” – debiutancka powieść Marty Matulewicz. Opowiada ona o wielu zabawnych perypatiach Polki na emigracji w Londynie. Jak jej się tam wiedzie?

 

Laura nie ma szczęścia w miłości. Co więcej, ostatnio prześladuje ją życiowy pech – co chwila pakuje się, zupełnie nieświadomie, w jakieś tarapaty. Dobrze, że wiekszość z nich kończy się dużą dawką śmiechu.

Z Polski do Anglii

Laurę poznajemy na lotnisku – gdy czeka na swój lot do Wielkiej Brytanii, gdzie zamierza zacząć układać swoje życie na nowo. Ma 25 lat, rozstała się z chłopakiem, który ją zdradzał, rzuciła pracę i emigruje na obczyznę, do przyjaciółki, w nadziei, że tam odnajdzie swoje szczęście. Jej zabawne perypetie zaczynają się już na lotnisku, podczas czekania na samolot.

Polska Bridget Jones

Na Wyspach kontynuuje swoje perypetie – a to pali, zupełnie przypadkowo, swoje brwi, a to ma problem z poruszaniem się po Londynie i korzystaniem z komunikacji publicznej. Szuka pracy, a o jej względy zaczynają zabiegać różni mężczyźni. Dziewczynę czekają nie lada wybory… Czy znajdzie swojego księcia na białym koniu? Czy odnajdzie się w Wielkiej Brytanii? Jak potoczą się losy tej zwariowanej Polki na emigracji?

Mogłam go zobaczyć, co za pech! Swoją drogą, może lepiej się stało, mógłby pomyśleć, że jestem roztargnioną piromanką, chodzącą w babcinych gaciach. Taki wizerunek daleko odbiega od męskich wzorców kobiety doskonałej.

Książka z Tamizą w tle

Opisy Londynu nie zostały rozbudowane, co dla mnie jest minusem tej książki. Liczyłam na więcej szczegółówych opisów, które wciągną mnie w klimat Londynu. Tak się niestety nie stało – autorka co prawda wymienia wiele znanych miejsc, ale nie poświęca im dużej uwagi. Książka zawiera wiele dialogów – powiedziałabym nawet, że opiera się na dialogach i opisach perypetii Laury. Część tych dialogów usunęłabym z tekstu, gdyż nie wnoszą one nic do fabuły, lub wnoszą naprawdę niewiele.

Marta Matulewicz wykreowała ciekawych bohaterów – poza Laurą mamy jej przyjaciółkę, Zosia, która jest osobą trzeźwo myślącą i ratującą Laurę z opresji, zawsze na spokojnie i trzeźwo ocenia daną sytuację. W trakcie lektury myślałam, że fajnie by było mieć taką przyjaciółkę – z nią ani się nie zginie, ani nie ponudzi. Są też oczywiście mężczyźni – jest przystojny strażak Scott, jest pewny siebie i momentami zarozumiały playboy Jean-Marc. Pojawiają się też w życiu Laury inni mężczyźni, ale… nic więcej nie powiem, żeby nie zdradzać za dużo.

„Dylematy Laury” to powieść czasami dość przewidywalna, ale pozwalająca oderwać się od rzeczywistości i dająca dużą dawkę śmiechu. Bardzo podoba mi się wątek przyjaźni Laury i Zosi – trudno o  taką szczerą, bezinteresowną przyjaźń na dobre i na złe wśród kobiet, zwłaszcza młodych. Podoba mi się też pisanie o emigracji, przystosowywaniu się do życia w obcym kraju, posługiwaniu się na co dzień innym językiem, ukazanie tęsknoty za bliskimi osobami. Autorka poprzez Laurę pokazuje, że kobiety mają w sobie dużo siły, by walczyć z przeciwnościami losu i stawiać czoła nowym sytuacjom. Może dzięki Laurze wiele Polek uwierzy w siebie, czego im z całego serca życzę. 
Zakończenie, muszę  przyznać, zaskoczyło mnie. Wiem, że niebawem można spodziewać się kontynuacji losów Laury. Jeśli zainteresowała Was ta książka, to bądźcie czujni!

Moim zdaniem „Dylematy Laury” to przyjemna lektura na leniwy wieczór, gdy chcemy zrelaksować się po ciężkim dniu i dobrze się bawić przy lekturze. Zapewni Wam chwilowy odpoczynek i dobry humor. Myślę, że jak na debiut literacki, to nie jest źle, ale mam nadzieję, że druga część przygód naszej rodaczki okaże się jeszcze lepsza.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy Autorce