biblioteka dusz ransom riggs

Nadeszła pora, by odsłonić wszystkie karty. Ransom Riggs doprowadza swoich dzielnych osobliwców do miejsca ukrycia ich ukochanej dyrektorki. Nadchodzi czas na ostateczne starcie z głucholcami i upiorami. Kto wyjdzie żywy z tej walki? A kto zostanie pokonany…? I co ma z tym wszystkim wspólnego tajemnicza ‚biblioteka dusz’?

Przygoda, która rozpoczęła się w Osobliwym domu pani Peregrine i trwała w Mieście cieni, ma wielki finał w „Bibliotece dusz”. Jacob, Emma i Addison nie ustają ani na chwilę. Są zdeterminowani, by uwolnić swoich przyjaciół oraz wybawić z opresji ukochaną dyrektorkę nieistniejącego już sierocińca.  Zegar wciąż tyka, bezlitośnie odmierzając tak cenne godziny. Na drodze osobliwej trójki stają coraz to nowe problemy i kolejni wrogowie. Misja ratunkowa zdaje się nie mieć końca, a dzieci są na każdym kroku zaskakiwane… Gdy wydaje się, że są skazani na porażkę, spotykają na swoje drodze drugiego z braci Almy Peregrine — ekscentrycznego naukowca. Czy okaże się przyjacielem?

Jesteśmy słabi z powodu geografii. Wedle moich przybliżonych szacunków, na świecie żyje obecnie około dziesięciu tysięcy osobliwców. Wiemy, że muszą istnieć, podobnie jak z pewnością są we wszechświecie inne planety, na których rozwinęło się inteligentne życie. Tak wynika z matematyki. Tyle tylko, że jesteśmy rozdzieleni przez geografię na setki słabych podgrup — dziesięciu osobliwców tu, dwunastu tam. Niebywale trudno jest podróżować z pętli w australijskim buszu do pętli na krańcu Afryki. Długotrwała wędrówka wiąże się oczywiście z niebezpieczeństwami ze strony zwykłych ludzi oraz przyrody, a także z groźbą przyspieszonego starzenia.   

W tajemniczej bibliotece dusz

Jacob i Emma wezmą udział w szalonej przeprawie po morzu z goniącym ich głucholcem. Chłopiec będzie rozwijał swoją nowo poznaną umiejętność kontrolowania tych przerażających stworzeń, a także walczył na ringu z innym osobliwcem, uzależnionym od ambrozji — napoju z cząstek duszy innego osobliwca. 

Kwintesencją ich podróży okaże się owiana tajemnicą biblioteka dusz — miejsce, do którego dotarli tylko nieliczni. Cóż to za miejsce? Podobno przechowywane są w nim dusze wszystkich osobliwych stworzeń, które kiedykolwiek żyły na ziemi.

Nasi przodkowie wierzyli, że tylko określona liczna osobliwych dusz jest dostępna ludzkości, a przychodząc na świat osobliwiec bierze duszę przeznaczoną do zwrotu. To tak, jakbyśmy pożyczali książkę z biblioteki. Kiedy jednak kończy się życie i upływa termin zwrotu duszę należy oddać. — Skinął głową na Emmę. — Kontynuuj, proszę.

— Zawsze sobie wyobrażałam, że jest pełna pięknych, jaśniejących ksiąg, a każda z nich zawiera osobliwą duszę. Ludzie przez tysiące lat pożyczali je, a potem zwracali tuż przed śmiercią i wszystko pięknie się układało. Któregoś dnia ktoś wykombinował, że warto zajrzeć do biblioteki, choć sam bynajmniej nie stał nad grobem. Włamał się więc do niej i ukradł najpotężniejsze dusze, jakie wpadły mu w ręce, a potem wykorzystał je do swoich niszczycielskich celów…    

Zakończenie iście w Burtonowskim stylu (?)

Ransom Riggs w „Bibliotece dusz” domyka wszystkie rozpoczęte wątki, doprowadzając powoli akcję do finału. Jakiego? Jeśli oglądaliście w kinie filmową wersję, zaprezentowaną przez Tima Burtona, to zapewne macie w głowach pewien obraz zakończenia tej trylogii. Jeśli przez to zastanawiacie się, czy warto czytać ostatni tom, mówię Wam — zdecydowanie warto! Riggs zakończył powieść w zupełnie inny sposób niż Burton. Co nie znaczy, że nie jest równie groteskowo i absurdalnie. Literacka uczta gwarantowana!

 

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

logo-media