Nie raz pisałam o tym, że K. N. Haner jest niewątpliwą Królową Dramatu i swoje zdanie bezwzględnie podtrzymuję po przeczytaniu czwartego tomu serii „Miłość w rytmie rocka”. Ilość dramatów przypadających na centymetr kwadratowy treści książki jest bardzo duża. Zdecydowanie Kasia nie wyszła z formy.

Po dramatycznych wydarzeniach Sedrick próbuje poskładać swoje życie na nowo. Rebeka po ciężkim porodzie jest w śpiączce, z której nie może się wybudzić. Pozostaje jedynie czekanie na jakąkolwiek zmianę. Sedrick poświęca spędzany w szpitalu czas na opiekę nad bliźniętami oraz czuwanie przy byłej żonie. Te chwile w ciszy pozwalają mu na rozmyślanie. Wspomina ich pierwsze spotkanie, pierwsze zbliżenie, wspólne momenty. Uświadamia sobie jak wiele stracił, co tylko zwiększa jego cierpienie. Pragnie odzyskać Reb, naprawić wszystko i zacząć od nowa, szczególnie teraz, kiedy zostali rodzicami. Sprawa okazuje się jednak trudniejsza, niż mogło się na początku wydawać. Kiedy Rebeka budzi się ze śpiączki, nie chce z nim nawet rozmawiać. Sedrick staje przed nie lada wyzwaniem. Po raz trzeci musi odzyskać zaufanie dziewczyny i ją w sobie rozkochać. Tylko czy oboje będą chcieli tego samego? Na dodatek złośliwy los nie oszczędza ich, ani ich bliskich.

Ponownie, jako jedna z pierwszych osób, miałam możliwość przed premierą przeczytać kolejny tom serii „Miłość w rytmie rocka”, którą to pokochałam od jej pierwszej części. Stąd też mam dla Was przedpremierową recenzję. A czego możecie się spodziewać tym razem? Przede wszystkim dużej ilości dramatów, które nie pozwolą Wam się nudzić podczas jej lektury. Bo kiedy wydaje się, że już wszystko zaczyna być w porządku, autorka rzuca bombę, która wszystko wywraca do góry nogami. Tym razem na szczęście oszczędziła czytelników i nie mamy przynajmniej żadnego cliffhangera na finał.

Znakomitym posunięciem było umieszczenie wspomnień Sedricka. To jednoczesne przypomnienie wydarzeń z początku powieści, jak i przedstawienie fragmentów historii widzianych oczami tego mężczyzny. W końcu możemy dowiedzieć się, jak pewne wydarzenia odbierał Sed, czy też co czuł w różnych ważnych momentach jego życia.

Wlewając w siebie kolejne szklanki whisky, wracałem myślami do tych dobrych chwil. Do chwil, w których między mną a Rebeką było wszystko dobrze. Każdy jej uśmiech to było dla mnie największe szczęście. Serce mi pękało, że przez ostatnie miesiące przeze mnie prawie się nie uśmiechała. Ja doprowadziłem do tego wszystkiego i powinienem ponieść konsekwencje. Ja! Więc dlaczego to ona cierpiała? Dlaczego Bóg znowu prawie mi ją zabrał? To miała być kara? Pierdolę taką sprawiedliwość. To mnie powinien ukarać, a nie ją. Mnie!

 

„Na szczycie. Właściwy rytm” jest częścią, w której wszyscy jej bohaterowie w pewien sposób dojrzewają. Przyczyny tego są różne, m.in. rodzicielstwo, bo akurat dzieci w zespole Sweet Bad Sinful pojawia się co raz więcej. W związku z mającymi miejsce wydarzeniami, mają wiele czasu na przemyślenia czy przewartościowanie dotychczasowego życia i priorytetów.

Od czasu, gdy przeczytałam pierwszy tom serii, czyli „Na szczycie”, przez moje ręce przeszło pięć książek Kasi. „Właściwy rytm” jest szóstą książką autorki, którą miałam okazję przeczytać. I muszę to podkreślić, że widzę niesamowity postęp, jaki poczyniła w swoim warsztacie pisarskim. Niecierpliwie czekam na jej kolejne książki. Zarówno te zapowiedziane na przyszły rok, jak i te, które są dopiero w trakcie powstawania, a ich fragmenty można było przeczytać w grupie, jaką autorka utworzyła dla swoich fanów na Facebooku. Wypatruję również przyszłego roku i finału „Na szczycie”. Znając twórczość Kasi i jej szalone pomysły, wiem, że będzie to finał z przytupem, który długo nie pozwoli o sobie zapomnieć.

W takich chwilach każdy zaczyna się zastanawiać nad sensem życia i myśli o tym jak bardzo nie doceniamy tego, co mamy. Tak łatwo można stracić wszystko, co najważniejsze i bezcenne, a człowiek taki głupi docenia to dopiero po fakcie.

 

Wszystkich fanów serii „Miłość w rytmie rocka” zapewne ucieszy informacja, którą chcemy przekazać. W związku z tym, że Kulturantki objęły patronatem medialnym powieść „Na szczycie. Właściwy rytm”, wkrótce do wygrania będą egzemplarze tej właśnie książki. Bądźcie uważni i śledźcie nasz fanpage, żeby tego nie przegapić.

Za egzemplarz do recenzji dziękujemy autorce i wydawnictwu