Jeśli lubicie powieści oniryczne, z nutą tajemnicy i utrzymane w baśniowym klimacie, to najnowsza książka Marty Alicji Trzeciak „Wszystko zaczyna się wiosną” jest dla Was lekturą obowiązkową. Ja poznałam twórczość tej autorki przy okazji recenzji jej wcześniejszej książki Dwadzieścia siedem snów. Co o niej sądzę?

 

W pewnej małej księgarence, w dziale z legendami przychodzi na świat chłopiec. Baltazar. Jego matka okrywa go karteczkami wyrwanymi z „Najpiękniejszych baśni” i niedługo po tym umiera. Baltazar ma jednak dużo szczęścia i trafia do domu dziecka Miezynków, którzy otaczają go miłością i opieką.

Wypełnić przeznaczenie

Tego samego dnia rodzi się drugi chłopiec, Wojtek. On z kolei będzie wiecznie krytykowany przez swoich rodziców, których nie sposób zadowolić i uczony nienawiści do świata. Zostanie wychowany w przeświadczeniu, że jest lepszy od innych i wszystko mu się należy tak po prostu. To on ma w przyszłości zadecydować o życiu Baltazara i trzech pokoleń dzieci wychowanych w domu Miezynków…

Czy Baltazarowi uda się odwrócić bieg wydarzeń i zmienić swoje przeznaczenie? Czy odkryje sekret zagubionego domu z fotografii matki? A może niczego nie da się zmienić, gdyż wszystko zostało przesądzone już w chwili, gdy się urodził?

 

Gdyby tamtej nocy nie urodził się pewien niezwykły chłopiec, Iga nie ocaliłaby setek kobiet z rakiem piersi. Kacper nie zostałby sławnym pisarzem, a Antek – najlepszym szefem kuchni na świecie. A co najważniejsze, cały trud, jaki Miezynkowie włożyli w wychowanie kolejnych pokoleń dzieci, poszedłby na marne. Bo żadne z nich nie dożyłoby do dziś. 

 

Powieść z nutą magii

Gdy dowiedziałam się, że Marta Alicja Trzeciak wydaje niebawem kolejną powieść, nie mogłam się jej doczekać. Wciąż miałam w pamięci lekturę jej poprzedniej książki, która idealnie trafiła w mój czytelniczy gust. I muszę przyznać, że się troszeczkę rozczarowałam. Ta książka już mnie tak nie porwała. I w sumie nie wiem dlaczego. Na pewno jakiś swój udział miał w tym skład publikacji – zbyt małe marinesy i zbyt duża ilość tekstu na stronie, co sprawiało, że źle się czytało, oczy szybko się męczyły i nie chciało się kontynuować lektury. Rozumiem, że zastosowano ten zabieg żeby zmniejszyć objętość książki, która i tak jest dość spora, ale spowodowała spory dyskomfort. Poza tym historia Baltazara nie przemówiła do mnie. Nie mogę przyczepić się do czegoś w niej konkretnego, ale zabrakło mi tego „czegoś”, co było w „Dwadzieścia siedem snów” i sprawiało, że książka znalazła się na liście moich ulubionych współczesnych książek. 

„Wszystko zaczyna się wiosną” polecam  przede wszystkim czytelnikom, którzy lubią niekonwencjonalne lektury, wątki oniryczne, tajemnice. Polecam ją też wiernym fanom twórczości Marty Alicji Trzeciak. Jeśli jednak do tej pory nie mieliście styczności z jej książkami, to radzę nie zaczynać swojego literackiego spotkania od tego tytułu.


Za egzemplarz recenzencki dziękujemy: