na-brzegu-zycia-b-iext31627073Czy w nadmorskim Pobierowie może coś dziać się dużo również po sezonie letnim? Dorota Schrammek w swojej historii pokazuje, że zdecydowanie tak. Zapraszam Was do wizyty w tym uroczym kurorcie, gwarantuję, że nie będziecie się nudzić, mimo, że sezon letni już minął. „Na brzegu życia” to kontynuacja powieści „Horyzonty uczuć”. Mimo to, bez problemu możecie ją przeczytać nie znając fabuły pierwszego tomu.

Początek września. Pobierowo pustoszeje po intensywnym lecie, zostało już niewielu turystów. Mieszkańcy miasteczka powoli szykują się do nadchodzącego „martwego” okresu. Wielka miłość Matyldy i Władysława popchnęła ich na ślubny kobierzec, jednak codzienne życie nie jest już tak różowe. Władysław, będący wójtem Pobierowa, nie ma łatwego zadania. Stara się być jak najlepszym gospodarzem, wyciągnąć gminę z zastanych kłopotów i nie pakować w kolejne. Swoją pracę traktuje jako misję. Jego zadanie nie jest niestety łatwe. Spokój pracy, jemu i wszystkim urzędnikom, zakłóca Antoni Woźnica. Emerytowany strażak, który dwa lata wcześniej, wraz z żoną, zamienił wieś nad jeziorem na nadbałtycką miejscowość. Nadgorliwy obywatel, uważający się za prawdziwego patriotę, za punkt honoru postawił sobie wytykanie najmniejszych błędów lokalnym władzom oraz wójtowi, na którego stanowisko sam ma chrapkę. Codziennie zasypuje tutejszy urząd pismami z różnymi skargami i zażaleniami. Brak żarówki w lampie, nieco przekrzywiony szyld, dziura w chodniku, to wg niego idealne powody do wysłania oficjalnego zażalenia. Z powodu swojego konfliktowego charakteru i tendencji do manipulacji, staje się przyczyną pogarszającego się stanu zdrowia Władysława. Jego nieustępliwość jest również przyczyną tragedii

Pobierowo wydawało się fantastyczną miejscowością do spokojnego życia. Tak było dopóty, dopóki nie odkrył, kto tu stoi na czele. Wójt Władysław Matuszewski! Niezrzeszony i bezpartyjny. To przecież najgorsza rzecz z możliwych! Takie nie wiadomo co. Proszę, jak ustawił się w Pobierowie! Ożenił się z tutejszą sołtyską! Taka para działa jak mieszanka wybuchowa. Może podwójnie kraść i oszukiwać. On, Antoni Woźnica, prawdziwy Polak z dziada pradziada i wierny patriota, nie mógł pozwolić na dalsze rozkradanie narodowego mienia! A że tak się dzieje, nie miał najmniejszych wątpliwości!

Dorota Schrammek, Na brzegu życia

Zoja, po otrzymaniu niespodziewanego spadku, postanawia wraz z Ryszardem kupić domek nad morzem. Sytuacja wydaje się być idealna, gdyż udaje im się znaleźć wspaniały domek letniskowy w bardzo okazyjnej cenie, na obrzeżach, niedaleko położonego, Gostynia. Od morza dzieli ich zaledwie 10km. Podczas spaceru w okolicznym lesie odnajdują tajemniczy krzyż oraz palący się znicz. Znicz pojawia się również w niedługim czasie na ich posesji, pod jedynym rosnącym drzewem – jabłonką.  Od miejscowych ludzi dowiadują się o tragicznej historii z czasów drugiej wojny światowej, wedle której okolice ich domku nawiedza duch zamordowanego wówczas mężczyzny. Niezrażony niczym Ryszard, postanawia rozwikłać tą tajemnicę, mocno angażując się w całą sprawę…

Dorota Schrammek stworzyła wspaniałą powieść obyczajową, w której nie daje nam czasu na nudę. Wartka akcja utrudnia odłożenie książki nawet na chwilę. Bohaterowie książki to wielowymiarowe osoby z krwi i kości, których możemy praktycznie spotkać na każdym kroku, tuż za rogiem lub w mieszkaniu obok nas. Problemy, które ich nękają, mogłyby również przytrafić się każdemu. Każdy z bohaterów jest potrzebny, wnosi coś do całej historii. Bardzo ważnymi postaciami są również te, umieszczone niejako na drugim planie. Poturbowani w różny sposób przez życie Aldona i Michał, próbujący na nowo budować swoje życie, oraz ich niezawodni przyjaciele Dorota i Piotr, na których zawsze mogą liczyć. Jest też Barbara Woźnica, żona nadgorliwego Antoniego, wnosząca sporą dawkę groteski do całości. Oprócz nich spotkamy tu interesujących Aurelię i jej uprzedzonego do Polski męża, Niemca, Christiana, zapatrzone w siebie feministki ze Szczecina oraz Lecha, syna państwa Woźniców, który spowoduje ogromne zamieszanie w swojej rodzinie.

Każdy znajdzie tu coś dla siebie. Są zaskakujące zwroty akcji, ciekawe i zabawne sytuacje, spora dawka humoru, ale także sporo momentów, przy których nie da się nie wzruszyć. Wiele wątków mogłoby zostać bardziej rozwiniętych, ale w związku z tym, że wkrótce pojawi się trzeci tom powieści, mam nadzieję, że autorka zadbała i o to. Powieść czyta się jednym tchem i mogłaby być, co najmniej, dwa razy tak obszerna. Pani Dorota pisze tak przyjemnie, że te dwieście pięćdziesiąt stron to zdecydowanie za mało. Czytelnik przenosi się wraz z bohaterami do stworzonej przez autorkę rzeczywistości i nie chce się stamtąd wydostać. Historia zdecydowanie trafia prosto do serca czytelnika. Czekam niecierpliwie na kolejną, niestety ostatnią część pobierowskiej trylogii, ale oczekując na nią, na pewno nadrobię pierwszy tom, czyli „Horyzonty uczuć”.

Jesteście ciekawi jak potoczyły się losy bohaterów? Serdecznie zachęcam Was do sięgnięcia po powieść Doroty Schrammek, nie zawiedziecie się.

Za egzemplarz recenzencki dziękujemy wydawnictwu Szara Godzina

logoszara