eden-nowy-poczatek-b-iext38704508Mia Sheridan ponownie gości w kulturantkowych progach. Tym razem, dzięki uprzejmości wydawnictwa Sensus, mamy przyjemność zaprezentować Wam przedpremierową recenzję książki „Eden. Nowy początek”. Są to dalsze losy bohaterów, recenzowanej przez nas w czerwcu książki „Calder. Narodziny odwagi”. Jeśli jednak jeszcze nie czytaliście pierwszej części, ostrzegamy. Zarówno w recenzji, jak i na okładce książki znajdziecie spoilery.

Po tragicznej powodzi, która dotknęła Akadię, na własne życzenie zginęli niemal wszyscy jej mieszkańcy, na czele z ich przywódcą, Hektorem. Jedynymi ocalałymi są Calder i Eden oraz przyjaciel Caldera, Xander, którego w tym czasie nie było w Akadii. Niestety żadne z nich nie wie, że to drugie przeżyło. Eden, pewna, że Calder nie przeżył, udaje się do Cincinatti, gdzie w kryzysowym momencie pomocy i schronienia udziela jej pewien bogaty jubiler. Eden zamieszkuje u niego i uczy jego wnuczkę gry na fortepianie. W tym samym czasie Calder walczy z nękającymi go demonami przeszłości pod opieką Xandra (który również stracił w powodzi całą rodzinę). Jest przekonany, że Eden zginęła w czasie powodzi, przebywając wraz z pozostałymi w zamkniętej piwnicy. Powoli próbują żyć bez siebie. Eden dowiaduje się, że jako dziecko została porwana przez Hektora i odnajduje swoją matkę. Calder wykorzystuje swój talent malarski i zostaje uznanym artystą. Gdy ich drogi ponownie się przecinają, są pewni, że nic już im nie może stanąć na drodze do szczęścia. Jednak wtedy dowiadują się o nich media, a ich życiu zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo. Rozpoczyna się walka o spokojną przyszłość, w której ważną role odegra wyjaśnienie tajemnic Akadii i prawdziwej tożsamości Caldera.

Obudziłam się pod grubą kołdrą i szeroko otwartymi oczami rozglądałam się po pomieszczeniu. Nie drgnęłam nawet, tylko nadstawiłam uszu, próbując się domyślić, gdzie jestem. Wtedy usłyszałam kroki zmierzające w moją stronę, a potem ujrzałam stojącego nade mną starszego mężczyznę, tamtego jubilera. A wówczas wszystkie wspomnienia wróciły… Stłuczenie wazonu, zapłacenie za niego medalionem, przytułek dla bezdomnych, omdlenie. Posłałam mężczyźnie przelotne spojrzenie, po czym wróciłam do nerwowego myszkowania wzrokiem po otoczeniu, czując, jak odruchowo włącza się mój instynkt walki i ucieczki.”

Mia Sheridan, Eden. Nowy początek

Jeśli czytaliście poprzedzającą tę historię książkę „Calder. Narodziny odwagi”, wiecie, że była ona przesycona emocjami, w dużej mierze trudnymi. Nie inaczej jest w „Eden. Nowy początek”. Z tym, że tutaj Mia Sheridan wchodzi na jeszcze wyższy poziom. Po delikatnej pierwszej części, zaczynamy jazdę kolejką górską. Oprócz ogromu emocji, mamy tu miejsce na mnóstwo niepokoju o to, co przyniesie kolejny dzień, co dodatkowo podkręca akcję. Nigdy nie wiemy, co właściwie zastaniemy na kolejnej stronie książki. Historia jest pełna niezwykle zaskakujących zwrotów, wprowadzających olbrzymie zamieszanie w życiu bohaterów, jednocześnie będąc kolejnym krokiem ku rozwiązaniu tajemnic z przeszłości oraz rozpoczęciu nowego, lepszego życia. Oczywiście autorce nie udało się uniknąć kilku nieco rozwleczonych momentów, jednak nie wpływają one znacząco na całość historii.

Od końca poprzedniego tomu zastanawiałam się, jak poradzą sobie nasi bohaterowie w nieznanej im do niedawna rzeczywistości. Ci młodzi ludzie, dotychczas wychowywani pod przysłowiowym kloszem, z dala od cywilizacji i nowinek techniki, muszą odnaleźć się w nowej, trudnej i niebezpiecznej dla nich codzienności. Nie jest to proste, ale dla tej dwójki, tak silnej i odważnej, nie jest to niewykonalne zadanie. Muszą się przystosować do otaczającej ich rzeczywistości, nauczyć żyć, jak ich rówieśnicy i jednocześnie nadrobić to, co stracili przez tyle lat życia w Akadii.

Każde z nich, przez trzy lata niewiedzy o życiu drugiego, próbuje radzić sobie z przeszłością na swój sposób. Calder swój żal i tęsknotę za Eden, wyraża poprzez obrazy. Dziewczyna zaś próbuje pokonać swoje demony, rozprawiając się z przeszłością. Wszelkimi możliwymi środkami próbuje odkryć prawdę o tożsamości Hektora i powstaniu Akadii. Staje się to jej życiowym celem, a także sposobem by samotnie nie zwariować. Właśnie te próby są czynnikiem zapalnym dla całej serii późniejszych zdarzeń, które na każdym kroku utrudniają im życie.

Ulica dziesięć pięter pode mną zafalowała, kusząc obietnicą twardego lądowania na betonie i błogosławionego niebytu, który wzywał mnie tak słodko. Nie chciałem się temu opierać. Miałem nadzieję, że zanim odejdę w nicość, zarejestruję choć kilka sekund niewyobrażalnego bólu. Zasłużyłem na to. Nie chciałem śmierci, która nie wymagałaby cierpienia. Czy ona cierpiała? Czy wzywała moje imię w ciemności, gdy woda zalewała ją, a potem wypełniła jej płuca palącym, duszącym przerażeniem? Z mojego gardła wyrwał się skowyt niczym głośny, umęczony oddech i wziąłem kolejny haust z do połowy opróżnionej butelki, którą trzymałem w ręce. Spłynął po przełyku wolnym, palącym płomieniem. Płomieniem.

Mia Sheridan, Eden. Nowy początek

W kontynuacji tej nietypowej historii miłosnej, możemy również dokładniej poznać samych bohaterów. Mamy tu sporo monologów, pozwalających na zaznajomienie się z ich wewnętrznymi rozterkami. Na naszych oczach ich miłość rozkwita i ewoluuje w coś dojrzałego. Mimo to, nie zmieniają się a ich pokiereszowane przeszłością dusze, odzywają się w najmniej spodziewanych momentach.

– Nasze serca oplata sieć rzeczy, które cenimy, których potrzebujemy, które sprawiają, że jesteśmy sobą. Ale może… może dopiero wtedy, gdy coś złamie nam serce, te rzeczy mogą trafić do wnętrza samej naszej istoty. Może dopiero wtedy rzeczy te stają się prawdziwą częścią nas. Dopiero wtedy potrafimy prawdziwie zrozumieć i ujrzeć cierpienie innych, bo sami go doświadczyliśmy. Bo za sprawą bólu staliśmy się lepsi, wrażliwsi. Może właśnie taki jest sens istnienia bólu.

Mia Sheridan, Eden. Nowy początek

Jeśli podobała się Wam pierwsza część serii, czyli „Calder. Narodziny odwagi”, to „Eden” przemówi do was jeszcze bardziej i wprost powali Was na kolana. Jesteście ciekawi dalszych losów tej niezwykłej pary, musicie zaczekać do 3 sierpnia, gdyż na ten dzień wydawnictwo Sensus przewidziało jej premierę.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Sensus

logo_sensus