"Tam gdzie diabeł mówi dobranoc" Weronika Tomala

Pamiętacie serial Szpilki na Giewoncie? To właśnie z nim od razu skojarzyła mi się powieść Weroniki Tomali Tam gdzie diabeł mówi dobranoc. Czy było równie interesująco i zabawnie?

Daria jest współczesną kobietą sukcesu. Ma narzeczonego, apartament w stolicy, świetną i bardzo dobrze płatną pracę i dobrego szefa. Szef ten wpada na genialny pomysł i wysyła Darię w półroczną delegację na Śląsk. Kobieta jest przekonana, że czekają tam na nią luksusy w postaci hotelu i innych tego typu atrakcji. Jakie jest jej zdziwienie, gdy na miejscu okazuje się, że zamiast hotelu jest  domek starszej pani. Nie jest to pomyłka. Daria ma w nim zamieszkać na czas swojego pobytu na Śląsku. Nagle z tętniącej życiem metropolii trafia do świata kopalń. 

Szpilki i wodzianka w kopalni

Daria przychodzi do pracy nastawiona bardzo sceptycznie do wszystkich i wszystkiego. Kiedy poznaje Artura, okazuje się jednak, że trafiła kosa na kamień. Artur nie wygląda jak stereotypowy górnik. Bardziej przypomina modela. Przystojny górnik nie zamierza ułatwiać życia przebojowej warszawiance i kiedy tylko może, uciera jej nosa. Oboje patrzą na siebie przez pryzmat stereotypów i prowadzą wojnę na słowa. Ko wygra to starcie? I do czego ich doprowadzi? Czy ten Śląsk to naprawdę taki koniec świata?

Tam gdzie diabeł mówi dobranoc – wszystko w punkt

Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc czyta się bardzo szybko. Duża w tym zasługa dobrze dobranej czcionki, która nie męczy oczu i języka, jakiego używa autorka. Jest on potoczny, bardzo przystępny w odbiorze i dopasowany do sytuacji. Narracja poprowadzona została w czasie teraźniejszym z perspektywy Darii i Artura, dzięki czemu poznajemy ich myśli i uczucia.

Na obrzeżach Rybnika, tam, gdzie diabeł mówi dobranoc, Daria odnajdzie siebie, uwolni się od perfekcjonizmu i znajdzie prawdziwą miłość. Pozna zupełnie inny, nieznany jej dotąd świat. Pojmie, że poza życiem w stolicy istnieje inne, spokojniejsze i skupione na innych wartościach. Daria dozna wewnętrznej przemiany na Śląsku, która przede wszystkim odmieni całe jej dotychczasowe życie.

Plusy i minusy powieści

Mocną stroną tej książki jest miejsce akcji i górnicze tło wydarzeń, dzięki któremu powieść Tomali wyróżnia się na tle innych powieści obyczajowych, od których uginają się półki w księgarniach. W przeciwieństwie do innych obyczajówek, oferuje coś więcej poza rozrywką. Jeśli ktoś posiada małą wiedzę na temat Śląska, to po lekturze książki Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc będzie w stanie zarzucić śląską gwarą i opowiedzieć o tym, jak wygląda praca w kopalni. Minusem jest zbyt małe napięcie seksualne między głównymi bohaterami. Tego napięcia praktycznie nie czuć, a powinno przebijać, ponieważ to powieść obyczajowa z wątkiem romansowym, w którym powinno się gotować przez cały czas, a czasami bywa… letnio.

Osiem godzin i kilkanaście minut. Dokładnie tyle zajęło mi uświadomienie sobie, że jestem porządnie walnięta. Uczestnicząc w rozmowach kwalifikacyjnych, nie myślałam o niczym innym tylko o tym, co wydarzyło się rano. Podprowadziłam auto. Facetowi, którego znam tylko z widzenia. I który owszem, porządnie mnie wkurzył, ale to nie do końca usprawiedliwia moje zachowanie. 

Co z tym końcem świata?

Podsumowując, Tam, gdzie diabeł mówi dobranoc to przyjemna i odprężająca lektura, przy której można spędzić miły wieczór. Z pewnością nie jest infantylna ani ambitna, ale zawiera w sobie wiele życiowej mądrości.  To dobra lektura przede wszystkim dla fanek mądrych powieści obyczajowych i romansów. Z pewnością czekam na kolejne książki Weroniki Tomali.


Za książkę do recenzji dziękujemy Wydawnictwu: