psiego najlepszego

Autor bestssellerowej powieści „Był sobie pies” przygotował na święta coś specjalnego – świąteczną opowieść „Psiego najlepszego, czyli Był sobie pies na święta”. To wspaniała, zabawna, ale i czasem wzruszająca historia o miłości, w sam raz na przedświąteczny czas. 

Josh opiekuje się ciężarną suczką Lucy, a później jej rozkosznymi szczeniaczkami. To dla niego nowość, gdyż do tej pory był typem samotnika, który żył w swoim świecie i nie lubił świąt Bożego Narodzenia. Wszystko zmienił jeden telefon – w jego ręce trafiła urocza suczka Lucy. Josh nigdy nie miał psa pod opieką, udał się więc do pobliskiego schroniska z prośbą o pomoc. Tam poznał Kerri – jedną z opiekunek. Na skutek pewnych wydarzeń oboje spędzają ze sobą coraz więcej czasu i przygotowują psiaki do adopcyjnego programu świątecznego. Ich relacja zaczyna się pogłębiać, jednak oboje starają się tego nie dostrzegać. Moment, w których trzeba będzie oddać zwierzaki, otworzy mężczyźnie oczy – Josh zorientuje się, że chce, aby zostały one w jego życiu. I nie tylko one. Zawalczy o szczeniaki i o Kerri.

Dlaczego nikt nie powiedział mu, jak to jest mieć psa? Że dzięki temu każda chwila staje się ważniejsza, że w jakiś tajemniczy sposób można czerpać z każdego dnia to, co najlepsze?

Poczuć magię świąt

„Psiego najlepszego” to ciepła, rodzinna powieść. Nie miałam dotąd okazji przeczytać „Był sobie pies”, oglądałam jednak film, wiedziałam więc, czego mogę spodziewać się po kolejnej książce tego autora. „Psiego najlepszego” sprawło, że naprzemian śmiałam się i ocierałam ukradkiem łzę wzruszenia. Powieść wprowadza w świąteczną atmosferę i sprawia, że czytając ją czujemy już zapach zbliżających się wielkimi krokami świąt, rodzinnej atmosfery i miłości. Ta magiczna opowieść nie jest jednak cukierkowa – dotyka niezwyke istotnych problemów, o których przed świętami powinno się niektórym ludziom przypominać – że pies to nie tylko „prezent świąteczny”, że nie jest zabawką, którą można odłożyć na półkę jak się znudzi albo wyrzucić na śmietnik. Pies (ale i każde inne zwierzę) to pełnoprawny członek rodziny, który przysparza czasem problemów, ale przede wszystkim daje wiele radości.

Psiego najlepszego! To będą merdające święta

To idealny prezent na święta – jeśli jeszcze nie macie prezentu dla bliskiej osoby to gwarantuję, że ta książka będzie wyśmienitym prezentem. Nie tylko dla książkoholika, również dla każdego psiarza :) Rozgrzeje serce, przywróci wiarę w drugiego człowieka i ucieszy oko – grafik Wydawnictwa Kobiecego po raz kolejny stworzył piękną okładkę, na którą przyjemnie się patrzy. Przykuwa ona wzrok już od pierwszej chwili – uroczy szczeniaczek z doprawionymi świątecznymi uszami renifera ucieszy każdego. W okresie świąteczym ta książka stoi wyeksponowana na regale, gdyż idealnie wpisuje się w świąteczny czas. Szkoda ją chować na półce z innymi tytułami.


 

Za egzemplarz recenzencki dziekujemy: