Żona mimo woli

Lubię powieści, w których pojawia się wątek zakochanej pary, która pochodzi z dwóch zupełnie różnych światów. Łączy ich miłość, dzieli – wszystko inne. Czy mimo przeciwności losu miłość wygra z rodzinnymi tradycjami?

 

Nithja jest mieszkającą w Stanach Zjednoczonych Hinduską. Ma 21 lat i wielkie plany na przyszłość – chce zostać lekarką i ratować ludzkie życie. Mimo że żyje w USA to została wychowana w tradycyjny, hinduski sposób. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to rodzina wybierze jej przyszłego małżonka, ale dopóki może robić to, co kocha, wizja aranżowanego małżeństwa nie spędza jej snu z powiek. Wszystko się jednak zmienia, gdy podczas jednej ze studenckich imprez poznaje Jamesa, amerykańskiego, przystojnego studenta… Czy będzie miała odwagę podążyć za głosem serca i sprzeciwić całej rodzinie?

Prawie jak Bollywood

„Żona mimo woli” to nie tylko romans. To przede wszystkim bardzo dobrze zrobione zestawienie dwóch kultur: świat Indii, kultura i tradycja Hindusów z kulturą USA – kolebką nowoczesności i tolerancji. Annika Sharma opisuje konkretne sytuacje, w których widac te różnice między światami. Przedstawia zalety i wady aranżowanych małżeństw, szczegółowo opisuje obrzędy towarzyszące zamążpójściu. W bardzo przystępny sposób ukazuje mechanizmy rządzące ludzkimi wyborami, kwestie zrozumienia, nadziei, podejmowania najważniejszych życiowych decyzji. A wszystko to bardzo dobrze się czyta za sprawą jej lekkiego pióra i umiejętnie poprowadzonej narracji. 

Kolejnym atutem tej książki jest okładka stworzona przez Wydawnictwo Kobiece. W pełni oddaje klimat książki, jest bardzo zmysłowa, sensualna. W dużej mierze to ona skusiła mnie do sięgnięcia po książkę, której treść wciągnęła mnie już od pierwszej strony.

 

James proponuje coś do zjedzenia, gdy po dziecięciu minutach przestaje płakać. Patrzę na niego z niedowierzaniem.

– Moje pierwsze śniadanie „po”, chociaż tak naprawdę do niczego nie doszło – zauważam. 

– Ups, zaraz będzie mi głupio, że to tylko płatki.

Podczas jedzenia James trakuje mnie jak starą znajomą, jak Sophię, gdy jest przeziębiona, zapewniając jej zapas pastylek do ssania i chusteczek higienicznych. Kiedy wychodzimy na zewnątrz upiera się, że odwiezie mnie do domu, chociaż mam na piechotę niecały kilometr.

Ja już dałam się oczarować hinduskiej kulturze, a Ty?


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: