„Puszczyk” Jana Grzegorczyka jest książką, która łączy w sobie elementy powieści obyczajowej i sensacyjnej. Jest morderstwo i zagadki, ale są również dzieła sztuki i związane z nimi sekrety, dlatego ten tytuł przypadnie do gustu różnym grupom odbiorców.

Głównym bohaterem jest Stanisław Madej, dojrzały mężczyzna, który poszukuje swojego miejsca w świecie. Nie czytałam wcześniejszych książek tego autora, ale rozpoczynając lekturę miałam wyraźne odczucie, że są pewne luki. Im dłużej zagłębiałam się w treść, tym bardziej utwierdzałam się w tym, że nie jest to pierwsza książka z udziałem tego bohatera. Jednak ponieważ akcja jest stworzona bardzo zgrabnie, poza kilkoma niedopowiedzeniami, „Puszczyka” można czytać bez szczegółowej znajomości losów Stanisława, czego jestem przykładem.

Książka kryminalna, czy romans?

„Puszczyk” rozpoczyna się w momencie, kiedy miejscowy proboszcz ma przekazać książkę z marginesami pokrytymi osobistymi notatkami na temat samobójcy, który niedawno się powiesił. W dzień umówionego spotkania proboszcz spada z drabiny i umiera. Dla Stanisława jest to zbyt duży zbieg okoliczności i razem ze swoim nowym znajomym, byłym policjantem, postanawia rozpocząć prywatne śledztwo.

„W kościele było pusto, nie licząc stojącego przed ołtarzem ojca Pio. Dziwne, że go nie przesunięto, skoro dach nad nim groził zawaleniem. Widocznie uznano, że nie podlega zagrożeniom zwykłych śmiertelników. Nagle dostrzegłem aluminiową drabinę. Leżała ukosem na stopniach ołtarza. Zrobiłem parę kroków i… natychmiast zamknąłem oczy. U stóp ojca Pio w kałuży krwi leżał Melchior. Podszedłem bliżej. Jezu! Musiał spaść z drabiny – i to tak nieszczęśliwie, że uderzył głową w kamienny stopień. Jego krew spryskała figurę świętego”.

Śmierć księdza to nie jedyny wątek w książce. Inną istotną i obszerną kwestią są kontakty Stanisława z kobietami i próby weryfikacji własnych uczuć i emocji. Na początku czytamy o Iwonie, która zastąpiła Krystynę, później zamiast Iwony jest inna kobieta. Można by pomyśleć, że Stanisław jest typem mężczyzny, który skacze z kwiatka na kwiatek, jednak przed Krystyną żadnej kobiety nigdy nie było i pomimo dojrzałego wieku bohatera, przeżywa swoje pierwsze związki.

Wielowątkowość na najwyższym poziomie

Kolejnym aspektem jest przewijający się w książce świat sztuki. Jest obraz, który był w rodzinie Stanisława. Są specjaliści z tej dziecinie. Jest często wspominane „Wesele” Wyspiańskiego. Czy to wszystko może być ze sobą jakoś powiązane? Odpowiedź znajdziecie w „Puszczyku”. Zaznaczę, że rozwiązanie nie jest wcale łatwe. Przez powiązanie wielu zupełnie różnych wątków, książka intryguje i ciekawi od samego początku. Polecam ją głównie fanom kryminałów, romansów, książek psychologicznych, a także sztuki i Wyspiańskiego, ale w moim odczuciu, każdy, kto po nią sięgnie znajdzie coś dla siebie.


Za książkę do recenzji dziękujemy: