„Jak powietrze” – Ada D’Adamo

„Jak powietrze” Ady D’Adamo to książka, która nie pozostawia obojętnym. Wzrusza i uczy wrażliwości. Zostanie z Wami na dłużej. 

Jak powietrze - Ada d'Adamo - okładka
Ilustracja na okładce: Alfredo Favi, „Sospensione”.

Jesteś Daria. D’aria, czyli z powietrza. Apostrof zamienia Cię w lekką, ulotną substancję. W twoim imieniu zapisany jest los, który nie czyni z Ciebie ziemskiej istoty, bo nigdy nie poznałaś siły grawitacji wzywającej cię na ziemię. Grawitacji, której każdy nowo narodzony doświadcza, gdy tylko pojawia się na świecie. Grawitacji, którą tancerz zamienia w sztukę, gdy z ziemi unosi się do lotu i gdy ku ziemi powraca, by spaść i na nowo się podnieść. Ty nie znasz codziennej wspaniałości stania na nogach, tego „małego tańca” poruszającego każdym w pozornym bezruchu pionowego ciała. Ani nie wyobrażasz sobie tajemnicy ciężaru przenoszonego z nogi na nogę, który zamienia się w krok.

Ciebie dotyczy inna grawitacja: „stan, który budzi niepokój albo zapowiada niebezpieczeństwo”. Stan, który zawsze próbują określić dotyczące ciebie dokumenty: „poważne upośledzenie, niedowidzenie w stopniu znacznym, poważne zaburzenie, zasiłek przy znacznym stopniu niepełnosprawności…”

Niech ziemia – życie na tej Ziemi – będzie dla ciebie lekka, tego życzę sobie dla ciebie każdego dnia. Po wyrażeniu tego pragnienia następuje działanie, bo sama nadzieja nie wystarcza.

Jesteś Daria. Będziesz D’Aria, lekka jak powietrze.*

Bez szufladkowania i ostentacji

Książka Ady D’Adamo nie jest powieścią, choć czyta się jak powieść. Nie jest listem w pełnym znaczeniu tego słowa, ponieważ osoba, do której jest adresowana, nigdy nie będzie w stanie jej zrozumieć. Nie jest autobiografią ani biografią, bo ogranicza się tylko do trwającej około szesnastu lat relacji matki z córką. Nie jest tomikiem poezji, lecz poezji w niej nie brakuje. Wymyka się utartym schematom, stanowi mieszankę różnych gatunków i porusza do głębi, ale bez ostentacji. 

Pożegnanie

Autorka „Jak powietrze” była absolwentką Państwowej Akademii Tańca w Rzymie. Aż do momentu, kiedy urodziła Darię, jej życie skupiało się na karierze zawodowej. Zajmowała się teatrem tańca, łącząc pracę ze swoją pasją. Przyjście na świat niepełnosprawnego dziecka wywróciło wszystko do góry nogami. Daria stała się centrum świata Ady na następne kilkanaście lat, dopóki u matki nie zdiagnozowano nieuleczalnego nowotworu. 

W swojej książce Ada zwraca się bezpośrednio do córki, zagłębiając się we wspomnieniach dotyczących ich losów i wyjątkowej więzi, jaka je połączyła. To sposób na pożegnanie się z dzieckiem, a zarazem rodzaj autoterapii mającej pomóc w pogodzeniu się ze zbliżającą się śmiercią. 

Prawo wyboru

Smutna historia Ady oraz Darii skłania do refleksji. Autorka publikacji otwarcie przyznała się do tego, że gdyby wiedziała o ciężkiej niepełnosprawności dziewczynki, usunęłaby ciążę. Na pewno nie było to dla niej łatwe wyznanie, ponieważ w niemal każdym napisanym przez nią zdaniu wyczuwa się głęboką miłość i przywiązanie do córki. Jednak Ada codziennie widziała, jak bardzo dziewczynka cierpi z powodu swojej choroby i ograniczeń. Dlatego w pełni rozumiała kobiety, które wolały oszczędzić własnym dzieciom – a także sobie – bólu, decydując się na aborcję. Miała świadomość, że taka decyzja nie jest łatwa, ani nie płynie z egoizmu. Uważała, że każda kobieta ma do niej prawo.   

Jeśli macie otwarte umysły i wrażliwe serca, sięgnijcie tę książkę. Warto.

Być może spodoba Wam się również: „Córka opiekuna wspomnień” – wyciskacz łez w dobrym stylu.

* Cytat pochodzi z recenzowanej książki (przekład: Anna Osmólska-Mętrak).


Za książkę do recenzji dziękujemy:

Wydawnictwo Albatros logo albatros na tle słońca czarno-biała grafika

Komentarze

komentarze

Facebook IconTwitter IconŚledź nas n Instagramie!Śledź nas n Instagramie!