upadek olbrzymów„Upadek Olbrzymów” to inspirująca opowieść o próbach ujarzmiania niepokornej natury. Zapis walki o wzniesienie na wyżyny własnej wytrzymałości i –  nomen omen – górowanie nad nieposkromionym wierzchołkiem świata: Mount Everest.

Mount Everest (nazwany na cześć geodety i geografa Georga Everesta) stanowi zwieńczenie szczytu ziemskiego. Położony w Himalajach pnie się na wysokość 8848 metrów. Po raz pierwszy zdobyty został oficjalnie w 1953 roku przez Edmunda Hillary’ego i szerpę (pomocnika z tubylczego ludu) Tenziga Norgay’a podczas brytyjskiej wyprawy prowadzonej przez Johna Hunta. Jednak wspomniana wyprawa, pierwsza zwieńczona sukcesem, w pewnym sensie wzrosła na barkach wcześniejszych eskapad oraz licznych rekonesansów.

„Bo tam jest”

Zagadką pozostaje fakt, czy urosły do miana wybitnego i kultowego alpinisty George Mallory wraz z Andrew Irvinem zdobyli szczyt w 1924 roku. Oboje zginęli pozostawiając po sobie spór, czy przed śmiercią zdążyli postawić stopy na szczycie, czy zginęli w trakcie ataku szczytowego. Tak własnie Czomolungma stała się „najwspanialszym nagrobkiem świata”

To właśnie Mallory, zapytany po raz wtóry o pobudki osiągnięcia Mount Everest odrzekł pamiętne: „bo tam jest”.

„Wspinaczka jest sportem bez widzów”

Zmierzając tropem faktograficznym i pionierskim należałoby cofnąć się do schyłku XIX wieku. Pierwsza ekspedycja w Karakorum datowana jest na 1892 rok i przyniosła sławę Martinowi Conway’owi. Podążając dalej szlakiem priorytetowości, pierwszym „rekreacyjnym” himalaistą został William Woodman Graham w 1883 roku, zaś pierwsze butle tlenowe pojawiły się w Himalajach w 1907 roku. W 1927 roku powołany został Himalayan Club mający za zadanie wspomożenie wysokogórskich wypraw oraz odkryć i szerzenie wiedzy.

Pierwszeństw i wizjonerów wśród wypraw w najwyższe góry świata jest imponująca ilość i zapewne każda zasługuje na uwagę – słusznie zresztą oddaną przez autorów, warto zaznaczyć: historyków, co na swój sposób jest nowatorskie, ponieważ dotąd o wspinaczkach pisali przede wszystkim himalaiści. Nie sposób przytoczyć wszystkich legendarnych himalaistów oraz przeszłe do historii eskapady; niemniej warto wspomnieć akcenty polskie, zaistniałe w latach 70. ubiegłego wieku.

Wanda Rutkiewicz jako trzecia kobieta i pierwsza himalaistka z Polski zdobyła Mount Everest oraz wspięła się na wcześniej niezdobyty Gaszerbrum III (7952 m), zaś Andrzej Zawada z Tadeuszem Piotrowskim w 1973 roku weszli na Noszak (7492 m), najwyższy szczyt Afganistanu. Rozszerzyli dodatkowo umowny kalendarz wspinaczkowy o nową porę tak zwanego „himalaizmu zimowego”.

By skuteczniej uzmysłowić sobie położenie Gaszerbruma warto odwołać się do danych:

„Karakorum to najwyższy łańcuch górski świata, wznoszący się średnio na wysokość 6100 metrów i tworzący monolityczny mur o długości prawie 500 kilometrów. W Himalajach znajdziemy siedemdziesiąt pięć szczytów o wysokości przekraczającej 7300 metrów, z czego aż trzydzieści trzy znajdują się właśnie w Karakorum, w tym cztery ze słynnej czternastki ośmiotysięczników: Gaszerbrum (Hidden Peak, 8080 m), Gaszerbrum II (8034 m), Broad Peak (8051 m) i K2, druga najwyższa góra świata (8611 m).”

Kompendium wiedzy

Cenna jest złożoność procesu, dokładnie ukazana przez autorów. Opis pobudek kierujących wspinaczami oraz powolnej zmiany ekskluzywności i niedostępności w zdobywaniu szczytów w smutną, a także dramatyczną w skutkach inkluzywność; ta z kolei stała się warunkowana pieniędzmi. Wspomniany tragizm obejmuje kompleksowo tak dewastację środowiska, jak i górskie katastrofy – śmierci podczas wypraw „konsumenckich”. Notabene o jednej z takowych ekspedycji z 1996 roku powstał w 2015 roku  głośny film „Everest” z doborową, gwiazdorską obsadą.

Opowieść stanowi wyjątkowe kompendium systematyzujące genezę zdobywania najwyższych szczytów i wiedzę o niesamowitych wyprawach. Co istotne, świetnie ukazane zostały przemiany oraz zależności polityczne, które mocno wpływały na ekspedycje, wręcz dyktowały ich początki. Poniekąd podobnie było z kwestią finansowania wypraw. Nie mniej interesujące są kwestie uzupełniające faktografię wspinaczkową. Należą do nich choćby zaangażowanie górskich tuzów w II wojnę światową (wraz z wątkiem hitlerowskich idei nieszczędzących himalaizmu), czy legenda o masywie Nanda Devi. Warto zwrócić uwagę również na niemijające demonstrowanie siły przez poszczególne państwa będące pokłosiem zapędów imperialistycznych.

Każda pozycja faktograficzna musi posiadać ramy czasowe. W przypadku niniejszej lektury historię zamyka 1996 rok uplasowany na osi tytułowej „Epoki Skrajności”; u wrót nowego tysiąclecia. Wraz z „dojrzewaniem” himalaizmu zaczął tracić na znaczeniu pewien etos, a i sama retoryka przyjęła inną formę.

„Upadek Olbrzymów” jest pozycją obowiązkową dla pasjonatów gór. Zapewniam jednak, że także laicy, do których zaliczam się, odbędą inspirującą i fascynującą podróż, która być może pozwoli inaczej spojrzeć na dyskusje toczące się wokół wspinaczek oraz poczuć fantastyczną atmosferę wielkiej historii w niezrównanych okolicznościach.

Kulturantki z przyjemnością objęły „Upadek Olbrzymów” patronatem medialnym. Już niebawem pojawi się konkurs, w którym będziecie mogli wygrać egzemplarz tej pasjonującej lektury.

*Powyższe cytaty pochodzą z recenzowanej książki


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy Wydawnictwu Bez Fikcji