chemikKto z Was jest fanem sagi „Zmierzch”? Myślę, że zebrałaby się pokaźna grupka. Mam dla Was fantastyczną wiadomość – niedawno ukazała się kolejna książka Stephenie Meyer, „Chemik”. Ponieważ jestem świeżo po jej lekturze, chciałabym podzielić się swoimi wrażeniami. Co kryje się pod tym intrygującym tytułem?

Nie ma wampirów, nie ma fantastyki, za to są zawrotne pościgi, tajne organizacje, intrygi i zdrady, a główna bohaterka to osoba, która co rusz zmienia imię, dzisiaj Alex, jutro Kate, pojutrze Judy, a potem może będzie jeszcze kimś innym. Pracowała dla agencji rządowej, która jest tak tajna, że jej nazwy się nie używa. Jednak od kilku lat musi uciekać, ponieważ jej współpracownicy usiłują ją zabić. Dlaczego? Stała się niebezpieczna? Wie o czymś, o czym nie powinna? Alex ma szansę na ratunek, jeśli ostatni raz pomoże agencji. Prawdziwa misja, czy pułapka?

 W sieci intryg i tajemnic

Alex jest chemikiem, specjalistą od tortur i przygotowywania najbardziej wyrafinowanych chemicznych mieszanek. Po kilku latach pościgów, zgadza się na to, by w zamian za zaprzestanie polowania na nią porwać i wyciągnąć informacje od mężczyzny, który na co dzień pracuje jako nauczyciel, a na zdjęciach widać go z osobami, które są powiązane z terroryzmem. Czyżby był w posiadaniu informacji na temat groźnego wirusa? Alex postanawia, że dla dobra ludzkości podejmie się ostatniego zlecenia. Z jakim skutkiem?

„Jakieś uczucie próbowało przebić się na powierzchnię, gdy wstrzyknęła do kroplówki substancję chemiczną, która miała ocucić obiekt, ale z łatwością je stłumiła. Podobnie jak Daniel Beach, ona też miała dwa wcielenia. Teraz była tą drugą, tą, którą w departamencie zwano Chemikiem, a Chemik był maszyną. Bezlitosną i bezwzględną. Jej własny potwór właśnie wyrwał się na wolność.”

W trakcie tortur dochodzi do nieprzewidzianego zdarzenia – proces wydobywania informacji jest przerwany przez mężczyznę, który wtargnął na terytorium Chemika. Silny, zdeterminowany i… wyglądający jak przesłuchiwany Daniel Beach. Kim jest i skąd się dowiedział o tym, gdzie ich szukać? To dopiero pierwsze pytania, jakie stoją przed Alex. Okazuje się, że wszystko łączy się z jej przeszłością i pracą przed wypadkiem w laboratorium, kiedy miała zginąć.

Nieustanna ucieczka

Stephenie Meyer zaprasza czytelnika w podróż, w której nic nie jest do końca jasne. Razem z bohaterami książki jesteśmy w ciągłej niepewności tego, co nastąpi. Nikt nie może być pewny tego, co zdarzy się na następnej stronie. Alex nie myśli o tym, co będzie za miesiąc, za rok. Nie wie, czy będzie żyła jutro… Chodzi spać obok trucizn, zasypia w masce gazowej. Ciągła ucieczka jest coraz bardziej frustrująca, mam wrażenie, że dla czytelnika też. Autorka wodzi nas za nos, by dopadło nas uczucie beznadziei, jakie odczuwa Alex. Jednocześnie na światło dzienne wychodzą nowe tajemnice i sekrety. Chcecie dowiedzieć się, jak czuje się ktoś, kto oficjalnie nie istnieje, a w rzeczywistości ukrywa się każdego dnia? Jeżeli kiwacie głową, zapraszam do lektury „Chemika” i poznanie twórczości Meyer od innej strony niż wampiry.


Za egzemplarz do recenzji dziękujemy:

edipresse