„Prawda jogi” – Daniel Simpson

Prawda jogi - zdjęcie główne

Jeśli joga jest ważną częścią Twojego życia i interesujesz się nią również od strony teoretycznej, książka „Prawda jogi” Daniela Simpsona jest dla Ciebie. 

Prawda jogi - okładka
Okładka książki „Prawda jogi” Daniela Simpsona.

Pełny tytuł książki Daniela Simpsona brzmi: „Prawda jogi. Przewodnik po historii, filozofii, praktyce”. To małe kompendium wiedzy o jodze, które na pewno zaciekawi osoby chcące zgłębić temat. Jej autor wykłada w Oxford Centre for Hindu Studies i uczy jogi, m.in. w londyńskiej szkole Triyoga, więc doskonale wie, o czym pisze.

Tekst jest przystępny i klarowny, choć niektóre fragmenty mogą budzić wątpliwości. Zwłaszcza niejasne i pełne sprzeczności komentarze do starożytnych ksiąg będących podwalinami jogi w jej obecnym wydaniu (patrz: aforyzmy Patańdźalego). Jednak po przebrnięciu przez gąszcz często absurdalnych (z dzisiejszego punktu widzenia) teorii sprzed dwóch tysięcy lat i dotarciu do części poświęconej jodze nowożytnej książka robi się znacznie bardziej zrozumiała i wciągająca. 

Jak tłumaczy jej autor:

Chciałbym przybliżyć kilka najistotniejszych koncepcji i zainspirować czytelników, pozostawiając tradycje wciąż żywymi w dwudziestym pierwszym wieku. Moja książka przedstawia proces ewolucji jogi od jej prapoczątków do współczesności.

Oto czego m.in. dowiedziałam się z „Prawdy jogi” i co o tym myślę.

Trochę historii

Niektórzy szukają powiązań jogi z kulturą wedyjską, co datowałoby jej początki na ok. 4 tys. lat wstecz. Ale starożytne źródła pisane sięgające tak daleko w przeszłość nie mają nic wspólnego z współczesną jogą posturalną związaną z popularnymi asanami. Nawet w „Jogasutrach” Patańdźalego („biblii” joginów, spisanej prawdopodobnie ok. I-II wieku p.n.e.) nie ma mowy o konkretnych asanach, księga wspomina jedynie o medytacji, podkreślając wagę pozycji siedzących. Przede wszystkim jest to traktat filozoficzny opisujący drogę do osiągnięcia wyzwolenia (wchłonięcia; samadhi), odrzucając przywiązanie do ludzi i rzeczy. Starożytni jogini najbardziej pragnęli wydostać się z cyklu ponownych narodzin i śmierci (samsary). Joga jest jednocześnie drogą i celem.

Współczesna joga

Jak dowodzi Simpson, joga na przestrzeni wieków ewoluowała. Na współczesną odsłonę jogi duży wpływ miała okupacja Indii przez Brytyjczyków, a część obecnych asan stanowi połączenie tradycyjnych pozycji z europejskimi ćwiczeniami gimnastycznymi i fizjoterapią.

W sporym uproszczeniu na dzisiejszą praktykę jogi najczęściej składają się: wykonywanie asan, medytacja i pranajama – kontrola oddechu. To wszystko łączy się ze sobą. Podczas ćwiczenia asan, wchodząc w pozycję, wykonujemy wdech, wychodząc z niej – wydech. Niektórzy nazywają praktykę asan medytacją w ruchu, ponieważ ćwicząc, maksymalnie koncentrujemy się na sobie, swoim ciele i duchu. Ma to prowadzić do osiągnięcia jedności ze sobą i ze światem. 

Joga dla każdego

Simpson pisze, że praktyka jogi to rodzaj eksperymentowania z samym sobą. Jest zatem subiektywna – każdemu według potrzeb. Stąd tyle odmian jogi: m.in. dynamiczna vinyasa, wymagająca ashtanga, spokojna yin joga czy bazująca na pomocach joga Iyengara. Są osoby, które szukają w jodze jedynie wzmocnienia i uelastycznienia ciała. Są tacy, dla których najważniejszy jest spokój płynący z regularnej medytacji, ułatwiający radzenie sobie ze stresem. Praktyka asan ma dla nich znaczenie o tyle, że pomaga uwolnić emocje, wyeliminować napięcie z ciała. Inni podchodzą do jogi ambitniej i bardziej kompleksowo, aby później zostać nauczycielami. Według mnie żadna z tych dróg nie jest ani lepsza, ani gorsza od pozostałych. 

Joga Iyengara

Zdecydowałam się poświęcić w recenzji więcej miejsca jodze Iyengara, ponieważ ta odmiana jogi jest mi w tej chwili najbliższa. Po ponad roku z vinyasą dość przypadkowo trafiłam do szkoły prowadzonej zgodnie z nauką Iyengara i z przyjemnością się na nią otworzyłam.

B.K.S Iyengar, słynny twórca jogi iyengarowskiej, twierdził, że są dwa rodzaje medytacji: aktywna i pasywna. On skłaniał się ku tej pierwszej. Chciał, żeby jego uczniowie doświadczyli „wchłonięcia” poprzez praktykę asan. Celem miała być równowaga pomiędzy ciałami fizycznym, mentalnym, intelektualnym i duchowym. Słowem-kluczem jest tu równowaga, do której dąży joga, niezależnie od nurtu.

Kontrowersje

Niestety Iyengar był znany również z dość kontrowersyjnych metod dotyczących korekty fizycznej. Tłumaczył, że jego mistrz jeszcze brutalniej traktował swoich uczniów, żeby ich zmobilizować, gdy nie spełniali jego wymagań. To jest podejście, którego ja absolutnie nie akceptuję. Każda relacja, także uczeń – nauczyciel, powinna opierać się na szacunku i życzliwości. Nauczyciel, który nie kieruje się tymi wartościami i wykorzystuje swoją pozycję, nie jest dobrym mentorem. Unikałabym też określenia „guru”, które nie bez przyczyny kojarzy się z przywódcą sekty. 

Kiedy jesteś na macie…

Jednak warto pamiętać, że działalność Iyengara przyniosła dużo dobrego. Jego autorska koncepcja przypomina trochę yin yogę. W pozycje wchodzi się na dłużej, dając ciału czas na rozciągnięcie i wzmocnienie w bezpieczny sposób. Nie na „łapu-capu” jak w przypadku vinyasy, która przy swoim dynamizmie świetnie sprawdza się u młodych, zdrowych, pełnych energii uczniów, ale u starszych osób już niekoniecznie. Nacisk Iyengara na używanie pomocy, takich jak bolstery, klocki czy paski, ułatwia poznanie jogi również ludziom o gorszej kondycji, z mniejszymi lub większymi problemami ze zdrowiem oraz… seniorom. W szkole jogi prowadzonej w duchu iyengarowskim, w której obecnie się uczę, na zajęcia przychodzą osoby z różnych grup wiekowych – od dwudziestoparolatków po siedemdziesięciolatków. Drobnych, przy kości, atrakcyjnych, przeciętnych… Pełen wachlarz. Kiedy jesteś na macie, nie liczy się to, ile masz lat, jak wyglądasz i gdzie pracujesz. I to jest piękne.

Książka dla wtajemniczonych

Niezależnie od tego, jaki rodzaj jogi wybrałeś lub wybierzesz, na pewno wyciągniesz z niej wiele korzyści. Ja do dziś nie mogę wyjść z podziwu, jak dużo może dać sama praktyka asan, gdy ćwiczysz regularnie. Joga uzależnia, ale to jedno z tych zdrowych uzależnień. Polecam ją z całego serca. Polecam też książkę „Prawda jogi” Daniela Simpsona, choć nie jest to łatwa lektura. Według mnie jest kierowana przede wszystkim do czytelników już praktykujących, mających pewną wiedzę, pragnących ją uporządkować i poszerzyć.   

A jeśli chcesz dowiedzieć się czegoś o dobroczynnym wpływie jogi na stany lękowe i depresję, zajrzyj do książki „Efekt jogi” Owen, Lebowitz i Streeter.

* Cytat pochodzi z książki „Prawda jogi” Daniela Simpsona w przekładzie Małgorzaty Szczypińskiej.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy:

Wydawnictwo Czarna Owca logotyp

Komentarze

komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!

Korzystając z tej witryny akceptujesz politykę prywatności więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close