Kulturantki_Recenzja_Nawiedzony hotel_Wilkie CollinsBrytyjski pisarz Wilkie Collins, bardzo ceniony za życia, to prekursor powieści detektywistycznej. Możecie znać tego pisarza z powieści, które ukazały się w polskich przekładach: „Kobieta w bieli”, „Kamień Księżycowy” oraz „Tajemnica pałacu w Wenecji”. Niedawno nakładem wydawnictwa ZYSK i S-ka ukazał się „Nawiedzony hotel”, w oryginale krótka powieść, na podstawie której nakręcono mini serial. W tym wydawnictwie oprócz „Nawiedzonego hotelu” znajdziecie jeszcze kilka równie fantastycznych opowiadań pióra Wilkie Collinsa.

Fabuła „Nawiedzonego hotelu” rozgrywa się w Wenecji – za sprawą hrabiny Claudii Narrone dochodzi do zerwania zaręczyn lorda Monberrego z Agnieszką Lockwood. Hrabina Narrone poślubia później lorda Monberrego. Jednak to dopiero początek historii tych dwóch kobiet, których losy splatają się, w dodatku towarzyszą im nadprzyrodzone zdarzenia, a nawet duchy…

„Nawiedzony hotel” czyta się jednym tchem – jeśli jesteście fanami gatunku powieści detektywistycznej (np. pióra Agathy Christie), to proza Wilkie Collinsa również przypadnie Wam do gustu. Pisarzowi zgrabnie udało się połączyć wątek detektywistyczny z duchami, które bardziej pasują do gatunku science fiction, jednak również Christie ma na koncie genialną powieść z wątkami wątkami –  „Dziesięciu murzynków” (znana też pod tytułem „I nie było już nikogo”). Odwołuję się do twórczości Agathy Christie, bo jest ona Wam na pewno lepiej znana, aniżeli powieści Wilkie Collinsa, jednak to on tworzył wcześniej – żył w latach 1924-1889, a Christie, jak wiadomo urodziła się w 1890 roku.

„Nawiedzony hotel” to fantastyczna podróż w czasie do Londynu – do czasów, kiedy funkcjonowały inne konwenanse społeczne, gdzie były damy i dżentelmeni. Język, jakim się ówcześnie posługiwano był oczywiście odmienny od dzisiejszego, a przede wszystkim był bardziej wyrafinowany – myślę, że sporo tu zasługi miało tłumaczenie Jerzego Łozińskiego, który wspaniale oddał magię tamtych czasów – lekkość języka sprawia, że tę powieść czyta się z łatwością. Wilkie Collins operował przyjemnym językiem, często racząc czytelników pięknymi, literackimi metaforami oraz trafnymi przenośniami.

– Czy było w wyglądzie tej damy coś osobliwego?

– Absolutnie nic! – brzmiała żarliwa odpowiedź.

– Zaraz ją panu opiszę. Zwykła angielska dama: jasnoniebieskie zimne oczy, piękna różowa cera, niezwykle uprzejma w zachowaniu, duże, skłonne do uśmiechu usta, odrobinę zbyt pulchne policzki i broda. Tyle i nic więcej. Była naturalnie ciekawa widoku kobiety, której dano przed nią pierwszeństwo, i pojawiło się, owszem, pewne zdziwienie, że rywalka nie jest bardziej ekscytująca i piękna od niej, ale wszystko to w granicach dobrego tonu trwało ledwie kilka chwil – jak to oceniłam. Powiadam „jak to oceniłam”, gdyż owa straszliwa pasja, która zalśniła w jej wzroku, zachwiała moim zaufaniem do własnego osądu. […] Sparaliżowana strachem wpatrywałam się  w te spokojne niebieskie oczy, które teraz patrzyły na mnie z delikatnym zdziwieniem. Powiedzieć, że urzekły mnie jak wzrok węża, to właściwie nie powiedzieć nic. […] Tej kobiecie jest przeznaczone (chociaż sama o tym nie wie) stać się w moim życiu geniuszem zła.[…]

Zjawiam się ze swoim pytaniem u jedynego człowieka, który może na nie odpowiedzieć. Zatem po raz ostatni, sir: czy jestem demonem, który zobaczył anioła zemsty? Czy tylko biedną niewiastą zwiedzioną przez twory rozwichrzonego umysłu?

Już sam ten cytat pokazuje kunszt pióra Collinsa – nie sądzicie, że pisarze tamtej epoki potrafili piórem przelać pewną magię i czar?

„Nawiedzony hotel” czyta się naprawdę fantastycznie – duchy w tytułowym hotelu, intrygujące sylwetki bohaterów, które tylko z pozoru są konwencjonalne, wartka akcja, mnóstwo tajemnic oraz niewiadomych, towarzysząca czytelnikowi od pierwszych stron groza. „Nawiedzony hotel” Wilkie Collinsa to klasyka gatunku i każdy, kto ceni powieści detektywistyczne powinien po nią sięgnąć – na pewno się nie zawiedzie.

Na uwagę zasługują także dołączone do wydawnictwa opowiadania:

„Wyśniona kobieta”

„Pani Zant i duch”

„Upiorne łoże”

„Panna Jéromette i pastor”

„Martwa ręka”

„Do nieba razem z brygiem!”

„Dziewiąta!”

Oraz „Diabelskie okulary”

Czyż te tytuły nie brzmią intrygująco? Gorąco polecam książkę „Nawiedzony hotel” – zapewni Wam dreszczyk emocji podczas wieczorów.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu ZYSK i S-ka:

logo-zysk