Co prawda za oknem widzimy coraz więcej oznak wiosny, a ja chcę opowiedzieć o książce zimowej, ale myślę, że ciekawej o każdej porze roku. Miesza się świąteczna atmosfera i pragmatyzm. „Miłość zimową porą” Carrie Elks jest książką, w której wkraczamy w świat Hollywood i marzeniu o sławie. Jednak pomimo pieniędzy, władzy, możliwości, wszystkich dotyczą te same ludzkie problemy.

Jak wskazuje tytuł, powieść jest związana z miłością, ale czy ta w realnym świecie zawsze jest tak prosta, jak w hollywoodzkich filmach? Cóż, niekoniecznie, a główni bohaterowie są tego doskonałym przykładem.

Kim są bohaterowie?

Na pierwszym planie mamy Kitty Shakespeare, młodą studentkę, która szuka stażu u producentów filmowych. Jest utalentowana, ma potencjał, ale na każdej rozmowie kwalifikacyjnej wypada kiepsko. Zupełnie przypadkiem dostaje ofertę pracy jako niania u jednego z najbardziej znanych producentów. Pomimo oporów, że praca ma być daleko i w okresie świątecznym, ostatecznie decyduje się na jej podjęcie. Wierzy przy tym, że uda jej się przekonać potencjalnego pracodawcę, że to ona powinna być na stażu.

Ale żeby nie było tak prosto, w ośnieżonej Wirginii jest zbuntowany brat producenta – Adam. Gburowaty i nieprzyjemny, nie jest zachwycony obecnością Kitty. Z wzajemnością. Z czasem okazuje się, że bracia skrywają tajemnicę, a wrogość Adama nie jest bezpodstawna.

Wracając do bożonarodzeniowych klimatów

Ponieważ akcja książki rozgrywa się w okolicach Bożego Narodzenia, mamy świąteczne przygotowania. Są ciasteczka, bombki, kolędy. No i oczywiście mnóstwo śniegu. Ta zimowa sceneria, która  jest obecna na niemal każdej stronie, mnie zauroczyła. A co do Adama i Kitty, jeśli czekacie na miłość od pierwszego wejrzenia, to gwarantuję, że w tej książce tego nie znajdziecie. Czy Kitty ma szansę na spełnienie marzeń? I czy da się ponieść uczuciom?

– Słuchaj, panienko, miałem ciężki dzień i chcę po prostu wrócić do domu i napić się piwa przed kominkiem. Możesz wsiąść do mojego samochodu i zawiozę cię tam, gdzie chcesz, albo możesz zostać tutaj w swoich mokrych ciuchach i ślicznych bucikach i zamarznąć na śmierć. Wybór należy do ciebie. Ja tak czy inaczej wsiadam i jadę do domu. I nie będę tu wracał.

Przerzucił przez ramię skórzany pasek od strzelby, schylił się nad jeleniem i z łatwością podniósł jego ciało. Przeniósł je przez drogę, po czym położył delikatnie na pace samochodu. Nie odwracając się już do Kitty, przeszedł na przód pojazdu, otworzył drzwi po stronie kierowcy i położył na tylnym siedzeniu. Dopiero kiedy usiadł za kierownicą, zdała sobie sprawę, że nie żartuje. Naprawdę zamierzał uruchomić silnik i odjechać bez niej”.


Za książkę do recenzji dziękujemy: